NIK donosi na pocztę - prasa

(Marek Druś)
28-11-2006, 07:41

W "Gazecie Wyborczej" czytamy: Gigantyczne opóźnienia, gubienie przesyłek, lawiny skarg od klientów. To nie efekt strajku listonoszy. Tak Poczta Polska funkcjonuje według Najwyższej Izby Kontroli na co dzień.

W "Gazecie Wyborczej" czytamy: Gigantyczne opóźnienia, gubienie przesyłek, lawiny skarg od klientów. To nie efekt strajku listonoszy. Tak Poczta Polska funkcjonuje według Najwyższej Izby Kontroli na co dzień.

Raport NIK na temat Poczty Polskiej nie jest jeszcze upubliczniony i nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Dotarła do niego "Gazeta". Izba badała sytuację firmy w ubiegłym roku oraz w pierwszym kwartale obecnego. Kontrolerzy przyglądali się przede wszystkim, jak firma realizuje nową strategię rozwoju. Ma ona utrzymać molocha na pozycji numer jeden po uwolnieniu rynku usług pocztowych. A monopol Poczty ma być zniesiony już za dwa lata.

Tymczasem według NIK Poczta zupełnie nie jest do tego przygotowana. Po dojściu PiS do władzy posadę stracili szef Poczty Tadeusz Bartkowiak mianowany na to stanowisko jeszcze za rządów SLD (zastąpił go w grudniu Zbigniew Niezgoda) oraz większość członków rady nadzorczej. To właśnie Bartkowiak był odpowiedzialny za reformy w Poczcie.

Poczta - pisze dziennik - przede wszystkim marnuje pieniądze na wynagrodzenia. W ramach restrukturyzacji w 2005 r. odwołano 451 osób ze stanowisk kierowniczych, od dyrektorów generalnych po naczelników urzędów pocztowych. Problem w tym, że nie zwolniono ich, lecz przesunięto na inne stanowiska z zachowaniem dotychczasowego wynagrodzenia - średnio 10 tys. zł brutto miesięcznie. Jednocześnie na stanowiska kierownicze powołano 790 osób. Według ustaleń NIK te zmiany spowodowały wzrost wynagrodzeń o 1,5 mln zł miesięcznie. Wzrost liczby kierowników kosztuje według Izby PP w tym roku 20 mln zł.

Zdaniem NIK zmiany kadrowe "nie sprzyjały" normalnemu funkcjonowaniu firmy. O ile jeszcze trzy lata temu Poczta doręczała terminowo niemal 94 proc. przesyłek priorytetowych, to w ostatnim kwartale ubiegłego roku już niecałe 71 proc.

Podobnie jest ze zwykłymi listami. Dwa lata temu listonosze doręczali terminowo ponad 91 proc., a w ostatnim kwartale 2005 r. już tylko niecałe 63 proc.

Poczta na potęgę zaczęła też gubić listy polecone (straciła ich w 2005 aż 20 tys., czyli o połowę więcej niż rok wcześniej) i paczki (9,1 tys., wzrost o 55,2 proc.). Cały artykuł we wtorkowym wydaniu "Gazety Wyborczej".

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / NIK donosi na pocztę - prasa