Nowy szef i szyld dla innogy

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2021-04-06 20:00

Innogy Polska, na którego czele stanął właśnie Andrzej Modzelewski, będzie mieć od przyszłego roku nowy szyld. Zacieśni współpracę z ciepłowniami i poważnie weźmie się za wodór

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Co wiadomo o przyszłej nazwie innogy
  • Dlaczego energetyka oparta o wodór ma teraz sens
  • Co niepokoi nowego szefa spółki w Polsce

Niemiecki koncern E.ON, który w Polsce jest właścicielem elektrycznego innogy Polska i ciepłowniczego E.ON EDIS Energia, zafundował sobie na wiosnę duże zmiany menedżerskie.

Na samym szczycie, w roli prezesa całego koncernu, Leonhard Birnbaum zastąpił 1 kwietnia Johannesa Teyssena. Zmiany dotarły też do Polski. Filip Thon, który prowadził innogy Polska od 2008 r., został prezesem E.ON Energie Deutschland, działającej na największym rynku grupy. W Polsce zastąpił go Andrzej Modzelewski, pracujący w Innogy od 2018 r, a wcześniej związany m.in. z EDF Polska i PGE Energia Ciepła. Jednocześnie do zarządu Innogy dołączył Mariusz Majkut, prezes E.ON EDIS Energia.

O przyszłości innogy Polska, które jest przede wszystkim warszawskim dystrybutorem i sprzedawcą prądu, porozmawialiśmy ze świeżo powołanym prezesem Andrzejem Modzelewskim.

Prezes z branży.
Prezes z branży.
Andrzej Modzelewski przez kilka lat zasiadał w zarządach EDF Polska, a następnie PGE Energia Ciepła (po przejęciu francuskiego EDF przez polską PGE), gdzie odpowiadał m.in. za inwestycje w sektorze elektrociepłowniczym oraz za rozwój usług okołoenergetycznych. W 2018 r. przeszedł do innogy Polska.
Marek Wiśniewski

Nadchodzi nowy szyld

Najbardziej widocznym zadaniem dla nowego prezesa będzie rebranding. Przejście innogy Polska pod skrzydła E.ON dokonało się bowiem w czerwcu 2020 r., w wyniku transakcji między dwiema niemieckimi grupami energetycznymi: RWE i E.ON. Zmianę szyldu w Polsce zapowiadał już Filip Thon, a jego następca teraz ją podtrzymuje.

- Od 1 stycznia 2022 r. innogy Polska będzie funkcjonować pod nową nazwą – zapowiada Andrzej Modzelewski.

Nie ujawnia nowej nazwy, ale wiadomo, że będzie oparta o nazwę E.ON. Zmianę odnotuje głównie ponad milion klientów, którym firma dostarcza rocznie nieco ponad 7 TWh energii elektrycznej.

Rebranding to jedno, ale zacieśnią się też relacje innogy Polska z siostrzanym E.ON EDIS Energia. Ten drugi zarządza w Polsce ok. dwudziestoma lokalnymi systemami ciepłowniczymi, m.in. w Szczecinie.

- Współpracujemy już produktowo ze spółkami E.ON EDIS Energia, chodzi tu głównie o ciepło, chłód, efektywność energetyczną – mówi Andrzej Modzelewski.

Procenty bez znaczenia

Andrzej Modzelewski przejmuje stery innogy w momencie, w którym Polska już oficjalnie, choć od niedawna, mówi o odejściu od węgla i dążeniu do neutralności klimatycznej.

- Europejski Zielony Ład i konieczność przeprowadzenia dekarbonizacji gospodarki to już fakty. Koncern E.ON. oczekuje ode mnie po prostu, że w obliczu tych faktów firma będzie tworzyć nową wartość i zarabiać na tym pieniądze – mówi Andrzej Modzelewski.

Przyznaje, że choć w Europie i w Polsce trwają dyskusje na temat celów klimatycznych w ujęciu procentowym, to dla innogy te procenty nie mają tak wielkiego znaczenia.

- Kierunek jest już jasny, bo od węgla odwracają się zarówno nasi klienci, jak i instytucje finansowe czy akcjonariusze. Nikt nie może sobie pozwolić na płynięcie pod prąd – uważa Andrzej Modzelewski.

Dlatego plan innogy zakłada tworzenie rozwiązań szytych na miarę, dla klientów indywidualnych i korporacyjnych, obejmujących zieloną energię, efektywność energetyczną, kogenerację etc. Mają to też być rozwiązania mocno cyfrowe.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że energetyka staje się coraz atrakcyjniejsza dla firm technologicznych i że jest to zupełnie nowy typ konkurencji – tłumaczy Andrzej Modzelewski.

Wodór dla miast

W planach innogy mieści się też wodór.

- Unijna taksonomia (klasyfikacja działań pod kątem ich wpływu na zrównoważony rozwój – red.) to tzw. game changer. To ona stanowić będzie m.in. o sile technologii wodorowych – uważa Andrzej Modzelewski.

Przypomina, że jego własne niegdysiejsze analizy dotyczące wodoru rozbijały się o wysokie koszty, ale teraz taksonomia to zmienia.

- Poza tym nie ma lepszego magazynu energii, umożliwiającego magazynowanie na wielką skalę, niż wodór i zielony gaz. Jako innogy Polska na pewno się w to zaangażujemy. W nieodległej perspektywie Polska będzie dysponowała okresowymi nadwyżkami energii z OZE, więc aż się prosi, by można było ją magazynować – deklaruje Andrzej Modzelewski.

Wodór będzie też miał znaczenie dla systemów ciepłowniczych.

- W długim okresie tylko wodór, biomasa i zielony gaz pozwolą ogrzać miasta w sposób zeroemisyjny i jednocześnie przy wykorzystaniu istniejącej sieci ciepła systemowego. Gaz, jako technologia przejściowa, odegra jednak kluczową rolę – tłumaczy Andrzej Modzelewski.

Spekulacja boli

Nowy prezes przejmuje też stery w czasie przygotowań do wielkiej transformacji polskiej energetyki: wydzielenia z państwowych grup aktywów węglowych i, być może, konsolidacji biznesów „czystych”.

- Ta operacja wydaje się nieunikniona. Obserwuję, że prowadzi to silna ekipa, więc kierunek jest jasny – komentuje Andrzej Modzelewski.

Nie niepokoją go zatem zmiany u konkurencji, ale ceny energii na 2022 r.

- Kapitał spekulacyjny upodobał sobie rynek uprawnień do emisji dwutlenku węgla, ceny rosną i jest to dla nas bolesne. Ponadto przy niskich stopach procentowych marżowość dystrybucji staje pod znakiem zapytania – mówi szef innogy.

Kolejnym sygnałem do niepokoju są rządowe plany zniesienia obowiązku sprzedaży wytworzonej energii poprzez giełdę. Innogy nie ma własnej generacji, więc jako sprzedawca kupuje energię na rynku hurtowym.

- Jeśli obligo faktycznie zostanie zlikwidowane, to będzie to rynkowy krok wstecz. Transakcje na giełdzie dodają rynkowi przejrzystości – podkreśla Andrzej Modzelewski.

Kina wciąż bez życia

W 2019 r. innogy Polska osiągnęło 231 mln zł zysku netto, przy przychodach na poziomie 2,32 mld zł. Wyników z 2020 r. jeszcze nie ujawnia, ale na pewno widać w nich będzie ciężar pandemii.

- Po 2019 r., który był trudny ze względu na zamrożenie przez rząd cen energii, 2020 r. też okazał się trudny, ze względu na pandemię, która obniżyła popyt. Teraz popyt się odradza, ale wciąż nie wrócił do poziomu z 2019 r. Do pełnego życia nie wracają przecież kina, galerie handlowe czy biura – wyjaśnia Andrzej Modzelewski.

Okiem eksperta
W sprzedaży idzie dobry czas
Grzegorz Onichimowski
były prezes Towarowej Giełdy Energii

W sprzedaży energii innogy ma przed sobą najprawdopodobniej dobry czas. Przewiduję, że powoli kończyć się będzie widoczny u nas obłęd polegający na dotowaniu gospodarstw domowych przez przedsiębiorców, którzy płacą za energię więcej. Innogy może skorzystać na przewidywanym uwolnieniu cen energii.

Potencjalne zlikwidowanie giełdowego obligo będzie miało wpływ na rynek, ale nie przesadzałbym ze skalą tego zagrożenia. Będzie to oczywiście pewien kłopot, ale jednocześnie rosnący udział inwestorów prywatnych w sektorze odnawialnych źródeł energii powoduje, że będzie od kogo kupować.

Jeśli zaś chodzi o dystrybucję energii, to można się generalnie zastanawiać nad tym, czy w przyszłości sieci powinny być w strukturach pionowo zintegrowanych firm. Jeszcze 10 lat temu 90-95 proc. źródeł wytwórczych było podłączone do PSE. W energetyce przyszłości, rozproszonej i odnawialnej, te proporcje będą się odwracać. Ale to kwestia przyszłości.