Katalog aukcji Fotografii Kolekcjonerskiej to przegląd nazwisk, które tworzą polski rynek. Nie brakuje w nim klasyków, takich jak: Hartwig, Iwański czy Bułhak, ale są też artyści młodszego i najmłodszego pokolenia.
![NIEŚMIAŁY BANDYTA, GROŹNY BANDYTA: Tak między sobą tytułowali fotografie — portretowany Witkacy i autor ujęć Józef Głogowski. [FOT. ARC]
NIEŚMIAŁY BANDYTA, GROŹNY BANDYTA: Tak między sobą tytułowali fotografie — portretowany Witkacy i autor ujęć Józef Głogowski. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/c6d582ae-f367-4453-9dcb-3a85ad5da6b7/5f186540-25de-506d-a499-4a00edf04e7e_w_830.jpg)
Organizatorzy pracowali nad przygotowaniem aukcji osiem miesięcy. Zdobywali zdjęcia od fotografów i kolekcjonerów z Polski i spoza granic, opracowywali historię każdej odbitki, miejsce publikacji i wystaw. Wszystkie fotografie są odbitkami vintage print, czyli powstały najpóźniej 5 lat od chwili ich zrobienia.
— To bardzo ważne i dla kolekcjonerów, i dla osób, które decydują się na inwestycję w ten rodzaj sztuki, bo więcej takich nie będzie i te drożeją najszybciej — mówi Rafał Kamecki, pomysłodawca i współtwórca projektu Fotografia Kolekcjonerska.
Obsesja ze wskazówką
Hitem aukcji będą dwie fotografie Witkacego z zegarkiem, które należą do najciekawszych portretów dokumentujących eksperymenty artysty w spektaklu „życiowego teatru”. Oba powstały w Zakopanem we wrześniu 1931 r. Autorem obu jest przyjaciel artysty, z którym rozpoczynał eksperymenty fotograficzne — Józef Głogowski.
— Witkacy miał obsesję na punkcie zegarków. Dotarliśmy do zdjęcia małego Stasia z taką samą cebulą, a on sam w listach często pisał, że jeżeli zobaczy na zegarku godzinę za dwadzieścia dziesiąta, wie, że niedługo spotka go coś złego — mówi Rafał Kamecki.
To anegdota, ale fotografie mogą wzbudzić dużo emocji. Licytowane będą od 30 tys. zł przy estymacji 80-120 tys. zł. To okazja, zwłaszcza że fotografie Witkacego na polskim rynku są rzadkością, a na aukcjach zagranicznych sprzedawane są po 15-30 tys. EUR. Do historii przeszła już licytacja sprzed dziesięciu lat, kiedy „Kolapsa przy lampie”, autoportretu wykonanego w 1913 r. w Zakopanem, licytowano od 80 do 135 tys. zł.
Z zakazanej listy
Fotografii z pierwszej połowy XX w., które są rzadkością na rynku, jest więcej. I nie zawsze są drogie. Zestaw czterech fotografii Karola Szczecińskiego zburzonej Warszawy będzie można licytować od 1 tys. zł.
Od takiej samej kwoty rozpocznie się też licytacja czterech fotografii Szczecińskiego, które dokumentują odnalezienie w Norymberdze ołtarza Wita Stwosza przez prof. Karola Estreichera, i słynna odbitka Bogdana Łopieńskiego „Przyśpieszajmy obywatele (Edward Gierek i Piotr Jaroszewicz)”. Zdjęcie dostało I nagrodę w Konkursie Fotografii Prasowej (1974), ale nie można go było opublikować, ponieważ cenzura nie zgadzała się na niepoważne ujęcie przywódców.
— Ostatecznie sam Gierek wyraził zgodę. Zdjęcie opublikowano około 200 razy, a za honoraria z tych publikacji można było kupić marzenie Polaków — fiata 126 p. — wspomina Rafał Kamecki. Licytowane będą też unikaty, jak np. odbitki Marka Piaseckiego z cyklu Miniatury, które są wynikiem poszukiwań nowych technik fotograficznych, czy „Narodziny Afrodyty” Krzysztofa Kamińskiego.Wprawdzie ta odbitka była jedną z czterech, ale jako jedyna ocalała. Do kupienia będzie też jedna z trzech odbitek Pawła Pierścińskiego z cyklu „Portret Ziemi Kieleckiej”. To rzadkość.
Nie tylko cena
Ciekawe są również fotografie Jerzego Kosińskiego, który zanim został sławnym pisarzem, w Stanach Zjednoczonych zajmował się przede wszystkim tą dziedziną sztuki, a pierwszą wystawę miał w słynnej warszawskiej Galerii Krzywe Koło. Okazją jest też licytacja „Ariadny naszyjnika łez” Sławomira Rumiaka, który zrobił wielką furorę w Japonii, a w Polsce dopiero zaczyna być rozpoznawalny. Łącznie zgromadzono 100 prac.
— Przy każdej jest nie tylko cena wywoławcza, ale również estymacja, żeby zainteresowani wiedzieli, że niska cena wywoławcza nie oznacza rzeczywistej wartości fotografii — tłumaczy Rafał Kamecki. Aukcja odbędzie się 27 października w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.
Wszystkie fotografie są odbitkami vintage print, czyli powstały najpóźniej 5 lat od chwili ich zrobienia. To bardzo ważne i dla kolekcjonerów, i dla osób, które decydują się na inwestycję w ten rodzaj sztuki.
