Nowa jakość jest, ale czy będą klienci
No i doczekaliśmy się. Mamy — a przynajmniej w najbliższej już przyszłości mieć będziemy — bankową ofertę internetową, w której będzie można wybierać, przebierać. Po Pekao SA, BPH i WBK teraz PPABank ogłosił swoją strategię banku w sieci. Wkrótce dołączą do nich Handlobank i Millennium. Citibank też pracuje nad własnymi rozwiązaniami. Jest dobrze?
SAMO STWORZENIE oferty niczego jednak nie załatwia. To jeszcze powinno działać. Na razie jednak jest z tym różnie. Gdyby na ofertę sieciową polskich banków spojrzeć od strony ich klientów przerzucających się żalami na internetowej liście dyskusyjnej pl.biznes.banki — można odnieść wrażenie, że nic nie chce działać. Sceptycy (czytaj: bankowcy) twierdzą — na liście spotykają się tylko ci, którzy o nowej usłudze blade mają pojęcie. Albo ci, którzy najzwyczajniej w świecie się czepiają.
MIELIBY RACJĘ, gdyby nie dziesiątki udokumentowanych przypadków, którymi internauci dzielą się podczas wymiany prywatnej korespondencji. Idea banku w Internecie jest szczytna, byle otwieranie konta nie trwało kilka tygodni (znam taki bank), albo e-maile przysyłane z banku nie zawierały np. 720 kont adresatów wraz z numerami ich rachunków (znam taki bank).
Systemy mają jeszcze błędy i niedociągnięcia, ale to nieuchronne. Można przeczekać, można zaryzykować. Ja ryzykuję.