nikt nie chce jeździć tranzytem przez Polskę

Małgorzata Birnbaum
15-12-1998, 00:00

NIKT NIE CHCE JEŹDZIĆ TRANZYTEM PRZEZ POLSKĘ

Należy poprawić infrastrukturę drogową, zapewnić kierowcom bezpieczeństwo, pomoc drogową i medyczną

Mimo że wiele mówi się o bardziej ekologicznych transportach — kolejowym i morskim, transport samochodowy odgrywa wciąż dużą rolę. Tymczasem braki na polskich drogach powodują, że ruch tranzytowy jest bardzo ograniczony.

— Przyczynami słabego ruchu tranzytowego są zła infrastruktura drogowa, niski poziom bezpieczeństwa oraz niedopracowane systemy pomocy drogowej i medycznej dla użytkowników dróg — mówi Anna Pilch-Szatanik, menedżer marki turystyki przygranicznej i tranzytowej.

Pomoc w razie wypadku drogowego organizowana jest lokalnie, a konieczny jest system opracowany dla całej Polski. Tymczasem Światowa Organizacja Turystyki przewiduje, że do 2020 roku Rosja i Chiny staną się wielką atrakcją turystyczną. Wtedy z pewnością zwiększy się tranzyt przez Polskę.

Niemcy nas omijają

Niemcy nie są specjalnie zainteresowani przyjazdami turystycznymi do Polski, a przejazdy tranzytowe są indywidualnym turystom wręcz odradzane. Transport do Kaliningradu nasi zachodni sąsiedzi organizują drogą morską.

— Musimy udowodnić, że Polska potrafi zagwarantować bezpieczeństwo. Napady na samochody ciężarowe mają miejsce wszędzie. Austria i Włochy przechodzą na transport kolejowy. Natomiast w Holandii policja stworzyła system ochrony TIR-ów. Powinniśmy brać z tego kraju przykład. Planujemy w Polsce sieć płatnych autostrad, a ich głównymi użytkownikami będą właśnie samochody ciężarowe — przekonuje Anna Pilch-Szatanik.

Choć mająca powstać sieć autostrad jest dla ruchu tranzytowego niezmiernie ważna, nie należy także zapominać o konieczności przyciągania podróżnych do miejsc atrakcyjnych z turystycznego punktu widzenia.

Zatrzymać podróżnych

Dziś w Polsce jest wiele atrakcji turystycznych, o których wiedzą tylko nieliczni. Właściciele ciekawych obiektów wciąż nie doceniają roli reklamy. Dlatego należy zadbać, aby przy autostradach znalazły się odpowiednie, standardowe oznaczenia informujące o zabytkach, miejscach widokowych, muzeach itd.

— Myślę, że w przyszłości turyści zagraniczni będą pielgrzymować do Lichenia, a np. duży producent tekstyliów nie ominie Tuszyna, wielkiego bazaru pod Łodzią. Właściwe, standardowe oznakowanie powinno powstać w Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych — twierdzi Anna Pilch- -Szatanik.

Ucywilizować grzybiarzy

Bardzo ważna dla ruchu tranzytowego w Polsce jest lepsza organizacja sprzedaży grzybów, owoców i przetworów. To, co dzieje się na drogach dzisiaj, jest niebezpieczne zarówno dla handlarzy, jak i kierowców.

— Także prostytucja przy dużych drogach stwarza niebezpieczeństwo, a na dodatek psuje wizerunek Polski. Trudno jednak z nią walczyć, bo skoro istnieje klient, istnieje dla niego oferta — uważa Anna Pilch-Szatanik.

O ile problem prostytucji na drogach uregulują dopiero przepisy prawne, o tyle do zorganizowania handlu przydrożnego gminy będą zachęcane już w najbliższym czasie.

Gmina mogłaby przygotować teren o utwardzonej powierzchni. Lokalni mieszkańcy, najlepiej ubrani w stroje regionalne, mogliby sprzedawać swoje wyroby. Dobrym pomysłem, który z powodzeniem realizowany jest we Francji, są knajpki regionalne. Zadaniem menedżera marki byłoby wybranie i promowanie najlepszych usługodawców.

Nie ma gdzie spać

O tym, że w Polsce brakuje moteli, świadczy fakt, że istnieją firmy, które planują budowę pięćdziesięciu lub więcej takich obiektów. Na razie jednak trzeba czekać na wydanie koncesji na odcinki autostrad.

— Podstawowe potrzeby klientów moteli to wyspać się i dobrze zjeść. Wypoczynek mogłyby zapewnić motele dwugwiazdkowe. W pokojach powinno znajdować się bardzo wygodne łóżko i prysznic. Niepotrzebne są szafy, wystarczą bagażniki na walizki. Klientami tych obiektów będą bowiem osoby, które chcą przespać tylko jedną noc. Ogromne znaczenie ma też bezpieczeństwo samochodu. Kierowcy chcieliby mieć swoje pojazdy pod oknem lub na strzeżonym parkingu. W motelu powinna ponadto znajdować się restauracja z dobrą kuchnią — opowiada Anna Pilch- -Szatanik.

Francuski motel

Zdaniem menedżera marki turystyki tranzytowej, bardzo dobrym dla nas wzorcem są motele francuskie. W sieci 1 Class pokój wykupuje się na stacji benzynowej. Takie ograniczenie obsługi do minimum bardzo ułatwia wynajem pokoju. Innym modelem może być francuska sieć Campagne, oferująca nocleg i posiłek w restauracji country, gdzie podawane są przede wszystkim produkty nabiałowe, które jada się głównie na śniadanie.

Wspólnik z pieniędzmi

— Polskie obiekty noclegowe są stare, mają zniszczone meble. Budynki ze złą wentylacją i meblami w stylu „późny Gierek” określamy jako zniszczone moralnie. W modernizacji obiektu prywatnemu inwestorowi może pomóc Polska Agencja Rozwoju Turystyki. Agencja wchodzi w spółkę z taką osobą — tłumaczy Anna Pilch-Szatanik.

Czasem jednak bardziej się opłaca wyburzyć stare budynki i na ich miejscu postawić nowe. Tak zrobiono na przykład w Dublinie. Ale tak można działać tam, gdzie budynki już istnieją. W Polsce po prostu obiektów brak.

ROZDROBNIENIE W TURYSTYCE: Polska branża turystyczna składa się z podmiotów gospodarczych, których personel liczy od jednej do pięciu osób. Dla porównania w Niemczech jako tour-operatorzy występują na rynku dwie silne grupy: Neckermann i TUI. U nas dużych firm jest stosunkowo niewiele, zresztą są one i tak zbyt słabe, by stawić czoło konkurencji z Europy. Aby polepszyć jakość usług w tranzycie, organizujemy Ogólnopolskie Forum Turystyki Tranzytowej. Odbędzie się ono 11-13 stycznia w hotelu Europejskim — mówi Anna Pilch-Szatanik. fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / nikt nie chce jeździć tranzytem przez Polskę