Nowe SUV-y na prąd

Dwa niemieckie koncerny zaprezentowały elektryczne SUV-y. Na rynku elektryków z wyższej półki robi się coraz ciaśniej

Audi żyje już teraźniejszością, BMW ciągle pokazuje nam przyszłość. Zacznijmy więc od Audi i długo wyczekiwanego, a także długo zapowiadanego modelu e-tron.

Audi pokazało e-trona
w Kalifornii, kilkadziesiąt mil od fabryki Tesli, co jest symbolicznym
„marketingowym pstryczkiem” w nos konkurencji…
Wyświetl galerię [1/2]

ELEKTRYCZNY MARKETING:

Audi pokazało e-trona w Kalifornii, kilkadziesiąt mil od fabryki Tesli, co jest symbolicznym „marketingowym pstryczkiem” w nos konkurencji… Fot. ARC

- E-tron sygnałem startowym do e-ofensywy Audi — zapowiada niemiecki koncern w komunikatach. Rzeczywiście od tego modelu rozpoczyna się nowy etap w historii firmy, bo jest pierwszym w pełni elektrycznym modelem produkowanym seryjnie. Audi uruchomiło już produkcję w Brukseli, więc pierwsze egzemplarze zostaną podłączone do gniazdka jeszcze w tym roku.

SUV ze znakiem czterech pierścieni na masce ma dwa elektryczne silniki, które mają zapewnić pokonanie na jednym ładowaniu prawie 400 km. Audi daje możliwość szybkiego ładowania mocą nawet 150 kW i zapewnia, że wystarczy pół godziny, żeby naładować auto w 80 proc.

Patrząc na samochód pierwszy raz można mieć dziwne wrażenie, że w procesie projektowania producent zapomniał o lusterkach. Niewielkie wypustki w kącie drzwi to tak naprawdę kamery, które przenoszą obraz na ekrany OLED umieszczone w obiciach tapicerki. Taki zabieg stylistyczno-techniczny jest jednym z nielicznych szaleństw, na które zdecydowali się projektanci. E-tron tak naprawdę jest „grzecznym” autem i w zasadzie pod względem wyglądu niewiele różni się od pozostałych spalinowych SUV-ów w ofercie Niemców, a tych mają przecież sporo. Koncern nie ujawnił jeszcze polskiej ceny, ale w Niemczech trzeba się liczyć z wydatkiem co najmniej 79,9 tys. EUR.

O ile audi e-tron nie przykuje na ulicy wzroku ciekawskich, bo po prostu mogą nie zauważyć, że właśnie przejechał elektryk z Ingolstadt nie różniący się zanadto wyglądem od innych, to w przypadku BMW uliczny szok byłby murowany. BMW na razie jednak nie wypuści swojego prototypu na drogi, bo to tylko kolejna prezentacja elektrycznych planów firmy.

Nowy projekt BMW iNext to według producenta „wizualna ekspresja” i rzeczywiście trudno się z takim stwierdzeniem nie zgodzić. Przyzwyczailiśmy się już do stylistycznej odwagi w przypadku elektrycznych modeli i3 i i8, w których wszystko jest doprowadzone do granic radykalności. Klaus Froehlich, dyrektor rozwoju BMW, powiedział też agencji Bloomberg, że prototyp jest bliski produkcyjnej wersji, która pojawi się na rynku w 2021 r. Wcześniej ma zadebiutować spokojniejsza wersja elektrycznego SUV-a iX3. Fanów marki zafascynuje lub oburzy, w zależności od gustu i poziomu otwartości, wariacja na temat tradycyjnej osłony grilla. Produkcyjne wcielenie BMW iNext ma pokonać konkurencję zasięgiem na jednym ładowaniu i funkcjami autonomicznej jazdy. Audi i BMW nie chcą zostać w tyle na rynku SUV-ów ładowanych z gniazdka. Klienci mogą już wybierać spośród takich aut, jak tesla model X czy jaguar i-pace, a wkrótce pojawi się także mercedes EQC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Nowe SUV-y na prąd