Polacy coraz chętniej świętują poza domem. Biura podróży wyczuły koniunkturę i przygotowały bogatą ofertę. Od Afryki po Bieszczady.
Im bliżej sylwestrowego wieczoru, tym większy stres. Gdzie pójść, co na siebie włożyć? Zostać w domu — czy może wyjechać? Tymczasem o ostatniej nocy w roku ze wszystkich stron przypominają sklepowe witryny, znajomi i mijane co krok ogłoszenia o imprezach. Po prostu nie godzi się zostać w domu. Później już tylko kolejki do fryzjera, wycieczki po sklepach w poszukiwaniu strojów wieczorowych — i oczywiście bal. Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić powitanie Nowego Roku gdzie indziej niż właśnie na balu, imprezie czy uroczystej kolacji z rodziną. Teraz, by naładować baterie, coraz więcej osób decyduje się spędzić kilka ostatnich dni roku poza domem. Zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Wiedzą o tym biura podróży i właściciele hoteli, więc w sylwestrowej ofercie można przebierać jak w ulęgałkach.
W latach 90. najpopularniejsze były sylwestrowe wycieczki do europejskich stolic. Zabawa na Polach Elizejskich czy w centrum Londynu — szczyt marzeń! Ale gusta się zmieniają.
— Teraz chętnie świętujemy w tropikalnym klimacie, coraz więcej osób wybiera rejony bardzo egzotyczne, jak Malediwy czy Sri Lanka — mówi Magdalena Plutecka z biura podróży Neckermann.
Kora Jackowska, piosenkarka, też marzy o wyjeździe do ciepłych krajów.
— Nie przepadam za śniegiem i zimnem, więc najchętniej wyjechałabym w tropiki. I pewnie — jak co roku — znów się nie uda — śmieje się wokalistka.
Ale same palmy i egzotyka już Polakom nie wystarczają.
— Uroczysta kolacja i bal to już za mało, ludzie szukają wyjątkowych doznań — komentuje Teresa Górecka z biura turystyki Logostour.
Dlatego właściwie każde biuro podróży ma w ofercie kilka wyjazdów do ciepłych krajów — oczywiście z dodatkowymi atrakcjami. W zależności od zasobności portfela można wyjechać do Egiptu, Tunezji lub jeszcze dalej, do Afryki albo na Kubę. Tam organizatorzy zadbają, byśmy się nie nudzili ani przez chwilę, a zabawa była jak najbardziej oryginalna. Bale sylwestrowe na plaży, w lapońskim lesie lub w afrykańskim parku narodowym cieszą się coraz większym wzięciem.
W Polsce co prawda trudno o wysokie temperatury, ale za to nie brakuje atrakcji. I wciąż jeszcze jest taniej. Sylwestry po piracku albo zorganizowane na sposób regionalny lub etniczny. Organizatorzy prześcigają się w pomysłach, by zatrzymać sylwestrowe pieniądze w kraju. I coraz częściej się to udaje. Kwatery w Zakopanem trzeba rezerwować już w listopadzie. Podobnie jest w innych popularnych kurortach. Zainteresowaniem cieszą się też imprezy organizowane w bardziej odludnych miejscach, jak Bieszczady lub okolice Biebrzy.
Jak zawsze nie brakuje zwolenników sylwestra na sportowo.
— Osoby, które lubią aktywnie spędzać czas, najczęściej wybierają wyjazdy narciarskie. Do Austrii i Włoch oraz na coraz bardziej popularną Słowację — mówi Plutecka.
Amatorów zabawy połączonej z szusowaniem po stoku nie brakuje. Wycieczki alpejskie dobrze się sprzedają już od października. A o znalezieniu miejsca na wyjazd do najpopularniejszych miejscowości w grudniu można już zapomnieć. Chyba że w ofercie last minute. A do narciarskiego, sylwestrowego kanonu, weszły już zjazdy z pochodniami o północy okraszone grzańcem.
Polacy coraz chętniej wyjeżdżają, by choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Sylwestrowy weekend milej spędza się w górach przed kominkiem lub na plaży, sącząc pinacoladę niż w domu przed telewizorem. A Nowy Rok przywitany wraz z lapońskimi szamanami będzie znacznie ciekawszy niż rozpoczęty na kolejnym balu.
