W czwartek w Warszawie na konferencji prasowej zorganizowanej w ramach ogólnopolskiej kampanii społecznej Solidarności "Niskie płace barierą rozwoju" Śniadek przekonywał, że "w wyniku polityki niskich płac rujnuje się polski rynek pracy", ponieważ wielu ludzi decyduje się na emigrację zarobkową, a w kraju zaczyna brakować pracowników.
Ponadto - według Śniadka - w Polsce potrzebne są podwyżki wynagrodzeń, ponieważ wpływają one na wzrost konsumpcji, a to z kolei powoduje wzrost gospodarczy.
Na konferencji zaprezentowano raport "Podstawowa rola konsumpcji gospodarstw domowych we wzroście gospodarczym Polski", przygotowany na zlecenie Solidarności. Z raportu wynika, że głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego w Polsce jest popyt krajowy.
"W 2006 roku popyt gospodarstw domowych, wzmocniony spadkiem bezrobocia i początkiem wzrostu wynagrodzeń, miał ponad 60 proc. udział we wzroście gospodarczym" - czytamy w raporcie.
Dokument pokazał, że wzrost popytu indywidualnego odbywa się kosztem oszczędności gospodarstw. Oszczędności gospodarstw netto w 2005 roku stanowiły 3,35 proc. PKB, wobec 10,1 proc. w 1995 roku.
"Nie ma wątpliwości co do tego, że to spożycie gospodarstw domowych jest ściśle uzależnione od wzrostu dochodu członków gospodarstw" - ocenił Śniadek.
Podczas konferencji ekspert z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych prof. Zofia Jacukowicz podkreśliła, że niskie płace świadczą o niedocenianiu i nieszanowaniu pracującego człowieka. Dodała, że wynagrodzenie nieproporcjonalne do wartości pracy prowadzi do szkodliwych dysproporcji.
Natomiast prof. Romuald Jończy z wydziału ekonomii Uniwersytetu Opolskiego przekonywał, że pracodawcy "nie stracą" na podwyższeniu płac, ponieważ dzięki temu uda im się utrzymać pracowników i nie będą musieli szkolić nowych osób.
Zwrócił uwagę, że ogromnym problemem jest emigracja za granicę młodych osób, której powodem jest stosunek wynagrodzeń do kosztów utrzymania oraz brak dobrej pracy - dobrze opłacanej i z perspektywami.(PAP)