Telewizja Polska myśli o budowie platformy satelitarnej od co najmniej dwóch lat. Teraz plany mogą się skonkretyzować. TVP zamówiła system satelitarnego multipleksu dla nadawania Direct to Home. Otwiera on drogę publicznemu nadawcy do budowy własnej platformy satelitarnej.
— Bez tego systemu platformy cyfrowej zbudować się nie da. Ale zamówienie nie oznacza automatycznie, że ją budujemy, bo taki sprzęt i tak jest telewizji potrzebny — mówi Marcin Bochenek, członek zarządu TVP odpowiedzialny za technologie.
Andrzej Urbański, prezes TVP, deklaruje, że przeznaczy na platformę i przejście na naziemną telewizję cyfrową co najmniej 100 mln zł, zaoszczędzonych w 2007 r.
Krótkie terminy
TVP zachowuje się w myśl
zasady: „chciałabym, lecz boję się”. Zamawiany właśnie sprzęt ma pozwolić na
dystrybucję 25 programów telewizyjnych, kolejnych dwóch w rozdzielczości High
Definition i 16 kanałów radiowych, z możliwością podwojenia ich liczby. To
więcej niż wynoszą obecne potrzeby TVP, ale za mało na platformę z prawdziwego
zdarzenia.
Telewizja Polska wykupiła skąpo zagospodarowany transponder na satelicie Astra. Wkrótce telewizja będzie chciała zamówić CAS (conditional access system). Brzmi to jak poważne przygotowania do debiutu. Jest jedno ale — zarząd musi zapalić zielone światło.
— Uważam, że telewizja publiczna powinna mieć własną platformę satelitarną. Zarząd powinien szybko podjąć decyzję w tej sprawie — twierdzi Marcin Bochenek.
Nie udało nam się ustalić, czy i kiedy zarząd zajmie się tą sprawą.
— Tempo prac wskazuje na to, że platforma ruszy jesienią — mówi Jacek Silski, prezes Polskiej Izby Radiodyfuzji Cyfrowej (PIRC).
Na rynku zaczyna się robić ciasno — obok Cyfrowego Polsatu, Canal Plus i należącej do ITI platformy n, platformę satelitarną chce uruchomić Telekomunikacja Polska. Mają do zagospodarowania jeszcze 5 mln gospodarstw domowych. Własna platforma przydałaby się TVP. Tyle że w sprawie nadawania z satelity jest wiele niejasności.
Pod górkę
Pod koniec ubiegłego roku
„Newsweek” opisywał, że zarząd telewizji chciał po cichu podpisać wyjątkowo
niekorzystną dla Telewizji Polskiej umowę na budowę platformy z operatorem
satelitarnym SES Astra. Wielką niewiadomą jest list intencyjny telewizji
publicznej z Polkomtelem i Polskim Radiem, który mógłby pomóc w budowie
platformy satelitarnej. Pewnym utrudnieniem dla telewizji może też być
przyspieszenie prac nad naziemną telewizją cyfrową.
Do tej pory Telewizja Polska i SES Astra przekonywały, że platforma satelitarna to dobry i tani sposób na cyfryzację mediów w kraju, skoro rządowy program się ślimaczy. Teraz, gdy prace nad naziemną telewizją cyfrową ruszyły ostro do przodu, TVP zmieniła zdanie.
— Jestem przekonany, że cyfryzacja naziemna i satelitarna to uzupełniające się klocki i poszerzenie wyboru — twierdzi Marcin Bochenek.
Zdaniem ekspertów, telewizji publicznej może być trudno uzasadnić koszty platformy w momencie, gdy budowana będzie naziemna telewizja cyfrowa.
— Dla widza nie ma znaczenia, z jakiej formy dystrybucji sygnału skorzysta. Jeżeli jednak projekt naziemnej telewizji ruszy szybko, to TVP będzie miała problem z przeznaczeniem dużych pieniędzy na budowę platformy satelitarnej — ocenia Juliusz Braun, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.