Nowy mBank zaczyna od mOkazji

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2013-04-25 00:00

To pierwszy taki program rabatowy w Europie. Na razie prezentuje się skromnie, ale jeśli się rozkręci, programy konkurentów czeka mMasakra.

Zaczęło się odliczanie do uruchomienia nowego mBanku. Premiera została wyznaczona na 4 czerwca. Wtedy ruszy nowy serwis transakcyjny, poznamy też nowe logo banku (będzie to zarazem szyld całego BRE Banku). Kurtyna będzie jednak podnoszona stopniowo. Start serwisu rozpisany jest na siedem tygodni, co częściowo podyktowane jest chęcią podgrzewania atmosfery wokół projektu, ale też praktycznymi wymaganiami.

None
None

— Wprowadzamy 200 nowych funkcjonalności w serwisie transakcyjnym. Nie chcemy zarzucić klientów nowymi rozwiązaniami, lecz stopniowo przyzwyczajać ich do nowego mBanku — wyjaśnia Cezary Kocik, szef detalu BRE Banku.

W pierwszej odsłonie, dokonanej wczoraj, bank pokazał system rabatowy mOkazje. Michał Panowicz, szef projektu Nowy mBank, mówi, że to pierwsze tego typu rozwiązanie w Europie. Na pierwszy rzut oka to, co zobaczyliśmy wczoraj, prezentuje się nader skromnie.

W programie biorą udział Leroy Merlin, Starbucks, Big Star, KFC i dwa serwisy internetowe. Na tle innych bankowych programów rabatowych, mocno ostatnio przyciętych w związku z obniżkami interchange, mOkazje prezentują się jednak korzystnie.

Rabat funduje sprzedawca

Idea jest zupełnie inna od tego, co obecnie działa na rynku. Standardowe programy rabatowe w bankach finansowane są z opłat interchange, czyli prowizji, które handlowcy płacą od transakcji kartowych, albo z budżetów marketingowych banków.

Pierwsze źródełko zaczyna wysychać, drugie zawsze miało ograniczoną siłę. mOkazje sponsorują firmy przystępujące do programu, a skala obniżek jest imponująca, sięgając 50 proc. ceny wyjściowej, na dodatek właściwie bez limitów i zobowiązań podatkowych. Ograniczenie jest jedno: rabat od jednej transakcji nie może przekroczyć 760 zł.

Kupujący, jak zapewniają mbankowcy, nie musi martwić się o ewentualny podatek (w przypadku klasycznego moneybacku, którego wartość zwykle nie może przekroczyć 50 zł miesięcznie, taki obowiązek, zdaniem niektórych, występuje), ponieważ chodzi o rabat udzielany przez sklep, który daninie nie podlega. Żeby skorzystać z upustów, klient mBanku musi zarejestrować się w facebookowej aplikacji mOkazje, a potem wybrać konkretną ofertę. Promocje mogą mieć ograniczenia czasowe oraz/lub ilościowe, czyli ważne są przez pewien czas i mogą być wykorzystane określoną liczbę razy przez jedną osobę.

Po rejestracji nie trzeba już podczas zakupów informować sprzedawcy, że należy nam się rabat, bo jest on naliczany automatycznie. Pieniądze trafiają jednak na konto beneficjenta raz w miesiącu na koniec okresu rozliczeniowego.

Oferta na wymiar

Jakie korzyści z mOkazji ma sprzedawca? Paweł Kucharski, szef marketingu BRE Banku, wyjaśnia, że jest ich wiele.

— Znamy zachowania zakupowe naszych klientów, wiemy, gdzie i co kupują. Nasz partner, wchodząc do programu, wie, do kogo kieruje ofertę — mówi Paweł Kucharski.

Mogą to być osoby, które już robią u niego zakupy, a rabat ma ich zachęcić, żeby wydawali jeszcze więcej, natomiast kogoś, kto kupuje podobne towary u konkurencji, promocja ma przyciągnąć do konkretnego sklepu.

Aleksandra Król, odpowiedzialna za mOkazje, zapowiada, że do końca maja liczba partnerów zbliży się do 20, a będą wśród nich sieci spożywcze, paliwowe, RTV/AGD.

W tył zwrot

mBank wychodzi z mOkazjami w czasie, gdy inne banki zwijają programy rabatowe finansowane z interchange, a polegające na zwrocie części wydatków dokonywanych kartą. Zwroty mocno przycięły już BZ WBK, Bank BPH, Citi Handlowy, Millennium oraz Alior. Z moneybacku od tankowania na stacjach paliw wycofuje się właśnie Meritum.