Czytasz dzięki

Niestety, to nie Prima Aprilis

opublikowano: 31-03-2020, 22:00

Nadzwyczajny ruch panuje od środowego świtu na portalu Rządowego Centrum Legislacji, a konkretnie — w zakładce Dziennika Ustaw.

Już w nocy można było zaglądać do najnowszych aktów, datowanych 31 marca, zaś obowiązujących od 1 kwietnia. Dramatyczne ratio legis trzech antywirusowych ustaw oraz kolejnego, coraz bardziej zaostrzającego normy życia społecznego rozporządzenia ministra zdrowia to, niestety, całkowite przeciwieństwo wesołych tradycji Prima Aprilis.

Parki, bulwary, deptaki czy plaże całkiem opustoszały – weekendowe zdjęcie z Białegostoku.
Zobacz więcej

Parki, bulwary, deptaki czy plaże całkiem opustoszały – weekendowe zdjęcie z Białegostoku. Forum

Trzy ustawy należą do rządowego pakietu tzw. tarczy antykryzysowej. Jedna to niekontrowersyjna nowelizacja ustawy o systemie instytucji rozwoju. Druga zmieniła 15 ustaw współtworzących system ochrony zdrowia, przy okazji podwyższając astronomicznie wysokość kar za nieprzestrzeganie przepisów stanu epidemii. Trwające heroicznie na posterunkach środowisko służby zdrowia uważa zmiany za krok w dobrą stronę, ale zdecydowanie za mały. Trzecia jest to megaustawa, nominalnie zmieniająca pierwszą również specjalną z 2 marca, ale faktycznie zawierająca dodatkowe nowelizacje w najróżniejszych dziedzinach. Jej celem jest wsparcie przedsiębiorców i pracodawców w obliczu COVID-19, ale niektóre ze zmian nawet w jednym procencie nie służą zwalczaniu epidemii (np. obniżenie z 75 do 60 lat prawa głosowania w wyborach bez przychodzenia do lokalu, możliwość usuwania przez premiera powołanych przez… prezydenta członków Rady Dialogu Społecznego, a także kodeksowe zmiany przepisów karnych), dlatego niekonstytucyjne przeforsowanie ich przez władców kraju pod przykrywką koronawirusa to naprawdę zasadzenie legislacyjnych chwastów. Notabene w piątek Sejm zajmie się następnymi rządowymi projektami — ustawy o udzielaniu przedsiębiorcom pomocy publicznej oraz ustawy o wspieraniu realizacji programów operacyjnych. Teoretyczne szanse na rozpatrzenie, ale marne, ma również antykryzysowy projekt posłów KO.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

O krytycznym odbiorze przez środowiska gospodarcze tzw. tarczy antykryzysowej pisaliśmy już wielokrotnie. Nikogo nie pociągała abstrakcyjna, zapisywana wielozerowo kwota 212 000 000 000 zł. Przedsiębiorcy powszechnie uznali tarczę za tekturową czy dziurawą. Mnie skojarzyła się z durszlakiem, w którym dziury są elementem konstrukcyjnie niezbędnym. Finalne wersje ustaw, tej najgrubszej oraz zdrowotnej, jedynie utwierdzają pracodawców i pracobiorców w przekonaniu, że konieczna jest natychmiastowa ich nowelizacja. Czego nie wyklucza rząd, ale dopiero w perspektywie znacznie oddalonej w czasie.

Senat pod ciśnieniem kalendarza wprowadził w nocy z poniedziałku na wtorek sporo zmian. Miały one dwojaki charakter — niektóre poprawiały oczywiste błędy, zatem zostały zaakceptowane przez rząd rękami senatorów PiS. Wniesione natomiast przez KO i innych senatorów spoza partii rządzącej zdecydowanie rozszerzały skalę pomocy, przy okazji wyrywając wspomniane chwasty. We wtorek Sejm błyskawicznie, znowu kumulując najróżniejsze poprawki w kilka głosowań, uwzględnił 32 czysto proceduralne spośród 81 w megaustawie oraz 5 z 10 w ustawie zdrowotnej. Wszystko inne poszło do kosza. Przebrnięcie przez napisane ciężkim językiem nowelizacje i ich zrozumienie jest bardzo trudne, ale zakładka Dziennika Ustaw każdemu jest dostępna. Pracodawcy i pracobiorcy mogą się wczytać i przymierzyć szanse — kto może liczyć na choćby deskę z ratunkowej szalupy, a kto z założenia idzie pod wodę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane