90 tys. pojazdów — nawet tyle aut osobowych przejeżdżało w ubiegłoroczne wakacyjne weekendy autostradą A1 prowadzącą z Torunia do Gdańska. Przed bramkami tworzyły się gigantyczne korki, a na wjazd na autostradę kierowcy musieli czekać nawet godzinę. W tej sytuacji premier Donald Tusk postanowił w weekendy nie tylko podnieść bramki, ale umożliwić jazdę za darmo.

Nocna promocja
W tym roku natomiast zarówno resort infrastruktury, jak i spółka Gdańsk Transport Company (GTC), koncesjonariusz bursztynowej autostrady, już postanowili przygotować się do wakacyjnych zatorów. Reprezentujący GTC Aleksander Kozłowski zapewnia, że być może już nawet na czerwcowy długi weekend, przypadający w okresie Bożego Ciała, gotowych będzie kilka dodatkowych bramek, które pomogą upłynnić ruch na nadmorskiej trasie. Resort infrastruktury natomiast chce zachęcić kierowców do nocnej podróży nad morze, dzięki czemu dotrą na wakacje bez korków i taniej.
— Analizowane jest obniżenie opłat za przejazd odcinkiem autostrady A1 dla pojazdów kategorii 1, czyli motocykli i samochodów osobowych, w godzinach nocnych — informuje Piotr Popa, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju. Obecnie kierowcy tych pojazdów za przejazd 140-kilometrowym odcinkiem płacą 16 gr/km. O ile taniej może być w nocy — jeszcze nie wiadomo. Resort zapowiada także zaokrąglenie stawek za przejazd „do 50 groszy”.
Obecnie za przejazd z Torunia do Gdańska trzeba zapłacić 29,90. Jeśli urzędnicy zdecydują się zaokrąglić kwotę, kierowca zapłaci na bramce np. 29,50 albo też 30 zł, dzięki czemu ma skrócić się czas jego obsługi. Eksperci uważają, że proponowane rozwiązanie nie zadziała na tyle, by ruch zmalał.
— Najlepszym rozwiązaniem byłoby włączenie koncesjonariuszy w system elektronicznych opłat. Kierowcy nie będą ryzykować bezpieczeństwa własnego i rodziny, by jadąc nocą, zaoszczędzić kilka czy kilkanaście złotych — mówi Michał Beim z Instytutu Sobieskiego.
Spóźnione e-myto
Takie rozwiązania to jednak tylko półśrodki. GTC czeka na zapowiadane przez rząd wdrożenie elektronicznego systemu poboru opłat. Elżbieta Bieńkowska, była wicepremier i minister infrastruktury, zapowiadała nawet, że na koncesyjnym odcinku A1 e-myto będzie testowane jeszcze w tym roku.
Jednak po jej wyjeździe do Brukseli prace wydłużyły się, więc konieczne jest wdrożenie innych koncepcji. Na elektronicznym systemie zależy także firmie Stalexport Autostrada Małopolska (SAM), koncesjonariuszowi odcinka A4 Kraków — Katowice.
„PB” pisał niedawno, że Emil Wąsacz, prezes SAM, poprosił resort infrastruktury o spotkanie, by porozmawiać o wdrożeniu na tym odcinku elektronicznego systemu viaToll, który obowiązuje na państwowych trasach kierowców ciężarówek.
Ministerstwo nie informuje, czy zgodzi się na propozycje SAM, przypomina jednak, że koncesjonariusz „zwiększył przepustowość odcinka autostrady A4 Katowice — Kraków, rozbudowując place poboru opłat w Mysłowicach i Balicach oraz wymieniając urządzenia poboru opłat na umożliwiające płatności bezgotówkowe przy użyciu kart flotowych oraz paliwowych”.
