Obyś nie stanął na kobiercu

Weronika Kosmala
opublikowano: 07-11-2018, 22:00

Kotka na gorącym blaszanym… dywanie? Nieudolna gra słowami traci zgrzytliwość tylko wtedy, kiedy inwestycje okazują się grubymi nićmi szyte

Lokata na parkiecie prezentuje się równie dostatnio jak rozwinięta na posadzce, chociaż jeśli mowa o rynku inwestycyjnych dywanów, odniesienia do giełdowych akcji mogą się prężyć wyłącznie w warstwie językowej. Wiekowe perskie, chińskie czy indyjskie tkaniny na dobre rozłożyły się już bujnymi wzorami w kalendarzach zachodnich aukcji, jednak samo traktowanie ich jako aktywów w portfelu nie jest jeszcze dostatecznie upowszechnione, chociaż podaż bywa skąpa, a popyt łakomy. W związku z tym, że 6 listopada w Londynie odbyła się kolejna licytacja utkana z wełny, jedwabiu, a nawet potu zza więziennych murów, czas sprawdzić, co sprawiło, że ceny oderwały się od górnych granic estymacji o kwoty z czterema zerami.

Chiński dywan z pierwszej połowy XVIII wieku osiągnął na aukcji cenę
112,5 tys. GBP (555 tys. zł), dowodząc, że przekaz utkanych przedstawień
analizuje się podobnie jak treści obrazów.
Zobacz więcej

FUNT KŁAKÓW:

Chiński dywan z pierwszej połowy XVIII wieku osiągnął na aukcji cenę 112,5 tys. GBP (555 tys. zł), dowodząc, że przekaz utkanych przedstawień analizuje się podobnie jak treści obrazów. Fot. Sotheby's

Jak pies z kotem

O blaszanym dywanie może jeszcze trudno przeczytać w którymkolwiek katalogu, ale o metalizowanym owszem, chociaż samo bogactwo surowców i tak okazuje się skromniejsze od obfitości historii opisywanych długimi eksperckimi notami. Jak wynika z propozycji z ostatniej aukcji, kilkusetletnie kobierce podlegają badaniom ikonografii, a ta — jak pokazała tabela z wynikami — skutecznie podnosi czasem rynkową wartość. Schowana pod tym terminem dziedzina zajmuje się dogłębnym dumaniem nad interpretacją dzieła sztuki, więc skoro wyraźnie odnosi się również do kolekcjonerskichdywanów, warto rozpracować przykładowy za 112,5 tys. GBP (555 tys. zł).

Ponad 2,5-metrowy i prawie kwadratowy obiekt wyceniany przez dom aukcyjny w przedziale 50-80 tys. GBP (247-395 tys. zł) utkano w pierwszej połowie XVIII wieku w regionie Ningxia w Chinach, sprawnie nawiązując do przestrogi, żeby aktywów wełnianych nie zostawiać w jednym salonie z kotami. Analiza ikonografii częstuje kolekcjonerów dwoma nieziemskimi terminami — „lwo-pies” i „sto antyków” — którym odpowiadają konkretne, treściwe przekazy nawiązujące nawet do walki pekińczyka z ogólnie pojętym diabłem. O ile sam niezmodyfikowany lew rzeczywiście symbolizował w sztuce Chin obronną siłę ducha, z końcem XV wieku na ceramice i tkaninach zadomowiła się osobliwa krzyżówka króla zwierząt z małym psem — wiernym strażnikiem piłeczki.

Jak zapewniają eksperci zaangażowani przed aukcją, to właśnie umieszczenie dwóch takich osobników na środku wylicytowanego dywanu pozwoliło zinterpretować kompozycję jako yin i yang, dlatego że w starciu o piłkę uczestniczy lwi pies maści złotawej i psi lew w kolorze głębokiego granatu. Dynamikę w centrum tkaniny ostudzić może już tylko wspomniany motyw stu antyków, rozwinięty w połowie XVII wieku, kiedy targane zmianą dynastii Państwo Środka usiłowało zaakcentować kulturową ciągłość. Tkane dookoła psich harców dekoracje to tak naprawdę starannie poukładane przedmioty symboliczne dla rozwoju wschodniej cywilizacji — jakby ustawione na stole przed gośćmi miniaturowe meble, przyrządy, naczynia do parzenia herbaty. Od malowanego zwoju przez misę winogron po flet i bukiet piwonii, sygnalizujący subtelnie: nie wchodzić na rabatę.

Aktywa trwałe

Nie deptać dywanów — krzyczały dotąd wymięte kartki na ekspozycjach sklepów z meblami, jednak w kontekście dziesiątek tysięcy funtów ich aktualność powraca w szlachetniejszym wydaniu. A gdyby tak poddać aktywa próbie, może nie kocimi pazurami, ale butami?

Jak twierdzi Louise Broadhurst z Christie’s, barwione naturalnymi substancjami nici z wełen grzejących stada na urwiskach Kaukazu mają nieporównywalnie wyższą trwałość w porównaniu ze współczesnymi wyrobami, stąd częste zaskoczenie kolekcjonerów w zetknięciu ze świeżą kolorystyką tkanin sprzed kilkuset lat. Jako przykłady najznakomitszej jakości wskazuje się przy tym dywany z irańskiego Kaszanu, wytwarzane z delikatnej wełny strzyżonej z koźlęcego podbrzusza — dzięki pokaźniejszej zawartości lanoliny, swoim połyskiem mogłyby reklamować płyny do zmiękczania materiałów. Oprócz wełen, przez aukcyjny katalog przewinął się też zestaw jedwabiu z nicią z metalu — taki perski dywan kosztował 77,5 tys. GBP (383 tys. zł) — a także kompozycje z piórami starannie utkane palcami skazańców.

Dywan w ptactwo w kolorze wina i pistacji istotnie opuścił teren więzienia, co w Indiach nie wydaje się zaskakujące, odkąd szesnastowieczny władca zadecydował o zatrudnieniu w zakładach karnych zawodowych tkaczy, regularnie szkolących osadzonych w tym fachu. Czy takie pochodzenie może jakoś odstręczać popyt — niekoniecznie, ale obierając wyłącznie kryterium proweniencji, nie można przeoczyć pozycji z dopiskiem magnetyzującym jak Prado czy Prada, a więc „Thyssen-Bornemisza”. Dywan należący do zbiorów baronowej Carmen Thyssen- Bornemisza został wylicytowany na listopadowej aukcji do tego samego progu co eksponat ze skrzyżowaniem psa i dzikiego kota, mimo że jego spodziewana wartość była niższa o około 30 tys. GBP (148 tys. zł). Ponad czterometrowy zabytek z końca XVII wieku rozkładał się być może w salonie, którego podłoga nie mogła blednąć pod ciężarem ścian obwieszonych popisami Moneta, Rubensa, Van Gogha, a może Caravaggia, mijanych dzisiaj na piętrach madryckiego muzeum kolekcjonerów.

Mimo pozornie ciasnego rynku, komplet czynników decydujących o inwestycyjnym potencjale wydaje się więc bez skazy — ograniczona podaż, nienaganny stan zachowania, proweniencja na medal — natomiast poważnym wyzwaniem wciąż pozostają niezbędne zaangażowanie eksperta oraz próg wejścia, przy którym nawet najpuszystsze chińskie czy perskie dywany i tak sromotnie przegrywają konkurencję z perskimi kotami. Dumniejszymi z tego powodu od lwa skrzyżowanego z cesarzem i szachem. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Obyś nie stanął na kobiercu