Nowa matryca VAT ma skończyć z absurdami

Będą przetasowania między stawkami, ale neutralne dla budżetu. Klasyfikację PKWiU zastąpi CN. Podatnik dostanie twardą interpretację stawkową

Poziom komplikacji zasad stosowania VAT na produkty spożywcze często prowadzi do sytuacji tak absurdalnych, że badania nad procentem cukru w cukrze w komedii „Poszukiwany, poszukiwana” wydają się poważnym zagadnieniem naukowym. Do dzisiaj nierozstrzygnięta jest np. kwestia, czy przedsiębiorca miał prawo stosować 5-procentową stawkę na lody wodne, czy też prawo było po stronie fiskusa, który uważał, że w rzeczywistości chodziło o napój, a nie lody. A skoro tak, to produkt kwalifikuje się do kategorii „pozostałe napoje bezalkoholowe”, a nie „lody pozostałe”, i zastosowanie mieć powinna stawka 22 proc. (sprawa dotyczy sporu jeszcze sprzed podwyżki VAT w 2011 r.). W tracie dochodzenia skarbówka wykryła, że lody do sprzedawców trafiały w formie płynnej.

Wyświetl galerię [1/2]

NEUTRALNE PODATKOWO PORZĄDKI: Nie będzie wzrostu podatków. Wprowadzane zmiany mają mieć neutralny wpływ na budżet. Nowa matryca nie ma celu fiskalnego, ma natomiast uporządkować sytuację i wyeliminować patologie — deklaruje dyrektor Wojciech Śliż z Ministerstwa Finansów. Fot. ARC, WM

Sanepid potwierdził, że producent dystrybuował „lizaki wodne w postaci płynnej jako napój z ewentualną możliwością mrożenia”. Przedsiębiorca argumentował, że mrożonki wymagają specjalistycznego transportu, co podraża koszty logistyki. WSA we Wrocławiu, posiłkując się m.in. słownikiem języka polskiego dla właściwego zdefiniowania słowa „lody”, w długim i szczegółowym wywodzie orzekł, że fakt, iż fiskus skupił się na stanie skupienia produktu na etapie produkcji i dystrybucji, nie powinien mieć waloru przesądzającego o wysokości podatku. Lody, czy wodne, czy śmietankowe, czy w postaci sorbetu, to po prostu lody. Fakt, że są transportowane w postaci płynnej, nie ma znaczenia „dla ich podstawowej funkcji spożywczej”. Sąd przyznał rację przedsiębiorcy. Było to jednak pyrrusowe zwycięstwo, bo producent zbankrutował.

Lody w płynie

Przyczyną kazuistycznych rozpraw i myślowych wywodów jest brak jasności, jak stosować preferencyjne stawki na produkty żywnościowe, kiedy 8-procentową, a kiedy 5-procentową stawkę. Całe zamieszanie ma początki w 2011 r., kiedy ówczesny rząd podniósł główną stawkę VAT z 22 proc. na 23 proc. (miała obowiązywać tylko 2 lata). O 1 pkt proc. w górę poszła 7-procentowa stawka preferencyjna na żywność. Żeby jednak uniknąć wzrostu cen produktów podstawowej potrzeby (m.in. pieczywa, nabiału, olejów jadalnych, wędlin, kasz, soków, mrożonek itp.), została prowadzona stawka 5 proc. I od tego momentu zaczęły się schody. Preferencyjną stawką zostały objęte produkty nieprzetworzone i gotowe, w zamyśle ustawodawcy obejmujące zupy w słoikach, mrożonki, generalnie żywność gotową do zjedzenia po prostej obróbce termicznej.

Problem w tym, że definicja żywności gotowej została powiązana z klasyfikacją statystyczną, pojemną i niejasną, o czym najlepiej świadczy fakt, że — jak wyliczył Grant Thornton — tylko w 2015 r. podatnicy 1825 razy pytali skarbówkę, jaką stawkę VAT zastosować. Setki interpretacji indywidualnych dodatkowo skomplikowały sytuację. Doszło do tego, że na hot dogi stawka wynosiła 5 proc., ale na zafoliowaną kanapkę w barze szybkiej obsługi 8 proc., a na sałatkę pakowaną już tylko 5 proc. Pomarańcza, jako cytrus, opodatkowana jest według stawki 5 proc., a banan 8 proc. Sos musztardowy korzysta z 5-procentowej preferencji, ale w cenie musztardy jest 23-procentowy VAT. Na liście preferencyjnych produktów znalazły się legendarne już ośmiorniczki. Lody również trafiły na tę półkę, dlatego że ulgowo zostało potraktowane mleko i wyroby mleczarskie. A skoro tak, to również lody. Także lody wodne, bo produkty mleczarskie w załączniku do ustawy VAT zostały przyporządkowane do pojemnej kategorii PKWiU, obejmującej również „lody pozostałe”.

Klucz to prostota

W maju ubiegłego roku, odpowiadając na poselską interpelację, dotyczącą VAT na hot dogi, Paweł Gruza, wiceminister finansów, zapowiedział ukrócenie patologii w stosowaniu preferencyjnej stawki i uproszczenie całego systemu. Jak wynika z naszych informacji, wykonanie okazało się trudniejsze, niż się wydawało, i prace nad nową matrycą stawek VAT przeciągnęły się do tego roku, ale są już mocno zaawansowane. Brak jeszcze szczegółów, bo porządkowanie stawek to często benedyktyńska praca. Resort finansów przyjął natomiast podstawowe założenia, wedle których będzie porządkował system.

— Przede wszystkim nie będzie wzrostu podatków. Wprowadzane zmiany mają mieć neutralny wpływ na budżet. Nowa matryca nie ma celu fiskalnego, ma natomiast uporządkować sytuację i wyeliminować patologie — mówi Wojciech Śliż, dyrektor departamentu Ministerstwa Finansów.

Założenie jest takie, żeby podatnik wiedział, jaką stawkę stosować, sprawdzając jedynie załącznik do ustawy VAT. Jak resort zamierza to zrobić? Likwidując często niedorzeczne warunki ubiegania się o preferencyjną stawkę. Przykładowo, chleb świeży i z terminem przydatności do spożycia 14 dni ma niższą stawkę niż pozostałe pieczywo, a pieczywo tostowe (23 proc.) ma znacznie wyższą stawkę niż tosty z chleba i podobne tosty (5 proc.). Jeszcze lepszym przykładem jest gotowa żywność. Tu ministerstwo rozważa zastosowanie operacji najprostszej — użycie miecza Damoklesa, czyli usunięcie tej kategorii z listy.

— Kluczem powinna być prostota. Zupa to kategoria zrozumiała dla każdego rozsądnego człowieka i wszystko jedno, czy jest mrożona, w pudełku czy w słoiku — wyjaśnia Wojciech Śliż.

Stosując zdroworozsądkowe podejście, jeśli przyjąć, że co do zasady 5-procentowa stawka ma obejmować podstawowe produkty spożywcze, to za taki trudno uznać legendarne już hot dogi, ośmiorniczki, czy też lody. Przykłady decyzji organów administracji w sprawie stosowania stawek VAT („Wbrew twierdzeniu Wnioskodawcy, wafle których zawartość wody nie przekracza 10 proc. masy, różnią się od wafli, których to zawartość wody przekracza 10 proc. zawartości wody w masie”), pokazują, że zdrowy rozsądek nie radzi sobie ze skomplikowaną materią. Ministerstwo chce wyposażyć aparat skarbowy i podatników w pewniejsze narzędzie.

— Poważnie rozważamy rezygnację z klasyfikacji statystycznej i przejście na klasyfikację CN. Nomenklatura scalona jest znacznie lepsza niż klasyfikacja PKWiU — mówi Wojciech Śliż. Resort chce szerzej zakreślić granice poszczególnych kategorii. Obecny galimatias jest efektem wchodzenia skarbówki w szczegóły i dopasowywanie stawek do konkretnych produktów. Tak jak dzisiaj, podatnik będzie mógł zapytać urząd, jaką stawkę stosować, jednak odpowiedź urzędu będzie mieć znacznie większą wagę. Resort planuje wprowadzić nową instytucję: wiążąca interpretację stawkową o mocy decyzji, a nie opinii.

Podatek ma nie wzrosnąć

Wojciech Śliż przyznaje, że nie jest to łatwe zadanie i praca nad nową matrycą stanowi spore wyzwanie, a nowe mapowanie stawek będzie się wiązało z przesunięciami między stawkami. — Pewne korekty będą konieczne. Niektóre produkty zostaną przeniesione ze stawki 5-procentowej do innych. Możliwe są ruchy w drugą stronę. Jak jednak wspomniałem, pracujemy w ramach zbioru zamkniętego i choć w przypadku konkretnych produktów przesunięcia w ramach stawek mogą oznaczać wzrost stawki VAT, to w ogólnym rozrachunku dla gospodarstwa domowego podatek ma nie wzrosnąć. To podstawowe założenie, które przyjęliśmy — wyjaśnia dyrektor Wojciech Śliż. Jego zdaniem, celem jest uporządkowanie systemu, co ma przynieść korzyść podatnikom, skarbówce i w rezultacie gospodarce, ponieważ nowa matryca i wiążące interpretacje mają znieść niepewność co do stosowania prawa i ograniczyć liczbę sporów podatkowych i spraw sądowych. Plan jest taki, żeby nowa matryca zaczęła obowiązywać od 1 stycznia 2019 r.

 

OKIEM EKSPERTA
Diabeł tkwi w szczegółach

MAŁGORZATA SAMBORSKA, dyrektor Zespołu Doradztwa dla Branży Artykuły Spożywcze i Napoje Grant Thornton

Jeśli Ministerstwo Finansów chce, żeby nowa matryca stawek VAT miała neutralny charakter dla budżetu, to oznacza, że nie ma planów likwidacji jednej z dwóch preferencyjnych stawek. To natomiast oznacza przetasowanie pomiędzy obowiązującymi stawkami. Diabeł tkwi w szczegółach, których jeszcze nie znamy. Wydaje się jednak, że samo uporządkowanie być może zmniejszy liczbę patologii, ale ich nie wyeliminuje. Powoływanie się na zdrowy rozsądek w interpretacji przepisów może być zawodne. Warto przypomnieć, że wprowadzona unijną dyrektywą sama idea stosowania preferencyjnej stawki VAT dla żywności nieprzetworzonej i jej wzrostu wraz ze stopniem przetworzenia jest słuszna. Gorzej z wykonaniem. O absurdach można mówić długo. Mówiąc pół żartem, pół serio, do pączków na tłusty czwartek można dopasować trzy stawki: 8 proc. na pączki w cukierni, 23 proc. na pączki z marketu o dłuższym terminie spożycia i 5 proc. dla pączków dietetycznych, niezawierających cukru. W naszym przekonaniu dobrym wyjściem z tej gmatwaniny byłaby rezygnacja z jednej ze stawek. Różnica między 5 proc. i 8 proc. jest nieznaczna, a bardzo utrudnia przedsiębiorcom życie. Z punktu widzenia budżetu utrzymanie tylko stawki 5 proc. i przesunięcie produktów wysoko przetworzonych do 23 proc. nie byłoby dużym obciążeniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Nowa matryca VAT ma skończyć z absurdami