Nowe rozdanie na rynku ropy

opublikowano: 05-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Trzy wydarzenia wpłynęły na cenę surowca: poluzowanie polityki covidowej w Chinach, wprowadzenie nowych sankcji na Rosję i utrzymanie podaży przez OPEC+.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • które doniesienia z Chin wpływają na kurs ropy
  • jaka jest treść nowych sankcji na rosyjski surowiec
  • jakiego nietypowego ruchu dokonał kartel OPEC+
  • jakie wahania cenowe przewidują analitycy
  • co według specjalistów będzie kluczowe dla notowań

Pierwszy dzień tygodnia ropa brent rozpoczęła 2-procentową zwyżką. Wzrósł również kurs ropy WTI, który po tygodniowym załamaniu ustabilizował się powyżej 81 USD za baryłkę. Inwestorzy wyceniali przede wszystkim zapowiedź mniejszych restrykcji sanitarnych w kluczowych ośrodkach przemysłowych Chin. Nawet częściowe otwarcie tak dużej gospodarki mogłoby bowiem podnieść popyt na ropę, której po ostatniej decyzji kartelu OPEC+ o utrzymaniu rozmiaru dziennej produkcji może być mniej, niż się wydaje.

Podaż dodatkowo zmniejszy nowy pakiet sankcji UE, który wszedł w życie 5 grudnia. Ustanowił on nie tylko limit cenowy dla rosyjskiej ropy, ale wprowadził też znaczne ograniczenia dla działalności podmiotów, które zdecydują się na jej zakup w cenie powyżej limitu. Ponadto zablokował niemal całkowicie możliwość importu surowca z Rosji drogą morską.

Kontynuacja kursowego szaleństwa

Ostatnia zwyżka cenowa ropy to dowód na kolejną zmianę nastrojów inwestorów, którzy w tym roku musieli uporać się z gigantycznymi wahaniami cenowymi. Konflikt zbrojny w Europie oraz agresywna polityka pieniężna banków centralnych ciążyły na większości aktywów. Na rynku ropy bardziej istotne były inne czynniki. Przede wszystkim sytuacja covidowa w Chinach — czasem nawet najmniejsze plotki czy spekulacje potrafiły uciąć cenę baryłki o 5 USD.

Dowodem na to, jak dużą rolę Państwo Środka odgrywa na rynku najważniejszego surowca, były wydarzenia z ostatnich tygodni. Najpierw plotki o zakończeniu lockdownów podbiły kursy brentu i WTI powyżej 90 USD. Niedługo później brak reakcji chińskich władz na protesty przeciwko polityce zero covid zdołowały notowania o ponad 10 proc.

Na odbicie nie trzeba było długo czekać. Wystarczyły doniesienia agencji Bloomberg o prawdopodobnym ograniczeniu restrykcji w Szanghaju, Shenzen i Guangzhou — miastach odpowiedzialnych za stosunkowo spory popyt na ropę. O rzeczywistym wpływie tych wieści na rynek ropy przekonamy się w najbliższych dniach.

— Informacja o tym, że restrykcje w niektórych częściach Chin są łagodzone szybciej, niż można było zakładać jeszcze w zeszłym tygodniu, spowodowały, że kontrakty na ropę otworzyły się w poniedziałek wyżej w porównaniu z piątkowym zamknięciem. Jeśli z Państwa Środka będą docierać podobne informacje w najbliższej przyszłości, a dodatkowo liczba zakażeń będzie maleć, cena ropy powinna otrzymać wsparcie, gdyż obawy o spadek popytu ze strony azjatyckiego kraju zostaną zniwelowane — mówi Łukasz Zembik, analityk TMS Brokers.

Zestaw blokad

Inwestorzy wyceniający potencjalne skutki zmian w Chinach kierują się instynktem, ponieważ pozostaje wiele niewiadomych, które mogą wpłynąć na końcowy popyt tego państwa na ropę. W przypadku sankcji na rosyjski surowiec wszystko zdaje się być oczywiste — zasady, na jakich będą obowiązywać, są szczegółowo opisane. Mimo to ich skutek dla rynków też ciężko przewidzieć.

Nowy pakiet ograniczeń z założenia miał być najbardziej surowym z dotychczasowych i rzeczywiście górna granica 60 USD za baryłkę jest poniżej ceny godziwej, która według Argus Media w niektórych portach wynosi niemal 70 USD. Alexander Novak, zastępca premiera Federacji Rosyjskiej, stwierdził, że to zbyt duża różnica, dlatego podaż oraz sprzedaż prawdopodobnie zostaną ograniczone.

Scenariusz, w którym Rosja ogranicza produkcję, jest prawdopodobny, zważając na reperkusje grożące importerom, którzy zdecydują się na zakup rosyjskiego surowca w cenie powyżej 60 USD. W momencie podpisania umowy stracą oni możliwość skorzystania z usług oferowanych przez firmy z UE zajmujące się ubezpieczeniami, pośrednictwem finansowym oraz przewozem ropy.

— Należy oczekiwać znacznego spadku produkcji rosyjskiej ropy. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że światowe wydobycie na koniec I kw. 2023 r. będzie o około 2 mln baryłek dziennie mniejsze niż w momencie inwazji Rosji na Ukrainę. Oznaczałoby to spadek o około 1,5 mln baryłek dziennie w porównaniu z obecnym poziomem produkcji. Unijne embargo i limit cenowy na ropę z Rosji, a niedługo także na produkty naftowe prawdopodobnie spowodują zauważalne zacieśnienie na rynku ropy naftowej na początku 2023 r. Będą to czynniki powodujące wzrost cen — dodaje Łukasz Zembik.

Trochę spokojniej

Kartel OPEC+, w którego skład wchodzą najwięksi producenci ropy na świecie, przez długi czas dokładał się do wahań na rynku przez regularne zmiany dziennej produkcji surowca. W ubiegłym miesiącu uciął podaż o 2 mln baryłek. Tym razem postanowił wstrzymać cykl obniżek i utrzymać dotychczasowy rozmiar.

— Kartel jest bardzo elastyczny w polityce produkcji i reaguje na bieżąco. Jego priorytetem jest prawdopodobnie utrzymanie cen powyżej 70 USD za baryłkę, ponieważ spadek poniżej tej bariery mógłby negatywnie wpływać na budżety państw producentów ropy. Kraje członkowskie chcą odrobić straty związane z epidemią — mówi Daniel Kostecki, dyrektor polskiego oddziału Conotoxia.

Kolejne spotkanie członków grupy nastąpi dopiero w lutym — do tego czasu podaż powinna pozostać bez zmian, a sytuacja na rynku nieco wyklarować. Decydenci liczą na to, że kwestie dalszych sankcji na Rosję oraz lockdownów w Chinach się wyjaśnią.

— Do tej pory OPEC+ spotykał się co miesiąc, natomiast kolejne spotkania zaplanował na luty i czerwiec. Oznacza to, że stabilizuje politykę i nie będzie decydował się na większe zmiany, chyba że dojdzie do większego spowolnienia w Chinach lub spadku produkcji w Rosji — mówi Michał Stajniak, analityk XTB.

Wszystko wskazuje na to, że to sytuacja w Chinach i Rosji wraz z działaniami bankierów będą w ciągu kolejnych dwóch miesięcy kluczowe dla ceny surowca.

— Wykres ropy brent sugeruje utworzenie się podwójnego dołka w okolicach poziomu 82,5 USD za baryłkę. Jeśli np. szybsze łagodzenie restrykcji w Chinach czy całkowite embargo na rosyjską ropę zaczną się materializować, wówczas cena surowca powinna ponownie zmierzać w kierunku 100 USD. W dłuższym terminie zakładamy jednak konsolidację między 100 a 90 USD ze względu na zbliżającą się globalną recesję i prawdopodobny spadek popytu na ropę — mówi Łukasz Zembik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane