W branży medycznej trzeba uzbroić się w cierpliwość nie tylko czekając na zyski, ale także na finansowanie. Boleśnie mogą przekonać się o tym placówki medyczne wybudowane w ciągu ostatnich dwóch lat — na umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia (NZF) będą musiały poczekać kolejny rok.
![GRA WARTA ŚWIECZKI: Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich, warto zacisnąć zęby i poczekać jeszcze jeden rok na nowe kontrakty. Jest szansa, że zamiast trzyletnich umów z NFZ będą 10-letnie. [FOT. WM] GRA WARTA ŚWIECZKI: Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich, warto zacisnąć zęby i poczekać jeszcze jeden rok na nowe kontrakty. Jest szansa, że zamiast trzyletnich umów z NFZ będą 10-letnie. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/84565e3a-f9e2-445f-a949-2eb587826a96/d210f4f3-8254-5146-90a7-72961fa9f428_w_830.jpg)
Ofiary regulatora
Ministerstwo Zdrowia (MZ) chce przy okazji pakietu antykolejkowego wydłużyć do 2016 r. obecnie obowiązujące kontrakty z NFZ. W praktyce stracą zarówno placówki, które nie mają kontraktu z płatnikiem, ale także te, które go mają, ale zainwestowały w inne specjalności, np. otworzyły nowy oddział.
— Podejrzewam, że takich podmiotów jest bardzo dużo. Wiele placówek zamykało nierentowane oddziały, a otwierało takie specjalności, w których liczyły na dużą liczbę pacjentów i przyzwoite wyceny. Okazuje się więc, że te nowe, bardziej atrakcyjne, nie mają szans na kontrakt. Przynajmniej na razie — mówi Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich.
Jedną z ofiar będzie m.in. Marek Stefański, założyciel Pol-Aquy. Jest on głównym akcjonariuszem Platinum Hospitals, spółki, która jest właścicielem szpitala dawnych sióstr Elżbietanek na warszawskim Mokotowie. Na remont i wyposażenie warszawskiego szpitala wydał około 90 mln zł. Już w zeszłym roku, gdy przesunięto konkursy o rok, nie był zadowolony z tej decyzji. Tłumaczył, że w innych branżach jest dużo łatwiej inwestować. Wczoraj nie udało nam się zdobyć komentarza biznesmena. Spółka już rok temu przygotowała jednak plan awaryjny — dzisiaj przyjmuje prywatnych pacjentów, również z zagranicy. Zdaniem Roberta Mołdacha, eksperta ds. rynku medycznego Pracodawców RP, przesunięcie kontraktowania o kolejny rok to bardzo zła wiadomość.
— I złamanie zeszłorocznych uzgodnień społecznych. Już wtedy MZ chciało przedłużyć umowy o dwa lata. Doszliśmy jednak do porozumienia i stanęło na roku. Dziś okazuje się, że to, co uzgodniliśmy, to był tylko żart. Jak więc inwestować w takich warunkach i wierzyć w słowa regulatora, gdy okazuje się, że obietnice sprzed pół roku nie są nic warte — mówi Robert Mołdach.
Jego zdaniem, stracą zarówno świadczeniodawcy, jak i pacjenci. Nowa infrastrukturabędzie stała niewykorzystana kolejny rok.
Lepsza perspektywa
Pojawiają się też głosy pozytywne. Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektorka stołecznego szpitala bielańskiego, twierdzi, że przesunięcie kontraktowania nie powinno mieć większego wpływu na zarządzaną przez nią placówkę.
— Dla szpitala to nawet lepiej, ponieważ nie będzie musiał w tym roku stawać do konkursu, co wiąże się z czasochłonnymi przygotowaniami. Konkurs w tym roku niewiele zmieni, ponieważ biorąc pod uwagę, że pieniędzy w systemie nie będzie więcej, nie mamy szans na wyższy kontrakt — uważa Dorota Gałczyńska-Zych. Bardzo pozytywnie plany resortu ocenia też Marek Wójcik.
— Oczywiście placówki, które zainwestowały w nowe specjalności, stracą. Krótkofalowo. Długofalowo — zyskają.
Zgodnie z zapowiedziami MZ, umowy — być może już w przyszłym roku — będą podopisywane nie na 3, lecz nawet na 10 lat. W takiej perspektywie niewątpliwie dużo łatwiej będzie inwestować. Może też dzięki temu ruszy się coś z inwestycją w Żywcu. Do tej pory przy 3-letnich umowach, których zresztą też nikt spółce Interhealth Canada nie chciał zagwarantować, trudno było zdobyć przychylność banków. 10 lat to zupełnie inna perspektywa — uważa Marek Wójcik.