Restrukturyzacja zamiast upadłości, a bankructwo tylko w ostateczności — nowe prawo restrukturyzacyjne ma być rewolucją w ratowaniu firm stojących nad przepaścią. Nie jest jednak bez wad, które mogą ograniczyć jego dobroczynny wpływ.

Sądy rejonowe nie dadzą rady
Największy problem to pozostawienie postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych w sądach rejonowych, podczas gdy powinny je rozpatrywać sądy okręgowe.
— Nierzadko pracują w tych sądach młodzi sędziowie, którzy dopiero rozpoczynają praktykę orzeczniczą, a postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne należą do najbardziej skomplikowanych postępowań cywilnych i wymagają naprawdę dużego doświadczenia — mówi Anna Pukszto, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Dentons i prezes Stowarzyszenia Praktyków Restrukturyzacji.
Dodatkowy kłopot w tym, że te same sądy rozpatrują również sprawy o upadłość konsumencką. Maciej Roch Pietrzak, licencjonowany doradca restrukturyzacyjny i prezes PMR Restrukturyzacje, zwraca uwagę, że nowelizacja rozporządzenia w sprawie przekazania niektórym sądom okręgowym i rejonowym rozpoznawania spraw gospodarczych z obszaru właściwości innych sądów okręgowych i rejonowych, przygotowana jeszcze przez poprzednią ekipę rządzącą — likwiduje prawie 1/3 wydziałów upadłościowych w kraju w sytuacji gdy Sejm poprzedniej kadencji, nie zgodził się na przeniesienie upadłości konsumenckiej do sądów cywilnych ani na przeniesienie upadłości korporacyjnej do sądów okręgowych.
— W efekcie wszystkie sprawy bez względu na ich rozmiar i ciężar gatunkowy będą rozpoznawane w rejonowych sądach upadłościowych, i to w dodatku przy redukcji ich ilości o prawie 1/3 — zauważa Maciej Roch Pietrzak.
Przeciążone sądy
To rodzi poważne zagrożenie dla sprawności prowadzenia postępowań restrukturyzacyjnych — tym bardziej że konsumenckich bankructw jest coraz więcej.
— W ubiegłym roku ogłoszono 2112 upadłości konsumenckich, czyli ponaddwukrotnie więcej niż upadłości gospodarczych w 2014 r. i prawie trzykrotnie więcej niż w 2015 r. Jeśli w tym roku zostanie zmniejszona o 1/3 ilość sądów upadłościowych, a z oczywistych względów wzrośnie jeszcze liczba upadłości konsumenckich — to nie będzie szans na szybkie rozpoznawanie wniosków restrukturyzacyjnych, które mają niewątpliwie znacznie większą wagę gospodarczo-społeczną. Tym samym obywatele-konsumenci będą mieli dalej i dłużej, a przedsiębiorcy znacznie, znacznie dłużej, gdyż niestety przepisy o urzędowaniu sądów powszechnych nie przewidują pierwszeństwa rozpatrywania wniosków restrukturyzacyjnych przed tysiącami już wniosków o upadłość konsumencką — tłumaczy Maciej Roch Pietrzak.
Zgadza się z nim Piotr Zimmerman, radca prawny w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy. — Istnieje bardzo pilna konieczność przeniesienia upadłości konsumenckich do wydziałów cywilnych sądów rejonowych, co odciąży wydziały restrukturyzacyjne, obecnie przeciążone absolutnie ponad wszelkie normy tego typu postępowaniami — apeluje.
Jego zdaniem, niezbędna jest także dalsza koncentracja sądów restrukturyzacyjnych i upadłościowych dla przedsiębiorców, których powinno być tyle samo, co sądów apelacyjnych, czyli 11.
— To pozwoliłoby utworzyć 11 silnych wydziałów upadłościowych w składzie co najmniej 12 wyspecjalizowanych sędziów. Tylko przy takiej konstrukcji sądownictwo zdoła dotrzymać terminów instrukcyjnych, które są kluczowe dla powodzenia tej reformy — tłumaczy Piotr Zimmerman.
Pole do nadużyć
Zagrożeniem dla ustawy może okazać się także nadmierne przyzwolenie na to, żeby niemal każdej firmie dać drugą szansę. — Pytanie, czy dłużnicy nie będą tej możliwości wykorzystywać w złej wierze? — zastanawia się Anna Pukszto.
— Trzeba stać na straży i surowo karać osoby nieuczciwe, które z narzędzia zarządzania ryzykiem i ratowania przedsiębiorstw oraz miejsc pracy chciałyby uczynić narzędzie do oszukiwania wierzycieli — mówi Maciej Roch Pietrzak. Słusznie. Tyle że to nie takie proste. Zdaniem Anny Pukszto, kierunek polegający na tym, żeby przede wszystkim dawać
szansę przetrwania, na pewno jest dobry, zabrakło tylko bezpieczników. — O otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego decyduje sąd. Wierzyciele nie są tu stroną, mogą jedynie złożyć konkurencyjny wniosek o upadłość dłużnika. Sąd natomiast może odmówić otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego, jeżeli uzna, że będzie ono krzywdzące dla wierzycieli, ale jak ma to ocenić, skoro ocenia sytuację wyłącznie na podstawie wniosku dłużnika? Wierzyciele nie mogą złożyć też zażalenia dotyczącego otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego, tylko już w jego trakcie mogą starać się doprowadzić do umorzenia postępowania i udowodnić, że jest ono dla nich krzywdzące. Ale wtedy może być już za późno — samo otwarcie postępowania wywołuje określone skutki prawne i wprowadza ograniczenia dla wierzycieli — tłumaczy Anna Pukszto.
Centralny rejestr
Powodzeniu ustawy zagraża również niewprowadzenie na czas, czyli do 1 lutego 2018 r., Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości. — Merytorycznie stanowi on „kręgosłup” tej ustawy, która bez niego nie zadziała prawidłowo. Tymczasem do dzisiaj nie rozpisano przetargu na system informatyczny pełniący funkcje tego rejestru. Tu istnieje potrzeba pilnej interwencji władz Ministerstwa Sprawiedliwości — zwraca uwagę Piotr Zimmerman. Pozostałe niedoskonałości są już mniej groźne.
— Wadą ustawy generalnie jest to, że niektóre przepisy dają podstawy dla formułowania skrajnie różnych interpretacji, co przyznaje dużą swobodę orzeczniczą sądom. A trzeba pamiętać, że wszystko, co niedopowiedziane w ustawach, mści się w konkretnych sprawach. Potrzeba lat na wypracowanie jednolitego poglądu. Nie da się jednak cofnąć skutków decyzji podjętych krótko po wejściu w życie ustawy na podstawie całkowicie błędnej interpretacji prawnej — mówi Anna Pukszto. Problemem może być na przykład fakt, że w sprawach upadłości i restrukturyzacji zasadniczo nie orzeka Sąd Najwyższy.
— Teoretycznie jest możliwość zadania pytania prawnego przez sąd II instancji, ale ramy czasowe dla postępowań restrukturyzacyjnych w praktyce nie będą pozwalać na ich formułowanie — na przykład postępowanie sanacyjne powinno trwać dłużej niż rok, a przyspieszone postępowania 5-6 miesięcy — zwraca uwagę Anna Pukszto. Ponadto, jej zdaniem, nie do końca przemyślano możliwości bezskuteczności zabezpieczenia w postępowaniu sanacyjnym.
— W przypadku, kiedy wartość aktywów obciążonych zabezpieczeniami przekracza wysokość wierzytelności o więcej niż połowę, nie wiadomo, które zabezpieczenia są skuteczne, a które nie — wszystkie w odpowiedniej części czy jedno w całości. Powinna być tutaj jasność — uważa Anna Pukszto. Andrzej Głowacki, prezes DGA, zwraca uwagę na fakt naruszenia zasady jednoosobowej odpowiedzialności za zarządzanie przedsiębiorstwem w trakcje realizacji planu restrukturyzacyjnego.
— Sędzia — komisarz może „narzucić” działania, których skutki mogą być niekorzystne dla przedsiębiorstwa i może to wpłynąć na niewykonanie prognoz wyników finansowych przyjętych w planie. A odpowiedzialny przed sądem i wierzycielami będzie zarządca — tłumaczy prezes DGA.