Nowela budżetu już gotowa

Bartek GodusławskiBartek Godusławski
opublikowano: 2015-12-02 22:00

Zanim resort finansów pokaże pomysł na przyszłoroczny budżet, zamiesza w obecnym. Zwiększa dziurę w kasie państwa do 50 mld zł.

Resortowe życie Pawła Szałamachy, nowego ministra finansów, zaczyna się mocnym akordem — nowelizacją ustawy budżetowej na 2015 r. Po kilku dniach międzyresortowej licytacji w mediach szef finansów przecina spekulacje i pokazuje, co mu się nie zgadza w państwowej kasie.

Paweł Szalamacha
Paweł Szalamacha
BLOOMBERG

„Jedną z podstawowych zasad budżetowych jest zasada realności, zgodnie z którą dochody i wydatki należy szacować tak, aby oddawały rzeczywisty stan finansów publicznych. W obliczu mniejszych wpływów podatkowych minister finansów miał do wyboru przygotować nowelizację lub wywierać presję na dysponentów części budżetowych, aby nie realizowali swoich zamierzeń i związanych z nimi wydatków” — czytamy w komunikacie ministerstwa.

Dlatego minister finansów chce pogłębić dziurę w publicznej kasie o prawie 4 mld zł i przekonuje, że znalazł złoty środek. W resortowych planach założono, że tegoroczne wpływy budżetowe będą o 10,5 mld zł niższe, niż prognozowali poprzednicy, i po korekcie wyniosą blisko 287 mld zł. W wydatkach też konieczna była korekta. Minister zaplanował oszczędności na 6,6 mld zł, chociaż po październiku dysponenci budżetowi wydali o ponad 10 mld zł mniej, niż się spodziewano.

Zdaniem ekonomistów, zawsze lepiej szukać oszczędności, niż porywać się na nowelizację. Dlatego w ich przekonaniu albo w ostatnich dwóch miesiącach budżetowe wydawanie przyspieszyło, albo resort chce przenieść część wydatków zaplanowanych na przyszły rok. W ten sposób powiększy się przestrzeń do finansowania kosztownych obietnic wyborczych. Więcej niepokoju u ekspertów wzbudza to, że pogorszeniu ulegają perspektywy dla całego sektora finansów publicznych.

Zamiast utrzymywać deficyt pod wymaganą przez Brukselę 3-procentową kreską, Paweł Szałamacha przyznaje, że może on wzrosnąć nawet do 3,2 proc. już w tym roku. To zaś rodzi ryzyko, że znów trafimy na cenzurowanew Unii Europejskiej i pojawi się temat powrotu do procedury nadmiernego deficytu, którą ledwie kilka miesięcy temu opuściliśmy.