O romantyzmie i rzeźbach śniegowych

Wojciech Kowalczuk
opublikowano: 2002-01-25 00:00

Polaków nie lubi ani historia, ani inne nacje, ani nawet pogoda. Defetyzm? Skądże! To święta prawda, zwłaszcza jeżeli chodzi o pogodę. Bo czym, jeżeli nie złośliwością, tłumaczyć fakt, że ta sama zima, która oprócz nas zaatakowała jednocześnie Czechów, Słowaków i cały zachód Europy, inne kraje sparaliżowała na 2 dni, a Polskę na blisko 2 tygodnie? I na tym nie koniec. Zima, której oznaki całkowicie zniknęły z nawierzchni utwardzonych Europy po tygodniu, u nas walała się po drogach przez miesiąc! Kiedy wreszcie przegnała ją odwilż, okazało się, że u nas, jak nigdzie indziej, powygryzała dziury w asfalcie. Nawet teraz, kiedy spływa do morza, zalewa oczywiście nie niemieckie czy czeskie, lecz polskie pola i domostwa. I w ten sposób znów zostaliśmy według jednych Winkelriedem, a według innych bałwanem narodów.