NIK przejechała się po kolei i samorządach

ET
opublikowano: 20-02-2008, 00:00

Samorządy nie znają się na kolei — twierdzi NIK. I pomyśleć, że za rok przejmą one spółkę PKP Przewozy Regionalne.

Samorządy nie znają się na kolei — twierdzi NIK. I pomyśleć, że za rok przejmą one spółkę PKP Przewozy Regionalne.

Najwyższa Izba Kontroli (NIK), z własnej inicjatywy, postanowiła sprawdzić, jak samorządy radzą sobie z organizacją kolejowych przewozów pasażerskich na swoim terenie. Wnioski? Radzą sobie kiepsko. W latach 2004-06 samorządowcy wydali 1,5 mld zł dotacji na organizację przewozów pasażerskich, nie wiedząc dokładnie, jak przewoźnicy wykorzystują te pieniądze. NIK zwraca uwagę na sposób określania wysokości dotacji, który nie opierał się na wyliczeniu rzeczywistych kosztów przewoźnika, lecz był ustalany w drodze kompromisu między zamawiającym a wykonawcą przewozów.

— Co trzeci złoty mógłby być zagospodarowany lepiej, bardziej rzetelnie i skierowany na realizację innych zadań — twierdzi Jacek Kościelniak, wiceprezes NIK.

Zarzutów jest znacznie więcej. NIK podkreśla, że samorządy nie kontrolowały przewoźników i nie egzekwowały od nich sprawozdań finansowych. Nie zawsze też potrafiły ustalić, jakie jest zapotrzebowanie na przewozy osobowe w regionie. Kłopoty miało z tym 9 na 16 województw. Skutek? Oferta przewoźników nie była dostosowana do potrzeb mieszkańców.

I na tym jeszcze nie koniec. NIK ma wiele zastrzeżeń do sposobu zawierania umów na przewozy osobowe. Żadna z 69 umów nie spełniała istotnych warunków prawa. Dwie z nich nosiły znamiona przestępstwa. Zdaniem NIK, w województwie dolnośląskim niegospodarnie wydano 9,2 mln zł, zaś w lubuskim 7,4 mln zł.

Wszystkie nieprawidłowości miały ten skutek, że jakość przewozów regionalnych była bardzo niska. NIK uważa wręcz, że w rezultacie ograniczony został rozwój rynku przewozów osobowych.

— Kolej jest bardzo trudnym partnerem. Ten raport dowodzi, jak trudno jest negocjować z nią stawki, kontrolować koszty. Do tej pory zamawiający usługę był stroną słabszą, bo to kolej narzucała warunki. Najwyższy czas, żeby samorządy poczuły się gospodarzami na swoim terenie i stawiały kolejom wymagania — mówi Jakub Majewski z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei.

Obecnie transport pasażerów na lokalnych trasach obsługują PKP Przewozy Regionalne oraz Koleje Mazowieckie (obecnie spółka w 100 proc. samorządowa). PKP PR w przyszłym roku mają trafić w ręce samorządów wojewódzkich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy