Noble Funds chce stanąć na drugiej nodze

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-09-18 07:45

Towarzystwo, które zęby zjadło na zarządzaniu akcjami, planuje zaistnieć na rynku obligacji. W przyszłym roku poszerzy ofertę o trzy nowe fundusze.

Chęć rozwoju palety produktowej o fundusze dłużne zakiełkowała w głowie Mariusza Staniszewskiego, prezesa Noble Funds TFI, już dwa lata temu. I choć specjalista nie chce ujawniać powodów, dla których wtedy pomysł nie wypalił, to przyznaje jednak, że dziś kierowana przez niego firma byłaby co najmniej o 1 mld zł aktywów do przodu. Minione dwa lata upłynęły pod znakiem ogromnej popularności funduszy obligacyjnych. Jednostki uczestnictwa sprzedawały się jak świeże bułeczki, ale kokosy zarabiały jedynie te TFI, które miały gdzie przyciągnąć klientów.

CZAS NA OBLIGACJE: Noble Funds TFI, kierowane przez Mariusza Staniszewskiego, od lat z powodzeniem pomnaża pieniądze w funduszach akcyjnych. Gdy przychodzą jednak lata bessy, to nawet najlepsi spece od selekcji spółek nie są w stanie przyciągnąć klientów do inwestowania na giełdzie. [FOT. WM]
CZAS NA OBLIGACJE: Noble Funds TFI, kierowane przez Mariusza Staniszewskiego, od lat z powodzeniem pomnaża pieniądze w funduszach akcyjnych. Gdy przychodzą jednak lata bessy, to nawet najlepsi spece od selekcji spółek nie są w stanie przyciągnąć klientów do inwestowania na giełdzie. [FOT. WM]
None
None

Obligacyjny szał ominął więc Noble Funds TFI, które choć w ofercie posiada jeden produkt dłużny, to jednak od zawsze specjalizowało się w zarządzaniu akcjami. A żaden klient nie skusi się na inwestycje w agresywne aktywa, gdy na giełdzie leje się krew i indeksy spadają o 20 proc. Nawet mimo że fundusze są dobrze zarządzane i rokrocznie biją rywali i benchmark.

— Pamiętam o drugiej nodze i zdaję sobie sprawę, że jest ona potrzebna, aby w pełni partycypować w rynku. Nie będę jednakniczego robił na siłę. Dla mnie liczy się przede wszystkim jakość, a nie ilość. Nie interesuje mnie, ile kto ma aktywów, lecz czy zarabia dla klientów i akcjonariuszy. Dlatego zanim stworzę fundusz obligacyjny, muszę mieć odpowiednich ludzi, ze zdroworozsądkowym podejściem do zarządzania. Jeśli nie będę w stanie zaoferować klientom produktu dłużnego co najmniej tak dobrze zarządzanego, jak nasze fundusze akcyjne, to z pomysłu zrezygnuję — tłumaczy Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

Prezes ujawnia jednak, że już rozgląda się za zarządzającymi, a potencjalnie sporej podaży rąk do pracy dostarczą PTE, po rozbiorze części obligacyjnej portfeli OFE.

— Uważnie obserwuję osiągnięcia zarządzających OFE i niewykluczone, że znajdę wśród nich dobrego specjalistę. A w branży TFI jest obecnie zdecydowanie mniej niepokoju niż na rynku funduszy emerytalnych — dodaje Mariusz Staniszewski.

Noble Funds TFI nie będzie jednak na siłę wchodzić na rynek obligacji, szczególnie w momencie, gdy jest on w niełasce. Mariusz Staniszewski szacuje, że nowy fundusz dłużny pojawi się na początku przyszłego roku, ale zaznacza, że debiut może się opóźnić. Trwają testy i wciąż dopracowywana jest strategia dotycząca m.in. alokacji regionalnej.

— Chcemy ograniczyć ryzyko komercyjne i ryzyko alokacyjne. Musimy się dobrze zastanowić nad strategią, bo łatwo jest przestrzelić z pomysłem, tak jak np. SEB, który musiał skapitulować, bo stracił na obligacjach rosyjskich — tłumaczy Mariusz Staniszewski.

Oprócz rozwoju obligacyjnej części biznesu Noble Funds TFI planuje poszerzyć ofertę o fundusz zamknięty, który będzie stosować strategię long/short i wykorzystywać silne kompetencje zespołu w selekcji spółek. Prawdziwym asem w rękawie ma być jednak produkt oparty na klasie aktywów, w którą jeszcze nikt nie inwestuje na krajowym rynku. Na razie jednak przedstawiciel TFI nie chce ujawniać szczegółów.

— Chcemy dać inwestorom alternatywę. Gdy za 2-3 lata przyjdą spadki na giełdzie, to klienci będą mogli wyjść z akcji i przenieść oszczędności w bezpieczniejsze miejsce — dodaje Mariusz Staniszewski.