Nowy ład w nowym roku

Artur Adamski
opublikowano: 1999-01-04 00:00

Nowy ład w nowym roku

NOWY ROK, nowe porządki, — tak można określić to, co stanie się w tym roku w branży budowlanej. Rok 1999 bowiem będzie czasem konsolidacji budowlanki. A konieczność taka istnieje: w Polsce jest prawie 140 tys. firm budowlanych, z czego znaczna większość to kilkuosobowe brygady dysponujące zdezelowaną furgonetką.

Jednak tych największych również nie brakuje, a według rzymskiej zasady „dziel i rządźŐŐ polskie firmy przy największych kontraktach muszą ustępować miejsca zachodnim koncernom i co najwyżej ograniczyć się do roli podwykonawcy. Ścisła czołówka firm budowlanych to zaledwie 1-1,5 proc. krajowego rynku budowlanego.

JEDNAK CO światlejsi prezesi doszli do wniosku, że albo się połączą, albo są skazani na marną egzystencję lub nawet uwiąd.

Początki są zawsze trudne, lecz ewentualna fuzja dwóch największych budowlanych holdingów, mogłaby dopomóc popchnąć w związki inne firmy i zachęcić je do podobnego kroku. Zresztą część jest już zaawansowana w swoich pracach — przykładem jest warszawski Mostostal, który organizuje wokół siebie grupę spółek mogących opanować rynek Polski centralnej.

Poza tym, konsolidacja byłaby znakomitym przykładem, jak należy łączyć dwa duże organizmy. A kłopotów może być więcej niż się wydaje szefostwu: oba holdingi są obrośnięte wieloma spółkami (należy je restrukturyzować i dokapitalizować), na jednym terenie działają ostro konkurujące przedsiębiorstwa reprezentujące dwa holdingi (któreś musi zrezygnować z rywalizacji), kasy nie są zbyt pełne (konsolidacja to na początku bardzo poważne wydatki), a poza tym tzw. efekt synergii wymusi zwolnienie części pracowników.

JEDNAK TRUDNOŚCI te chyba się opłacają. Nowy Exbudimex miałby około 320 mln dolarów (1,1 mld zł) przychodów. Nie jest to jeszcze pozycja pozwalająca konkurować z zachodnimi, a szczególnie niemieckimi potentatami. Dla porównania, europejskie firmy z 8-10 miejsca na liście największych w Europie mają 4 mld dolarów (17,9 mld zł) przychodów.

WYDAJE SIĘ, że od tego, jak się dalej potoczą losy Budimexu i Exbudu zależy zmiana w mentalności, często skostniałych i kurczowo trzymających się swoich foteli prezesów. Jeśli się uda, mniejsi mogą się przestraszyć Exbudimexu i zewrzeć szeregi. Natomiast jeśli fuzja nie wypali, będą mogli stwierdzić: po co się męczyć, skoro nawet najlepszym się nie udaje.

Możesz zainteresować się również: