Nowe prawo unijne w komunikacji około 2010 r.

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-11-22 13:10

Około roku 2010 może wejść w życie przygotowywane obecnie prawo unijne, zgodnie z którym miasto organizuje komunikację publiczną, a przewozy wykonują państwowe lub prywatne firmy - poinformował na wtorkowej konferencji prasowej prof. Wiesław Starowicz ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP.

Około roku 2010 może wejść w życie przygotowywane obecnie prawo unijne, zgodnie z którym miasto organizuje komunikację publiczną, a przewozy wykonują państwowe lub prywatne firmy - poinformował na wtorkowej konferencji prasowej prof. Wiesław Starowicz ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP.

Zgodnie z projektem nowego prawa, miasto pełni funkcję organizatora, który planuje system obsługi mieszkańców i zamawia usługi w drodze zamówienia publicznego. Zamówienie może obejmować cały obszar, jego część lub poszczególne linie.

Przewoźnicy publiczni lub prywatni mają konkurować o kontrakty i świadczyć usługi na podstawie wieloletnich umów (dla sieci autobusowych od 5 do 7 lat, a dla linii tramwajowych od 15 do 20 lat).

Zdaniem Starowicza, w Polsce praktycznie nie ma rynku komunikacji miejskiej. Można natomiast spotkać trzy modele organizacji takiej komunikacji. W pierwszym modelu organizacją przewozów zajmują się wydzielone z administracji miejskiej zarządy transportu miejskiego - jest to model spotykany zwłaszcza w dużych miastach. To właśnie w tym modelu wprowadzenie zasad rynkowych powinno być najłatwiejsze.

W dwóch pozostałych modelach nie ma zarządu transportu, natomiast przewozami zajmują się wydziały urzędu miasta lub miejskie spółki. W obu tych przypadkach miasta chronią interesy przewoźników, których są właścicielami.

Zdaniem dr. Tadeusza Dyra z Politechniki Radomskiej, w transporcie miejskim jest miejsce na stosowanie zasad partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP - przede wszystkim zlecanie wykonywania przewozów prywatnym przedsiębiorstwom). Jak wyliczył Dyr na przykładzie dwóch miast podobnej wielkości, w systemie PPP niższe są koszty przewozów, a także wysokość dotacji dla przewoźnika.

Dyr powiedział również, powołując się na opinie menedżerów firm transportowych, że najgroźniejszą konkurencją dla nich są małe, prywatne przedsiębiorstwa, dysponujące kilkoma czy kilkunastoma mikrobusami.