Oczekiwanie na trafienie w dychę

10-08-2012, 00:00

LONDYN 2012

Piątkowy wieczorny konkurs rzutu młotem kobiet w Londynie ma znaczenie daleko wykraczające poza wątek sportowy. Anita Włodarczyk staje się praktycznie jedyną realną szansą naszej 217-osobowej reprezentacji na zdobycie dziesiątego medalu Igrzysk XXX Olimpiady. A gdyby tak jeszcze trafilo się jej złoto…

Ateny 2004 doczekały ze strony Polskiego Komitetu Olimpijskiego oceny równie uczciwej co gorzkiej. Do tej pory można ją przeczytać: „Polska 202-osobowa drużyna nie zaliczy ateńskich igrzysk do udanych. Zaledwie 10 zdobytych medali (3 złote, 2 srebrne i 5 brązowych) to najsłabszy wynik od Melbourne 1956”. Później w Pekinie 2008 okazało się jednak, że dycha to już standard, a przynajmniej granica przyzwoitości — taką tezę podczas tamtych igrzysk postawił nieżyjący już prezes PKOl Piotr Nurowski. Przy czym kruszce w medalowym dorobku pekińskim były szlachetniejsze od ateńskiego: 3 złote, 6 srebrnych i 1 brązowy.

Na dwie doby przed zamknięciem Londynu 2012 najbardziej nerwowo zagryzają paznokcie nie szarzy kibice, lecz władza. Złoty rzut Anity pozwoli na odtrąbienie pełnego triumfu, inny medal będzie wymagał trochę PR-owych sztuczek, natomiast brak dziesiątego medalu to już niezła propagandowa gimnastyka… Rządząca ekipa na wszelki wypadek już się zabezpieczyła, ministra Joanna Mucha zawczasu oznajmiła, że sukcesem będzie siedem, osiem medali. W ogóle rozwojem sytuacji na londyńskich arenach jest mocno zaskoczona, bo przecież nie tak miało być. Wstawiona przez premiera Donalda Tuska w ramach kobiecego parytetu do łatwego resortu miała głównie dodawać blasku narodowym sukcesom. A tu londyńska rzeczywistość okazała się tak brutalna…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Oczekiwanie na trafienie w dychę