Obsługa ROR-ów jest kosztowna

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2000-01-14 00:00

Obsługa ROR-ów jest kosztowna

Rzeczywiste koszty kont

Citibank pobiera za prowadzenie konta Express 10 zł miesięcznie, za One liczy sobie 40 zł. W innych bankach prowadzenie rachunku osobistego jest tańsze, za to klient płaci ekstra prawie za każdą operację.

To, że bank za prowadzenie rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego pobiera miesięcznie niewielkie pieniądze, wcale nie znaczy, że korzystanie z konta mało kosztuje klienta. Reklamy wszystkich instytucji finansowych informują wyłącznie o dobrodziejstwach spływających na każdego, kto otworzy ROR — kartach i czekach stwarzających szybki dostęp do gotówki, bezpieczeństwie zgromadzonych pieniędzy, łatwości uzyskania kredytu i założenia lokaty. Inną zaletą jest wykonywanie przez bank za właściciela konta stałych i jednorazowych płatności. W kampaniach reklamowych nikt natomiast nie informuje, ile to kosztuje, a za te wszystkie dobrodziejstwa zazwyczaj należy słono zapłacić.

Drogi przelew

Citibank za prowadzenie konta Express pobiera 10 zł i życzy sobie, by przelewana była na niego cała pensja. Za przeznaczone dla bogatszej grupy klientów One bierze 40 zł, ale konto to nie wymaga stałych wpływów. Cena, jaką każe sobie płacić ta amerykańska instytucja finansowa, jest bodaj najwyższą w naszym kraju, jednak klient już nie płaci za inne podstawowe usługi. Kartę do bankomatu dostaje za darmo i nie jest mu potrącana prowizja za pobieranie gotówki. Nic nie płaci za otrzymane czeki, nic nie kosztują go stałe zlecenia i korzystanie z CitiPhone.

Z analizowanych banków zdecydowanie najmniej za prowadzenie konta pobiera Millennium — 2 zł — tym może skusić klientów. Kosztuje tu jednak dodatkowo prawie każda operacja. Za międzybankowe zlecenie płatnicze można tu zapłacić najmniej 3 zł, a najwięcej 4 zł. Oznacza to, że przy pięciu podstawowych stałych zleceniach, np. za czynsz, telefon itp., miesięczne obciążenie klienta płatnościami na rzecz Millennium zwiększy się od 15 do 20 zł.

Natomiast przy tej samej liczbie zleceń koszty właściciela Eurokonta w Pekao SA wzrosną o 5 zł miesięcznie, czyli do 8 zł licząc razem z opłatą za prowadzenie rachunku.

Klienta Handlobanku wzrosną natomiast o 10-15 zł miesięcznie. Wynika więc z tego, że nie wszystko, co na pozór jest tanie, w rzeczywistości również niewiele kosztuje.

Kosztowne karty

Niewątpliwą wadą kont Citibanku jest to, że wydawana jest do nich tylko karta bankomatowa. W pakiecie nie ma żadnej debetowej z funkcją płatniczą ani żadnej charge. Kredytowa oferowana jest osobno — najtańsza za 75 zł. Drożej za wydanie takiego plastiku bierze Millennium, zdecydowanie taniej Handlobank. Jednak znacznie ważniejsze od samej ceny karty są koszty, jakie się ponosi posługując się tym plastikiem. Przy pobieraniu pieniędzy z bankomatu zdecydowanie najdroższe są transakcje na karty Millennium i Citibanku. Najtańsze — Handlobanku. We wszystkich trzech przypadkach nic nie kosztują transakcje bezgotówkowe. Bolesna dla portfela może być natomiast cena kredytu, jeśli klient przegapi okres, w którym bank nie nalicza oprocentowania. Najbardziej muszą tu cierpieć właściciele srebrnych Vis Citibanku.

Zdecydowanie tańsze są karty debetowe. Mniej także kosztuje posługiwanie się nimi. Większość banków rezygnuje z prowizji za pobieranie nimi gotówki we własnych bankomatach. Jednak są wyjątki — Millennium inkasuje 1 zł od każdej transakcji Visą Electron. Płacenie tą kartą kosztuje 3,5 zł, niezależnie od wartości transakcji — to mniej niż w Pekao SA, ale zdecydowanie więcej niż w Handlobanku.

Płatne czeki

Wszystkie cztery banki stwarzają dostęp do operacji przez telefon. W ten sposób można sprawdzić stan konta, złożyć zlecenie, założyć lokatę, poznać najnowszą ofertę czy zapoznać się z oprocentowaniem kredytów i depozytów. Połączenie z infolinią najczęściej jest bezpłatne, choć zarówno Handlobank, jak i Millennium przygotowują się do wprowadzenia odpłatnych połączeń. Dodatkowo w Millennium należy uiszczać miesięczny abonament wysokości 2 zł za korzystanie z bankolinii. W Pekao SA usługa ta jest jeszcze droższa — wynosi 5 zł miesięcznie.

Przez telefon w bankach można także zwykle zamówić czeki. Za ich wydanie Citibank nie pobiera pieniędzy. Pekao SA za jeden blankiet pobiera 40 groszy. W Millennium, które czeki sprzedaje po 5 sztuk, ich cena zależy od sposobu zamówienia, a także odbioru. Najtaniej jest zamówić przez bankolinię i odebrać w oddziale. W takim przypadku jeden papier kosztuje 1 zł. Najdrożej jest złożyć zamówienie w oddziale i zażyczyć sobie wysłania listem poleconym np. do domu — wówczas każdy czek wyniesie klienta 3 zł.

Posiadanie czeków w dużych miastach, gdzie akceptowanie kart jest powszechne, nie jest konieczne. Przydają się one natomiast podczas wyjazdów na prowincję. Tam przeważnie jedynym sposobem uzyskania dodatkowej gotówki jest podjęcie pieniędzy na czek w urzędzie pocztowym. Każdy posiadacz ROR powinien mieć je więc na wszelki wypadek — co też nieco zwiększa koszty.

Beata Tomaszkiewicz

KORZYSTANIE Z KART KOSZTUJE: Najwięcej banki życzą sobie za wydanie kart kredytowych. Jednak jeszcze bardziej kosztowne niż odebranie plastiku z banku mogą być prowizje płacone za pobieranie gotówki z bankomatów, czy za transakcje bezgotówkowe. Karty debetowe są zdecydowanie tańsze. fot. ARC

Możesz zainteresować się również: