Nowe emisje spółek muszą jeszcze poczekać

Tomasz Furman
opublikowano: 2002-02-13 00:00

Najbliższe miesiące na rynku pierwotnym nadal będą zdominowane przez nietypowe emisje. Dopiero jesienią, gdy dojdzie do spodziewanego ożywienia gospodarczego, pojawią się nowe spółki zainteresowane wejściem na GPW.

Sytuacja na rynku pierwotnym od kilku lat ulega systematycznemu pogorszeniu. Jak wynika z danych KPWiG, w 2001 r. wartość ofert publicznych ogółem była najniższa od 1996 r. Powodów jest co najmniej kilka. Najważniejsze z nich to spowolnienie gospodarcze i dekoniunktura na rynku wtórnym. Niewielka wartość nowych emisji to również efekt zaniechania procesów prywatyzacyjnych. W 2001 r. tylko Zakłady Azotowe Puławy zostały skierowane na rynek publiczny. Ze względu na wygórowaną cenę oferta zakończyła się fiaskiem. Kolejną przyczyną, często związaną z sytuacją makroekonomiczną, są słabe wyniki finansowe potencjalnych emitentów.

Zapaść na rynku pierwotnym powoduje, że ostatnio najwięcej jest nietypowych ofert. Najczęściej polegają one na zamianie długu na akcje, emisjach kierowanych tylko do kadry zarządzającej lub inwestora strategicznego czy też na subskrypcji obligacji zamiennych na akcje.

— Liczba i wielkość emisji nietypowych od dłuższego czasu utrzymuje się na dość stabilnym poziomie. Niewielka liczba ofert ze strony nowych emitentów powoduje jednak, że na rynku widoczne są tylko te realizowane przez spółki już notowane na GPW — uważa Bogdan Duszek, naczelnik wydziału rynku pierwotnego BDM PKO BP.

Jego zdaniem, oferty nietypowe zawsze będą zauważalne, gdyż niezależnie od koniunktury muszą być przeprowadzone. Jeżeli spółka dojdzie do porozumienia z wierzycielami, emisja ratunkowa może być przeprowadzona w każdym czasie. Tak zapewne będzie w najbliższych tygodniach z Tonsilem i Netią. Podobnie wygląda sprawa z subskrypcjami kierowanymi do wybranych podmiotów, w tym zwłaszcza do inwestora strategicznego czy kadry zarządzającej. Pierwszą z nich przeprowadziła Nordea dla Nordea Bank Sweden, a niebawem zamierza to zrobić AmerBank dla DZ Banku.

Opcje menedżerskie także cieszą się dużą popularnością. Computerland już wyemitował akcje dla wybranych osób. Wkrótce dla kadry zarządzającej, pracowników i współpracowników całej grupy kapitałowej emisję zamierza przeprowadzić 4Media. W tym przypadku często wymagane jest jednak osiągnięcie określonych rezultatów.

— Realizacja opcji menedżerskich powinna być powiązana z koniecznością wykazania się spółki odpowiednim poziomem zysków lub wysokością kursu notowanych akcji. Ze względu na długoterminowy trend spadkowy odnotowywany na GPW, w kilku spółkach nie doszło do objęcia akcji przez kadrę — uważa Paweł Roszczyk, kierownik zespołu przygotowania emisji CDM Pekao SA.

Jego zdaniem, z tego powodu obecnie przedsiębiorstwa odchodzą od wiązania nabycia walorów nowej emisji ze wzrostem kursu. Coraz częściej kolejne emisje akcji są uchwalane w związku z subskrypcją obligacji zamiennych. Na najbliższych NWZA taki proces chcą zapoczątkować m.in. Swarzędz i Comarch.

O sile rynku pierwotnego nie decydują jednak emisje nietypowe czy też realizowane przez spółki już notowane. W ocenie analityków rynek kapitałowy czeka na spektakularne debiuty kolejnych spółek na GPW. Tymczasem jest ich ciągle jak na lekarstwo. Niewielkim pocieszeniem jest liczba złożonych w KPWiG wniosków o dopuszczenie do publicznego obrotu. Na 14 stycznia liczba prospektów i memorandów nowych spółek wynosiła 11. Tymczasem w okresie bessy, czyli latem ubiegłego roku, było ich jeszcze 15.

Powodem niewielkiej liczby nowych dopuszczeń są przede wszystkim zawieszone na wniosek spółek postępowania w KPWiG. Mimo to Wiesław Rozłucki, prezes GPW, liczy w tym roku na pozyskanie co najmniej 10 emitentów. Jego nadzieje zdają się potwierdzać specjaliści z rynku pierwotnego.

— Przeprowadzenie w 2002 r. kilkunastu emisji nowych akcji przez spółki zamierzające zadebiutować na GPW jest realne. Zakupami powinny być zainteresowane zwłaszcza fundusze emerytalne. Warunkiem koniecznym jest jednak posiadanie przez emitenta silnych fundamentów — twierdzi Paweł Roszczyk.

Jego zdaniem, kumulacja nowych ofert powinna nastąpić w drugiej połowie tego roku. Podobne prognozy podają inni analitycy.

— Do ożywienia na rynku pierwotnym konieczna jest poprawa sytuacji makroekonomicznej kraju oraz trwała poprawa giełdowej koniunktury. Styczniowe wzrosty indeksów odnotowane na GPW to jeszcze za mało. Należy pamiętać, że w spółce niepublicznej od podjęcia decyzji o emisji do przeprowadzenia faktycznej oferty upływa kilka miesięcy — mówi Bogdan Duszek.