Tadeusz Gomułka: Oby krótszy czas pracy nie okazał się pułapką
WIELKIE RYZYKO: Po stronie strat należy uwzględnić koszty operacji, których nikt nie będzie chciał ponieść — zauważa Tadeusz Gomułka. fot. Małgorzata Pstrągowska
Czterdziestogodzinny tydzień pracy propagowany był już w PRL. Dziś wokół tego tematu toczą się spory na forum Sejmu. Jak jest w rzeczywistości — może pokazać tylko rachunek strat i zysków.
ZAGADNIENIE fluktuacji zatrudnienia jest w ekonomii znane. Mierzy się je amplitudą sinusoidy analizowanego cyklu gospodarczego. Współcześnie zajmujemy się cyklami krótkimi (6 do 13 lat), dzieląc je na egzogeniczne — zależne od sił zewnętrznych, oraz endogeniczne — tłumaczące zjawisko cyklu przy pomocy sił wewnętrznych systemu. Mogą także wystąpić cykle mieszane. Teoria cyklu krótkiego jest teorią kapitału lub popytu na inwestycje, gdzie mamy działanie tzw. mnożnika i zasady przyśpieszenia. Oznacza to wysoką sprawność kapitału w okresie, gdy go brakuje lub gdy obserwuje się wzrost liczby ludności. Mnożnik zapewnia wzrost kapitału na skutek rosnącego dochodu narodowego. Reasumując — przyczyną błędów w cyklu gospodarczym jest niemożność oceny rozmiarów inwestycji.
SKRÓCENIE wymiaru czasu pracy do 40 godzin pozwoliłoby tygodniowo zaoszczędzić 18 milionów godzin, przy stanie zatrudnienia 9 milionów pracowników. Oznaczałoby to dla przedsiębiorców zysk — gdyby nie byli oni zobowiązani do zagwarantowania pracownikom poziomu wynagrodzeń oraz szukania miejsc pracy dla 2,5 mln bezrobotnych. Pamiętając o trudnościach, jakie wystąpiły w reformie służby zdrowia, edukacji, administracji i ubezpieczeń społecznych — trudno oprzeć się wrażeniu, iż cała operacja może być przedsięwzięciem nieudanym, zwodniczym oraz powiększającym armię bezrobotnych.
PODSTAWOWY PROBLEM dotyczy skutków zmniejszenia liczby godzin pracy, z uwagi na poniesione nakłady inwestycyjne, mające nam zapewnić wyższą efektywność. Jest regułą, że podniesienie produkcji na wyższy poziom techniczny lub wprowadzenie automatyzacji pozwala zmniejszyć czas pracy bez redukcji stanu zatrudnienia. Technika jest dziedziną, która steruje procesami kadrowymi. Ponadto trzeba pamiętać, iż w gospodarce funkcjonuje wiele zakładów o ruchu ciągłym, których nie można wyłączyć nawet na godzinę.
MOŻEMY ZAŁOŻYĆ, że 10 proc. osób objętych 40-godzinnym tygodniem zechce szukać prac dodatkowych, aby zmniejszyć stratę, jaką — mimo zapisów ustawowych — realnie poniosą one po wprowadzeniu nowej regulacji prawnej. A zatem z tego powodu dodatkowo zwiększy się liczba szukających pracy. Wydaje się, że odłożenie przez Sejm głosowania nad kodeksem pracy jest rozwiązaniem słusznym, gdyż może dać czas na poszukanie innych rozwiązań, dających lepsze efekty socjologiczne i ekonomiczne.
Tadeusz Gomułka jest emerytowanym ekonomistą handlu zagranicznego