Nowa rada obaliła ptasie mity

JKW
23-03-2010, 15:38

Kto jest gołębiem, a kto jastrzębiem? Siedmiu na dziesięciu członków RPP zmieniło podejście do podwyżek stóp

Wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej przed rozpoczęciem nowej kadencji i po nim
Zobacz więcej

Wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej przed rozpoczęciem nowej kadencji i po nim

Powołani na początku roku strażnicy złotego na razie są oceniani dobrze. Ale zdążyli już pomieszać szyki analitykom.

 

Ornitologiczny podział na gołębi i jastrzębi w poprzednim składzie Rady Polityki Pieniężnej był jednoznaczny. Kiedy w czasie wspólnej podróży wygłodniali Dariusz Filar i Marian Noga zobaczyli przy drodze zajad „Pod gołębiem”, nie byli pewni, czy w tej restauracji wypada im się zatrzymywać. Do porzucenia zawodowych nawyków zmusiła ich dopiero jeszcze bardziej głodna żona profesora Nogi. Czy nowa kadencja RPP będzie równie wyraźnie podzielona na role? Niekoniecznie, bo na razie członkowie zmieniają swoje poglądy jak rękawiczki.

 

Autocenzura

Rozróżnienie na gołębi i jastrzębi służy analitykom w przewidywaniu zmian stóp procentowych. Gołębie to członkowie RPP opowiadający się za łagodną polityką pieniężną, jastrzębie zaś boją się inflacji, więc bardziej skorzy są do podnoszenia stóp. Niezdecydowanych czasem określa się jako sowy.

Tym razem ten podział zamiast pomóc analitykom, narobił im sporo kłopotów. Kandydaci uznawani przed startem nowej RPP za murowanych jastrzębi, okazali się gołębiami. Z kolei kandydaci w ciemno oceniani jako gołębie zaskakują zapowiedziami podwyżek stóp procentowych.

- W ciągu kilku tygodni diametralnie zmienił się ton wypowiedzi większości członków RPP. Skąd taka zmiana poglądów? Wchodząc do Rady, zyskuje się dostęp do wyników prac całego zaplecza analitycznego Narodowego Banku Polskiego (NBP). Taki zastrzyk informacji może zmienić poglądy nawet doświadczonego ekonomisty – mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Duże znaczenie ma też fakt, że co wolno akademikowi, to nie członkowi RPP. Nawet rzucone w przelocie pół zdania np. o sile złotego, może zachwiać rynkami finansowymi.

- Odpowiedzialność za słowo w RPP jest ogromna. Każde zdanie wypowiedziane przez członka Rady publicznie jest dokładnie analizowane przez rynek. Tu nie ma miejsca na akademickie dyskusje i kontrowersyjne tezy – mówi Marcin Mróz.

 

Zawróceni

Jednym z przykładów „zmiany barw” jest Andrzej Bratkowski. Jeszcze dwa miesiące temu uchodził za zdeklarowanego jastrzębia i twardego zwolennika walki z inflacją wszelkimi metodami. Dziś mówi, że być może trzeba zostawić stopy przez najbliższy rok. Podobną metamorfozę w oczach analityków przeszedł Andrzej Rzońca – ekonomista ze stajni Leszka Balcerowicza, słynącego z niezłomnych, jastrzębich poglądów. Tymczasem Andrzej Rzońca wstrzymuje się od jednoznacznych deklaracji.

- Okazuje się, że niektórym członkom niesłusznie przypięto pewne łatki. Teraz coraz wyraźniej wyłaniają się ich prawdziwe poglądy, a te nie zawsze zgadzają się z pobieżną opinią – mówi Marian Noga, który zakończył swoją kadencję w RPP w styczniu.

W przeciwną stronę ewoluowały natomiast przekonania przewodniczącego Sławomira Skrzypka i Adama Glapińskiego. Pierwszy (jako jedyny był w poprzednim składzie) przez ostatnie lata był bezspornym jastrzębiem. Słynne jest głosowanie z 2008 r., kiedy Sławomir Skrzypek jako jedyny z dziesiątki głosował przeciwko obniżce stóp procentowych. Teraz zadziwia analityków otwarcie jastrzębim nastawieniem. Wypowiedzi Adama Glapińskiego z ubiegłego roku też nie zapowiadały obecnej skłonności do podnoszenia stóp.

- Szczególnie zaskakująca jest przemiana prezesa Skrzypka. Przewodniczący miał przecież już wcześniej dostęp do analiz NBP. Widocznie ostatnie projekcja inflacyjna banku centralnego przekonała go, że inflacja może sprawić kłopoty – mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

 

Łagodna paczka

Na razie więc, wśród członków RPP przeważa pogląd, że z podwyżkami stóp nie należy się spieszyć. Na podstawie wypowiedzi z ostatniego miesiąca można stwierdzić, że gołębi jest pięciu, jastrzębi trzech, a sowy dwie. Analitycy radzą jednak nie przywiązywać się do tej klasyfikacji.

- „Ornitologiczna” struktura Rady ciągle się dociera. Nowych członków trzeba lepiej poznać. Być może część z nich będzie zmieniać co chwila zdanie? Może niektórzy będą mówili w mediach jedno, a głosować będą inaczej? Może jedni członkowie będą mieli tak silny autorytet, że przekonają do swoich poglądów innych? Ostateczną klasyfikację będzie można przeprowadzić dopiero za kilka miesięcy – uważa Marcin Mróz.

Analitycy uważają jednak, że nowi członkowie Rady na razie profesjonalnie spełniają swoje role. Większość z nich nie obserwowała z bliska gry, jaką władza monetarna toczy z rynkami finansowymi, dlatego mogły pojawiać się wpadki. Na szczęście wszyscy trzymali język na wodzy.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nowa rada obaliła ptasie mity