Niższy rating greckich banków

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 25-02-2010, 00:00

Greckie problemy biją w miejscowe banki. Również w Polbank, choć sprawa tylko pośrednio go dotyczy.

Fitch wyciąga wnioski z kłopotów budżetowych Aten

Greckie problemy biją w miejscowe banki. Również w Polbank, choć sprawa tylko pośrednio go dotyczy.

Kiedy wybuchł kryzys finansowy, Polbank, który jest zagranicznym oddziałem greckiego Eurobanku EFG, skrzętnie wykorzystywał fakt, że w Grecji jest wyższy poziom ochrony depozytów niż w Polsce. Na dodatek tamtejszy minister finansów zadeklarował, że rząd gwarantuje oszczędności bankowe w 100 proc. Klienci polskich banków w razie plajty mogli wtedy liczyć na zwrot tylko równowartości 25 tys. EUR.

Greckie powinowactwo, które kiedyś pomagało Polbankowi, dzisiaj mu ciąży. Cieniem kładą się na nim finansowe problemy Grecji, która traci uznanie w oczach inwestorów i agencji ratingowych. Rykoszetem od razu obrywają banki, których ocena też idzie w dół. Wczoraj agencja Fitch obniżyła rating czterech największych greckich banków, w tym Eurobanku EFG, do poziomu BBB z BBB+.

Potrójne B

— To przedostatni stopień ratingu inwestycyjnego. Najniższy rating inwestycyjny to BBB — wyjaśnia Artur Szeski z Fitch Polska.

Ratingi w kategorii potrójne B (czyli w przedziale między BBB- a BBB+) mają na przykład polskie BOŚ Bank i BZ WBK oraz kilkadziesiąt banków w Turcji, Słowenii, Rosji, Rumunii i Włoszech.

Tego argumentu używa Kazimierz Stańczak, dyrektor generalny Polbanku EFG. Zwraca uwagę, że potrójne B to dobry rating, jaki ma wiele instytucji finansowych w Europie, w tym w Polsce, i jest pochodną sytuacji Grecji, a nie samego Eurobanku. Ta jest dobra i nie przekłada się na jego biznes w Polsce. Dodaje, że rating EFG Eurobanku wg agencji Moody’s to A2, czyli taki sam jak PKO BP i Pekao oraz ING Banku Śląskiego.

Słabe perspektywy

Czy na pewno? Fitch Ratings odejmując "plusa" od potrójnego B wyjaśnia, że obniżka spowodowana jest też gorszymi perspektywami greckich banków. Agencja spodziewa się, że konieczne reformy finansów uderzą społeczeństwo po kieszeni i nie będzie ono już tak skłonne do pożyczania jak wcześniej. Wolniej będzie się też rozwijała gospodarka, co przełoży się na przychody banków.

Chociaż polski biznes Eurobanku EFG rozwija się szybko, to jednak w dużej mierze napędzany jest paliwem finansowym z Grecji. Struktura bilansu Polbanku EFG opiera się w znacznej mierze na kredytach. Na koniec III kwartału 2009 r. portfel kredytowy wart był 18,1 mld zł, a depozytowy 10,8 mld zł. Różnicę finansowała centrala. Zresztą podobnie jest w przypadku BRE Banku czy Nordei.

Polbank należy do najbardziej agresywnych graczy na rynku. Trochę przysiadł, kiedy rozpoczął się kryzys, wahnęły się kursy walut i bank zorientował się, że napożyczał walutowych kredytów hipotecznych z niskimi marżami. Zaczął negocjować z klientami podwyżki, ale potem wycofał się z niefortunnego pomysłu. Ostatnio znowu wraca do gry. Jest jednym z najmocniej reklamujących się banków. I taki był od początku działalności. To przynosi mu efekty. W cztery lata od powstania zgromadził 700 tys. klientów (150 tys. w ubiegłym roku) i stworzył sieć ponad 300 placówek.

Eugeniusz

Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane