Marek Belka daje dużo większą gwarancję, niż poprzedni premier, na spełnienie postulatów przedsiębiorców.
„PB”: Marek Belka premierem. To dobra wiadomość dla przedsiębiorców?
MG: Zdecydowanie tak. Marek Belka jako minister finansów sprzyjał przedsiębiorcom. Problemem, jak zwykle, było jednak uzyskanie poparcia politycznego w Sejmie.
Teraz może być podobnie...
— Tego najbardziej się obawiam. Trzeba pamiętać, że Marek Belka zrezygnował z fotela ministra finansów, bo swojego programu nie zdołał przeforsować nawet w szeregach SLD.
Premier będzie więc administrował, a nie rządził?
— Znając charakter Marka Belki, nie sądzę, by zgodził się być figurantem. Nie ma sensu robić prowizorki. Mocny premier musi mieć poparcie koalicji SLD-UP, nowej partii SdPl i przynajmniej jeszcze jednego ugrupowania sejmowego. Czas ucieka, a w tej chwili liczy się przede wszystkim plan wicepremiera Hausnera. Pociąg jest już rozpędzony. Mam nadzieję, że kolejne ustawy z pakietu będą gładko przechodziły przez parlamentarne głosowania. Czasu nie ma wiele. Wkrótce trzeba będzie znaleźć pieniądze na składkę członkowską do UE, spłatę zadłużenia zagranicznego itd.
Wierzy Pan, że Belka i Hausner znajdą wspólny język?
— Sądzę, że ta współpraca układałaby się dobrze. Obaj są zwolennikami cięć wydatków, Belka może nawet bardziej radykalnych. Obaj deklarują wspieranie przedsiębiorców. Trzeba liczyć na ich odpowiedzialność.
Główne postulaty przedsiębiorców do nowego premiera to...
— ...od lat powtarzamy mantrę o konieczności racjonalizacji wydatków, potrzebie obniżenia kosztów pracy i zmniejszenia fiskalizmu państwa. Od lat nie znajdujemy jednak zrozumienia.
Czy Marek Belka was posłucha?
— Ten premier daje dużo większą gwarancję, niż poprzedni, na spełnienie naszych postulatów. Pytanie, czy jego misja nie skończy się podobnie jak kilka lat temu. Wtedy już nic nie uchroniłoby SLD przed wcześniejszymi wyborami.
Marek Goliszewski
prezydent Business Centre Club