Koniec tygodnia przyniósł mocny akcent — zmianę na stanowisku prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Aleksandrę Wiktorow zastąpił doradca premiera Paweł Wypych. Do zmiany doszło niespodziewanie, wprawdzie po objęciu władzy przez obecną koalicję krążyły spekulacje o dymisji pani prezes, w ostatnich miesiącach jednak ucichły. Koalicja zdawała się nie kwapić do „odzyskania ZUS”. Aż do piątku.
To normalny ruch kadrowy — twierdzi premier Jarosław Kaczyński. Istotnie, normalny, jeśli wziąć pod uwagę standardy obowiązujące w tej koalicji. Nie wiemy, dlaczego Aleksandra Wiktorow musiała odejść ze stanowiska, dlaczego akurat w tym momencie, niewiele też wiemy o jej następcy, a na pociechę musi nam wystarczyć deklaracja szefa rady nadzorczej ZUS Roberta Gwiazdowskiego, że jest o nowym prezesie „jak najlepszego zdania”. Oficjalnym powodem zmian jest zapowiadane przekształcenie ZUS w jednostkę budżetową i związana z tym potrzeba lepszej koordynacji działań.
Przekształcenie ZUS w jednostkę budżetową to element zapowiadanej przez Zytę Gilowską reformy finansów publicznych. Nie wiadomo, kiedy owa reforma będzie wreszcie zrealizowana i jak będzie to wyglądało w szczegółach (a tam wszak zawsze czai się diabeł), jeśli chodzi o zarządzający na co dzień dziesiątkami miliardów złotych ZUS. Wiadomo jedynie, że działania ZUS będą lepiej — bo personalnie — skoordynowane z działaniami rządu. I aż strach pomyśleć, czy to dobrze czy źle.
Adam Sofuł