„Puls Biznesu”: Jakie są dzisiaj wiodące trendy na rynku gier mobilnych?
Caglar Eger, dyrektor ds. rozwoju biznesowego na rynku światowym, Goodgame Studios: Sądzę, że na rynku zachodnioeuropejskim nie zachodzą obecnie wielkie zmiany. Jednak deweloperzy gier budżetowych prędzej czy później będą musieli zwrócić się w kierunku Finlandii. Fińscy gracze są obecnie kompetentni i co przebije się na fińskim rynku może liczyć na sukces na innych.
Netta Emanuel, dyrektor działu rozwoju, Bigpoint: Sądzę, że najważniejszym zjawiskiem jest to, że coraz więcej niezależnych deweloperów, ludzi kompletnie znikąd tworzy gry według własnych pomysłów. To gry proste, bez wyrafinowanej grafiki, bez angażowania wielkich pieniędzy i takie właśnie produkcje stają się znaczącym rywalem dla gier dużych producentów. Może to nie jest do końca trend, ale zjawisko wyraźnie widoczne, po prostu zdumiewające dla wszystkich branży.
Czy wobec tego niezależni deweloperzy gier uzyskają na rynku lepszą pozycję kosztem dużych producentów?
CE: Nie, to niemożliwe. Jeśli obecnie przyjrzymy się kosztom pozyskania użytkownika, w wielu przypadkach sięgających 50 USD, kosztom marketingu, dystrybucji, to dla niezależnych deweloperów jest niemożliwe.
NE: Nie uważam tego za niemożliwe, choć będzie to bardzo duże wyzwanie. Rynek jest trudny, bardzo konkurencyjny i drogi. Raczej niezależni deweloperzy nie będą mieli takich funduszy, aby konkurować z największymi deweloperami. Ale będą próbowali promować swoje produkcje przez media społecznościowe, aby stały się atrakcyjne dla potencjalnych graczy; to trudne, nieprzewidywalne, ale może zadziałać. Większość tych deweloperów znajdzie się w niszy rynkowe, ale kilku zrobi duże kariery na światowym rynku.
NOWA TENDENCJA: Najważniejszym zjawiskiem jest to, że coraz więcej niezależnych deweloperów, ludzi kompletnie znikąd tworzy gry według własnych pomysłów — mówi Netta Emanuel. [FOT. TOMASZ GOTFRYD]
ARGUMET KASY: Niezależni deweloperzy gier nie uzyskają jednak na rynku lepszej pozycji, niż duzi producenci, bo nie udźwigną kosztów marketingu — dodaje Caglar Eger. [FOT. TOMASZ GOTFRYD]