Nowy wymiar fotografii

Ewa Bednarz
opublikowano: 2013-10-25 08:00

Prace najwybitniejszych polskich artystów, zdjęcia dokumentalne i unikatowe odbitki vintage będą do kupienia już w niedzielę.

Katalog aukcji Fotografii Kolekcjonerskiej to przegląd nazwisk, które tworzą polski rynek. Nie brakuje w nim klasyków, takich jak: Hartwig, Iwański czy Bułhak, ale są też artyści młodszego i najmłodszego pokolenia.

NIEŚMIAŁY BANDYTA, GROŹNY BANDYTA: Tak między sobą tytułowali fotografie — portretowany Witkacy i autor ujęć Józef Głogowski. [FOT. ARC]
NIEŚMIAŁY BANDYTA, GROŹNY BANDYTA: Tak między sobą tytułowali fotografie — portretowany Witkacy i autor ujęć Józef Głogowski. [FOT. ARC]
None
None

Organizatorzy pracowali nad przygotowaniem aukcji osiem miesięcy. Zdobywali zdjęcia od fotografów i kolekcjonerów z Polski i spoza granic, opracowywali historię każdej odbitki, miejsce publikacji i wystaw. Wszystkie fotografie są odbitkami vintage print, czyli powstały najpóźniej 5 lat od chwili ich zrobienia.

— To bardzo ważne i dla kolekcjonerów, i dla osób, które decydują się na inwestycję w ten rodzaj sztuki, bo więcej takich nie będzie i te drożeją najszybciej — mówi Rafał Kamecki, pomysłodawca i współtwórca projektu Fotografia Kolekcjonerska.

Obsesja ze wskazówką

Hitem aukcji będą dwie fotografie Witkacego z zegarkiem, które należą do najciekawszych portretów dokumentujących eksperymenty artysty w spektaklu „życiowego teatru”. Oba powstały w Zakopanem we wrześniu 1931 r. Autorem obu jest przyjaciel artysty, z którym rozpoczynał eksperymenty fotograficzne — Józef Głogowski.

— Witkacy miał obsesję na punkcie zegarków. Dotarliśmy do zdjęcia małego Stasia z taką samą cebulą, a on sam w listach często pisał, że jeżeli zobaczy na zegarku godzinę za dwadzieścia dziesiąta, wie, że niedługo spotka go coś złego — mówi Rafał Kamecki.

To anegdota, ale fotografie mogą wzbudzić dużo emocji. Licytowane będą od 30 tys. zł przy estymacji 80-120 tys. zł. To okazja, zwłaszcza że fotografie Witkacego na polskim rynku są rzadkością, a na aukcjach zagranicznych sprzedawane są po 15-30 tys. EUR. Do historii przeszła już licytacja sprzed dziesięciu lat, kiedy „Kolapsa przy lampie”, autoportretu wykonanego w 1913 r. w Zakopanem, licytowano od 80 do 135 tys. zł.

Z zakazanej listy

Fotografii z pierwszej połowy XX w., które są rzadkością na rynku, jest więcej. I nie zawsze są drogie. Zestaw czterech fotografii Karola Szczecińskiego zburzonej Warszawy będzie można licytować od 1 tys. zł.

Od takiej samej kwoty rozpocznie się też licytacja czterech fotografii Szczecińskiego, które dokumentują odnalezienie w Norymberdze ołtarza Wita Stwosza przez prof. Karola Estreichera, i słynna odbitka Bogdana Łopieńskiego „Przyśpieszajmy obywatele (Edward Gierek i Piotr Jaroszewicz)”. Zdjęcie dostało I nagrodę w Konkursie Fotografii Prasowej (1974), ale nie można go było opublikować, ponieważ cenzura nie zgadzała się na niepoważne ujęcie przywódców.

— Ostatecznie sam Gierek wyraził zgodę. Zdjęcie opublikowano około 200 razy, a za honoraria z tych publikacji można było kupić marzenie Polaków — fiata 126 p. — wspomina Rafał Kamecki. Licytowane będą też unikaty, jak np. odbitki Marka Piaseckiego z cyklu Miniatury, które są wynikiem poszukiwań nowych technik fotograficznych, czy „Narodziny Afrodyty” Krzysztofa Kamińskiego.Wprawdzie ta odbitka była jedną z czterech, ale jako jedyna ocalała. Do kupienia będzie też jedna z trzech odbitek Pawła Pierścińskiego z cyklu „Portret Ziemi Kieleckiej”. To rzadkość.

Nie tylko cena

Ciekawe są również fotografie Jerzego Kosińskiego, który zanim został sławnym pisarzem, w Stanach Zjednoczonych zajmował się przede wszystkim tą dziedziną sztuki, a pierwszą wystawę miał w słynnej warszawskiej Galerii Krzywe Koło. Okazją jest też licytacja „Ariadny naszyjnika łez” Sławomira Rumiaka, który zrobił wielką furorę w Japonii, a w Polsce dopiero zaczyna być rozpoznawalny. Łącznie zgromadzono 100 prac.

— Przy każdej jest nie tylko cena wywoławcza, ale również estymacja, żeby zainteresowani wiedzieli, że niska cena wywoławcza nie oznacza rzeczywistej wartości fotografii — tłumaczy Rafał Kamecki. Aukcja odbędzie się 27 października w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

Wszystkie fotografie są odbitkami vintage print, czyli powstały najpóźniej 5 lat od chwili ich zrobienia. To bardzo ważne i dla kolekcjonerów, i dla osób, które decydują się na inwestycję w ten rodzaj sztuki.