Nowe terminy zapłaty nie zwalczą zatorów

Jarosław Królak, Albert Stawiszyński
opublikowano: 08-04-2003, 00:00

Rządowy projekt ustawy o terminach zapłaty nie zlikwiduje zatorów płatniczych — twierdzą przedstawiciele największych organizacji pracodawców. Ich zdaniem, lekarstwem będą tańsze kredyty, mniejsze podatki i sprawne sądy.

Lada dzień do Sejmu trafi przyjęty już przez Radę Ministrów projekt nowej ustawy o terminach zapłaty w obrocie gospodarczym. Przepisy mają zastąpić starą ustawę, obowiązującą od 1 stycznia 2002 r., która została okrzyknięta jednym z największych bubli prawnych. Zdaniem ministerstwa gospodarki i pracy, autora projektu, nowe przepisy mają zdyscyplinować wszystkie strony obrotu gospodarczego do stosowania krótkich terminów zapłaty. To próba ograniczenia nadużywania rynkowej pozycji przez silne firmy wobec słabszych przedsiębiorców. Jednak przedstawiciele organizacji biznesowych mają poważne wątpliwości co do skuteczności rządowych propozycji.

Zdaniem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP), rozwiązanie problemu zatorów płatniczych zależy głównie od poprawienia sytuacji finansowej firm, a nie od tworzenia nowych przepisów eliminujących mankamenty obowiązującej ustawy.

— Należy przede wszystkim obniżyć ceny kredytów, obciążenia fiskalne oraz usprawnić sądownictwo i procedury egzekucyjne. Ustawowe regulowanie terminów płatności narusza zasadę swobody umów i wprowadza ingerencję państwa w naturalnie ukształtowane procesy ekonomicznie. Rozwiązania ograniczające wolność gospodarczą mogą powodować komplikacje w negocjowaniu umów — uważa Henryka Bochniarz, prezydent PKPP.

Dodaje, że prawne skracanie terminów zapłaty spowoduje perturbacje i zamieszanie w finansach wielu firm.

— To może doprowadzić do omijania prawa — mówi Henryka Bochniarz.

Konfederacja opracowała szczegółową analizę projektu, którą wysłała do Małgorzaty Okońskiej-Zaremby, wiceminister gospodarki i pracy. Z tej analizy wynika, że projekt ma liczne wady i wymaga naprawy w wielu punktach.

Zarzuty wobec projektu ma też Business Centre Club (BCC).

— Ustawa zbyt wąsko reguluje problem. Należałoby m.in. przesunąć moment powstania obowiązku podatkowego po stronie wierzyciela do czasu fizycznego otrzymania zapłaty od dłużnika. Teraz wierzyciel musi płacić podatki od nieotrzymanych pieniędzy. Dłużnik powinien mieć prawo pomniejszania przychodu dopiero po zapłaceniu należności wierzycielowi. Ponadto temu ostatniemu należy umożliwić przerzucanie na dłużnika kosztów np. wynajęcia prawnika do wyegzekwowania długu czy kosztu obsługi kredytu zaciągniętego na utrzymanie płynności zachwianej z winy dłużnika — uważa Marek Goliszewski, prezes BCC.

Dodaje, że ingerencja ustawowa w relacje handlowe będzie powodować u wielu odruch ucieczki w szarą strefę.

Zdaniem Andrzeja Arendarskiego, prezesa Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), nowe przepisy powinny skrócić terminy zapłaty do dwóch tygodni, po których naliczane byłyby odsetki.

— Obecny zapis w projekcie może przyczynić się, wbrew zamierzeniom projektodawców, do wydłużenia cyklu rozliczeń — mówi szef KIG.

Uważa on, że wielką zaletą nowej regulacji jest umożliwienie organizacjom przedsiębiorców interweniowania na rzecz konkretnych firm z roszczeniami przewidzianymi ustawą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, Albert Stawiszyński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu