Noblista radzi, jak inwestować

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2013-10-15 12:59

Zebraliśmy prognozy i zalecenia, jakie w ostatnich miesiącach sformułował jeden z trzech laureatów tegorocznego Nobla Robert Shiller.

Utytułowany profesor Uniwersytetu Yale zawdzięcza nagrodę udowodnieniu, że w niektórych przypadkach da się przewidywać z wyprzedzeniem zmiany cen aktywów, takich jak akcje, obligacje czy nieruchomości. Postanowiliśmy sprawdzić, co według ekonomisty rynki czeka obecnie. Niestety nie mamy dobrych wiadomości. Zdaniem naukowca, który przewidział m.in. pęknięcie bańki internetowej oraz bąbla na amerykańskim rynku nieruchomości, nowa bańka zaczyna już rosnąć.

- W wielu amerykańskich aglomeracjach ceny nieruchomości rosną w tempie nawet 12 proc. r/r. To bardzo szybki wzrost, a dodatkowo przyspiesza go łagodna polityka Fedu. Także poza USA jest bardzo wiele krajów, gdzie sytuacja zaczyna przypominać bańkę – zauważał Robert Shiller w czerwcu tego roku.
Wykres cen domów, który pomógł Robertowi Shillerowi w przewidzeniu pęknięcia bańki na amerykańskim rynku nieruchomości. Ceny domów (niebieska linia) na tle czynników fundamentalnych, wpływających na ich wartość: kosztów budowy (zielona linia), ludności USA (różowa linia) oraz stóp procentowych (szara linia). Źródło: BusinessInsider.com.

To tym bardziej niepokojące, bo jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej badacz w ogóle nie dostrzegał zagrożenia bańkami.

— Określenia „bańka spekulacyjna” używa się, aby wywołać mocne wrażenie, ale moim zdaniem to słowo jest nadużywane. Zastanawiam się, czy przypadkiem w fazę bańki nie wchodzi samo słowo „bańka” — mówił ekonomista w kwietniu 2012 r.

Posługując się stworzoną przez siebie miarą wyrównanego o wahania cykliczne wskaźnika cena/zysk stwierdził ostatnio, że amerykański rynek akcji jest wyceniany najwyżej od stycznia 2008 r., kiedy indeksy wchodziły w najcięższą bessę w ciągu ostatnich kilku dekad. Na koniec września wskaźnik sięgnął pułapu 23,7, niewiele mniej niż wartość 27,5, osiągnięta na szczycie hossy z 2007 r. Mimo to w tym przypadku wciąż jest za wcześnie, by mówić o bańce. Jak zauważa Andrew Garthwaite, strateg rynku akcji w banku Credit Suisse, dopiero przekroczenie przez stworzony przez Roberta Shillera wskaźnik wartości 26 oznacza, że rynek jest podatny większą na korektę.

Robert J. Shiller, fot. Bloomberg
Robert J. Shiller, fot. Bloomberg
None
None


Wykres cyklicznie wyrównanego wskaźnika cena/zysk dla amerykańskiego rynku akcji. Zdaniem Andrew Garthwaite'a z banku Credit Suisse, hstorycznie wyjście wskaźnika powyżej pułapu 26 znacznie zwiększało ryzyko mocnej korekty notowań. Źródło: BusinessInsider.com.

- Nie sądzę, by już teraz były powody do niepokoju. W charakteryzującym się różnorodnością portfelu wciąż można, a nawet należy, uwzględniać akcje – ocenił ostatnio Robert Shiller.

To znacznie bardziej korzystne zalecenie niż w przypadku nieruchomości. Od czasu, kiedy w połowie ubiegłej dekady noblista ostrzegł przed pęknięciem bańki na amerykańskim rynku domów, niezmiennie twierdzi, że zwyżki w skali podobnej do tej z początku wieku wrócą nieprędko. Co więcej, ta klasa aktywów jest według niego z natury marną inwestycją.

- Nieruchomości wymagają konserwacji, tracą wartość, ich styl wychodzi z mody, a za sprawą postępu technicznego w budownictwie starsze budynki są gorsze. Dlaczego więc uważa się nieruchomości za inwestycję? To typowa moda, która przeminie – argumentował Robert Shiller w czasie jednego z wywiadów udzielonych telewizji Bloomberg.

Jego zdaniem inwestowanie w domy jest niewiele lepsze od inwestowania w samochody. Nawet jeśli inwestor sprzeda po latach swój dom z zyskiem, powinien odliczyć od zarobku koszty napraw, remontów i modernizacji, jakie poniósł w tym czasie. Dlatego w nieruchomościach lepiej utrzymywać jak najmniejszą część swojego majątku.

- Wielu ludzi może wręcz zdecydować: „Tak, zdywersyfikuję portfel. Sprzedam dom i będę mieszkał w wynajmowanym”. I wcale nie byłby to taki zły pomysł – powiedział Robert Shiller.

Możesz zainteresować się również: