Nowej hossy w tym roku nie będzie

Marcin Dziadkowiak bankier.pl
opublikowano: 20-01-2019, 22:00

Mordercza bessa wymęczyła inwestorów na rynku kryptowalut w 2018 r. Rok 2019 nie powinien być pod tym względem już tak trudny, ale o powrocie hossy nie ma co marzyć

W połowie grudnia 2018 r. obchodziliśmy pierwszą rocznicę osiągnięcia przez bitcoina – pierwszą i najpopularniejszą kryptowalutę na rynku – historycznego rekordu cenowego. Choć trudno na tak zdecentralizowanym rynku, jakim jest rynek kryptowalut, ustalić jednoznacznie rekordowy kurs, to bardzo często wymienia się w tym kontekście poziom 19 783,21 USD. To najwyższy kurs indeksu bitcoina publikowanego przez specjalistyczny serwis internetowy Coindesk w dniu 17 grudnia 1017 r.

Potem rozpoczęła się męcząca bessa, przerywana długimi okresami stabilizacji i utrzymywaniem się kursu bitcoina w okolicach poziomu 6 000 USD. Sprawiało to wrażenie, jakby spadki się już zakończyły. Ta nadzieja została jednak odebrana w połowie listopada ubiegłego roku, kiedy wsparcie się urwało i kurs bitcoina poszybował w dół o kolejne 50 proc. w ciągu miesiąca. W efekcie niemal w rocznicę swojego rekordu wszech czasów bitcoin ustanowił lokalne dno w okolicach poziomu 3 100 USD.

Większość inwestorów nie chce już o kryptowalutach nawet słyszeć. W Stanach Zjednoczonych powstały specjalne infolinie przeznaczone dla osób, które na bessie straciły swój majątek i mających w związku z tym myśli samobójcze. Nastroje na rynku są już skrajnie negatywne. Dla potencjalnych inwestorów może to oznaczać, że trend spadkowy albo wyczerpał już swoją siłę, albo siła ta jest już niewielka i spadki mają się ku końcowi. Nie należy jednak sądzić, że automatycznie oznacza to narodziny nowej hossy.

Zbliżony zasięg

Patrząc na wykres bitcoina, jako głównego przedstawiciela rynku kryptowalut, ale także jedynego instrumentu, który ma dostępną wystarczająco długą historię notowań, możemy zobaczyć trzy okresy rynku niedźwiedzia. Pierwszy miał miejsce w 2011 r. i zredukował cenę głównej kryptowaluty o niemal 85 proc. w ciągu około pół roku. Kolejny okres spadkowy to rok 2014 i straty przekraczające 80 proc. w ciągu roku trwania rynku niedźwiedzia. Aktualna bessa jest zatem trzecią, osiągając ponownie zasięg ponad 80 proc. Porównując zasięg obecnych spadków do ich historycznych odpowiedników widać zatem, że ewentualne dalszy potencjał spadkowy nie jest duży.

Ponieważ inwestorów bardziej interesuje to, co się stanie z kursem danego instrumentu w przyszłości, niż stało się w przeszłości, jeszcze uważniej powinniśmy spojrzeć na to, co z notowaniami bitcoina działo się po osiągnięciu dwóch wcześniejszych dołków bessy. W przypadku bessy z roku 2011 mieliśmy do czynienia z silnym odreagowaniem, a następnie półroczną stabilizacją. Po bessie z 2014 r. mieliśmy trzy kwartały stabilizacji. Dlatego teraz, po roku spadków, tym bardziej nie powinniśmy spodziewać się szybkiego powrotu hossy na rynek kryptowalut.

Dzieje się tak z przyczyn czysto psychologicznych. Ostatnia hossa na bitcoinie sprawiła, że o rynku kryptowalut dowiedział się niemal cały świat. Do jadącego w kierunku poziomu 20 000 USD pociągu z bitcoinem, a także pociągów z innymi rosnącymi kryptowalutami, wsiadła największa grupa inwestorów, jaką rynek kryptowalut dotychczas widział. Większość z nich nie miała żadnej wiedzy o rynku finansowym, a tym bardziej o rynku kryptowalut. Zainwestowali, bo słyszeli, że na tym można dobrze zarobić. I, jak to zwykle bywa, sparzyli się. Bardzo mocno się sparzyli. I wycofali się z rynku, albo z mniejszymi, albo (co bardziej prawdopodobne) z większymi stratami. Inni zamienili się w HODLerów (przekręcenie angielskiego słowa HOLD, które oznacza TRZYMAĆ), czyli inwestorów którzy kupili instrument finansowy na szczycie notowań, a po znacznym spadku kursu wciąż trzymają go w portfelu, czekając na odrobienie strat. I to ci inwestorzy będą jedną z przeszkód na drodze do nowej hossy. Oni bowiem tylko czekają ze sprzedażą na to, żeby kurs bitcoina (lub innych kryptowalut) doszedł do poziomu ceny ich zakupu. Tym inwestorom rynek kryptowalut będzie się jeszcze długo kojarzył jednoznacznie negatywnie. A hossa wymaga jednak, żeby na rynek wszedł kapitał pochodzący od takich właśnie inwestorów.

Potrzeba czasu

Po każdym okresie bessy potrzebne jest, aby minęło trochę czasu, który pomoże inwestorom otrząsnąć się z poniesionych strat. Niektórzy szacują, że trwa to około dwóch lat. Jednak, jeślispojrzymy na polską giełdę i czas jaki minął od ostatniej super hossy, zakończonej w 2007 r., to nowych rekordów rynkowych nie doczekaliśmy się do dzisiaj. Przykład polskiej giełdy może być jednak nieco mylący, ze względu na strukturę wiekową potencjalnych inwestorów. Na rynku kryptowalut inwestują na razie zdecydowanie ludzie młodsi, z natury bardziej skłonni do ryzyka, którzy szybciej powinni się otrząsnąć z poniesionych strat.

Ostatnia, trzecia już bitcoinowa hossa, była zdecydowanie największą na rynku kryptowalut. Cena flagowego okrętu rynku kryptowalut wzrosła ponad stukrotnie w stosunku do dołka poprzedniej bessy. Logiczne zatem jest, że również oczekiwanie na kolejny rynek byka powinno być teraz najdłuższe z dotychczasowych. Jeśli zatem poprzednio na początek nowego trendu wzrostowego czekaliśmy pół roku czy półtorej, to tym razem nie byłoby dziwne, gdyby oczekiwanie potrwało nawet dwa/dwa i pół roku.

Warto zastanowić się, co mogłoby być podbudową dla uruchomienia nowego trendu wzrostowego na kryptowalutach. W opinii większości ekspertów, zapalnikiem powinien stać się kapitał instytucjonalny, czyli pieniądze pochodzące z poważnych instytucji finansowych. Bo choć powstało już wiele funduszy inwestujących w kryptowaluty, to na rynku wciąż brakuje wejścia tych największych, dysponujących największym kapitałem inwestorów. Dotychczas nie decydowali się one na zaangażowanie na rynku kryptowalut z powodu ubogiego otoczenia regulacyjnego. Inaczej mówiąc, instytucje nie mają pewności, czy pieniądze, które zainwestują, nie znikną np. w kieszeniach właścicieli giełd kryptowalutowych, które nie są nadzorowane przez regulatorów rynku.

Hossa z roku 2017 i popularność, jaką zapewniła tematyce kryptowalut, spowodowała, że państwowi regulatorzy zainteresowali się rynkami kryptowalut w kontekście zaliczenia tego rynku do kategorii rynków finansowych, które są oficjalni nadzorowane. Obowiązki regulacyjne dla firm z sektora kryptowalut będą więc narastały, co być może przekona w końcu największych graczy do inwestycji. Rok 2019 może być zatem tym okresem, kiedy rozpocznie się budowa terenu na rynku, który będzie dobrą podstawą do rozpoczęcia nowej hossy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dziadkowiak bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy