Obligacje śmieciowe dają zarobić

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2015-05-05 20:40

Napływ pieniędzy do funduszy ETF obligacji śmieciowych jest coraz większy. To efekt ujemnych rentowności obligacji największych gospodarek.

Dotychczas w tym roku do funduszy ETF obligacji śmieciowych na całym świecie napłynęło 9 mld EUR. To duża część rynku, którego wartość szacuje się na 44,4 mld USD.

W środowisku ujemnych rentowności nawet najbardziej konserwatywne firmy, jak Zurich Insurance Group I Assicurazioni Generali, planują zainwestowanie po raz pierwszy w papiery dłużne o ratingu nieinwestycyjnym.

- Inwestorzy są zmuszani przez banki centralne do podejmowania większego ryzyka. Próbują zaadaptować parametry inwestowania do nowej sytuacji zerowych lub ujemnych rentowności – powiedział Jens Vanbrabant z   ECM Asset Management.
Napływ pieniędzy do funduszy ETF w okresie pierwszych czterech miesięcy roku jest większy niż kiedykolwiek notowany w tym samym czasie od 2007 roku, od kiedy sięgają dane EPFR Global.

Fundusz iShares Euro High-Yield Corporate Bond UCITS ETF, największy tego typu w Europie, ma 4,2 mld EUR aktywów. We wspomnianym okresie czterech pierwszych miesięcy tego roku wzrosły one o 1,5 mld EUR.

Jeff Gundlach, swego czasu słynny „król obligacji”, powiedział, że gra obecnie na wzrost cen obligacji śmieciowych. Znany inwestor ujawnił, że gra jednocześnie na spadek obligacji 2-letnich Niemiec, które mają rentowność minus 0,22 proc.

W tym roku obligacje śmieciowe okazują się lepszą inwestycją niż obligacje państw. Dały dotychczas 4,4 proc. zwrotu z inwestycji. W ubiegłym tygodniu papiery spekulacyjne dały średnio 6,37 proc. zarobku wobec 0,99 proc. osiągniętych przez obligacje państw rozwiniętych.