Instytuty badawcze nie wykorzystywały w pełni potencjału: w znikomym stopniu prowadziły działalność wdrożeniową, czyli ustawowy obowiązek — alarmuje Najwyższa Izba Kontroli (NIK) , która zbadała szczegółowo osiem ośrodków i wykorzystała ankiety od 107 takich jednostek. Raport dotyczy lat 2010-13.
Liczba patentów w skontrolowanych instytutach urosła z 27 w 2010 r. do 54 w 2012 r. i 46 w 2013 r. Z danych Urzędu Patentowego wynika, że 82 instytuty badawcze opatentowały w tym okresie 1290 wynalazków. Dla porównania: 37 instytutów naukowych PAN miało 155 patentów, a jednostki badawcze 45 uczelni publicznych — ponad 2,3 tys.
Skontrolowane placówki zdobyły tylko 11 patentów zagranicznych, a pięć z nich — żadnego, choć mają one większe znaczenie dla gospodarki. Sęk w tym, że w ocenie działalności są punktowane tak samo jak krajowe patenty. Z 226 wynalazków instytutów badawczych tylko 20 proc. znalazło zastosowanie, najwięcej w przypadku Instytutu Ciężkiej Syntezy Organicznej „Blachownia” — 40 proc.
Jeszcze gorzej było z patentami instytutów naukowych PAN (14 proc.) i szkół wyższych (4 proc.). W krajach rozwiniętych połowa wynalazków zostaje wdrożona. Cztery z ośmiu skontrolowanych instytutów badawczych nie miało w latach 2010-13 żadnego wdrożenia. Z badań kwestionariuszowych wynika, że liczba wdrożeń 105 instytutów badawczych spadła w cztery lata prawie o 20 proc. — z 1750 w 2010 do nieco ponad 1,4 tys. w 2013 r.
Przybyło natomiast publikacji (z 1,5 tys. do 1,7 tys.) i cytowań (w połowie zbadanych instytutów), co jest efektem wprowadzonych w 2010 r. zmian w systemie oceniania działalności naukowej. Sytuacja finansowa nie zmieniła się znacząco: przychody zmalały z 434 mln zł do 420 mln zł, jednak przychody z komercjalizacji prac B+R spadły z 83 mln zł do 66 mln zł. Pozytywnie wypadają: Instytut Badawczy Leśnictwa (którego 55 proc. przychodów jest efektem komercjalizacji), Instytut Metali Nieżelaznych (29 proc.) oraz Państwowy Instytut Geologiczny (29 proc.).