Obsługa długów jest kosztowna

Marlena Gałczyńska
opublikowano: 2004-05-11 00:00

Zewnętrzni windykatorzy obsługują zobowiązania drobnych odbiorców energii. Zobowiązania dużych klientów dostawcy zwykle egzekwują samodzielnie.

Proces kompleksowego zarządzania wierzytelnościami w spółce dystrybucyjnej można podzie- lić na dwa obszary: windykację tzw. wielkiego odbioru — WO (zakłady przemysłowe i inni odbiorcy zużywający dużo energii) oraz drobnego odbioru DO (gospodarstwa domowe, drobny handel itp.). Większość spó- łek działa według zasady 80/20, tzn. 80 proc. odbiorców (drob- ny odbiór) wykonuje 20 proc. obrotu.

Kiedy outsourcing

Wszystkie spółki dystrybucyjne w Polsce mają łącznie około 14 mln indywidualnych odbiorców. Największy zakład — Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny liczy ich ponad 1 mln, ale istnieją też zakłady, posiadające średnio 150-200 tys. drobnych odbiorców. Ze względu na zasadę 80/20 zarządzanie wierzytelnościami w przypadku drobnego odbioru sprawia więcej problemów i wymaga większego zaangażowania osób i środków niż w przypadku podmiotów WO. Stosunek kosztów wewnętrznej windykacji do odzyskanych kwot (średnia wierzytelność DO wynosi około 300 zł) jest niekorzystny i dlatego coraz więcej zakładów energetycznych decyduje się na outsourcing, zlecając odzyskiwanie należności z tej grupy firmom windykacyjnym. Całości zadań windykacyjnych zakłady elektroenergetyczne jednak na zewnątrz nie przekazują.

— Współpraca z zewnętrznymi firmami windykacyjnymi podejmowana jest w ostateczności. A to ze względu na fakt, że odzyskiwanie należności tą drogą jest bardzo kosztowne — twierdzi Łukasz Zimnoch, rzecznik Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego.

Tymczasem Grzegorz Dmowski, prezes firmy windykacyjnej Intrum Justitia, przekonuje, że w zakładach elektroenergetycznych system rozliczeń i komunikacji z klientami, a także procedury windykacyjne bazują na istniejącym systemie billingowym.

— W większości przypadków założenia, na których opierano się przy budowie systemu, nie uwzględniały możliwości współpracy z firmą windykacyjną. W latach, kiedy one powstawały, skala zjawiska zaległości płatniczych nie była masowa. W tej sytuacji zakładom elektroenergetycznym łatwiej zlecać jest pojedyncze kwoty niż duże pakiety drobnych należności. Wiele firm windykacyjnych stale współpracuje z zakładami, otrzymując wyselekcjonowane sprawy. Najczęściej po nieudanej windykacji własnej lub nawet bezskutecznej egzekucji. Są to w większości zobowiązania firm —wyjaśnia Grzegorz Dmowski.

Dodaje też, że Intrum należy do nielicznych firm, które są w stanie zaproponować zakładom współpracę przy egzekwowaniu należności zebranych w dużych pakietach zobowiązań klientów indywidualnych.

— Prowadzona przez nas obsługa należności zakładów elektroenergetycznych sprowadza się najczęściej do windykacji spraw, których nie udało się odzyskać zakładom w procesie wewnętrznej windykacji. W tym sensie działania Intrum wplecione są precyzyjnie w kompleksowy proces odzyskiwania należności, na który składają się: wewnętrzne działania upominawcze, windykacja przedsądowa oraz dochodzenie należności na drodze sądowej. Niezależnie od działań windykacyjnych współpracujemy z zakładami w zakresie kupna portfeli zobowiązań osób fizycznych i prowadzących działalność gospodarczą — przyznaje Grzegorz Dmowski.

Metody nacisku

Zakłady elektroenergetyczne mocno akcentują konieczność zmiany w mentalności odbiorców. Według nich, w Polsce pokutuje opinia, że energia jest dobrem społecznym i powinna być ogólnodostępna. Takie myślenie jest przyczyną m.in. opóźnień w płatnościach, ale także nielegalnego poboru energii. Coraz częściej zdarza się jednak, że zakłady dystrybucyjne korzystają ze swej najsilniejszej broni w walce z dłużnikami, czyli wyłączania prądu.

— Przerwanie dostaw wynika z zawieranych umów określających wzajemne relacje między klientem a dostawcą energii. Następuje więc bez względu na toczące się postępowanie windykacyjne i nie jest narzędziem firm windykacyjnych. Jednakże związek między nim a windykacją istnieje. Aby zakład ponownie włączył energię, klient musi uregulować rachunek lub podpisać ugodę. Natomiast specyficznym dla branży energetycznej narzędziem windykacji są liczniki przedpłatowe. Zapewniają z jednej strony prewencję, z drugiej zaś możliwość wyjścia z kłopotów finansowych przy jednoczesnym pobieraniu energii. Każdorazowy zakup energii, w części zaliczany jest na spłatę zadłużenia. Innym ciekawym rozwiązaniem są ograniczniki mocy (do 500 W lub 800 W), instalowane u klienta. W momencie, gdy pobór jest za duży, ogranicznik na kilka sekund wyłącza dopływ energii w myśl zasady „Nie masz pieniędzy, nie włączaj za dużo” — wyjaśnia Grzegorz Dmowski.

Punkt ciężkości

Zdaniem przedstawicieli branży windykacyjnej, największym obciążeniem dla energetyki są dłużnicy reprezentujący część przemysłu ciężkiego i wydobywczego oraz tak wielkie przedsiębiorstwa jak np. PKP.

— Problem zobowiązań PKP w stosunku do zakładów jest powszechnie znany. Podobnie rzecz ma się z kopalniami, hutami itd. Od wielkości wierzytelności tych sektorów zależy tak naprawdę skala problemów finansowych zakładów energetycznych. Te z nich, które nie zaopatrują w energię kopalń, hut itp., mogą mieć problemy bądź z niewielkimi przedsiębiorstwami, bądź z osobami fizycznymi, a w takich przypadkach wartość przeterminowanych należności jest najczęściej znacznie mniejsza. Z drugiej strony obsługa i egzekwowanie tych należności sprawia wiele problemów zakładom nie przystosowanym do prowadzenia działań windykacyjnych w stosunku do szerokiej rzeszy drobnych odbiorców — mówi prezes Intrum Justitia.

Możesz zainteresować się również: