Od aktywności warto się uzależnić

Danuta Hernik
opublikowano: 2002-04-15 00:00

- Czy Polacy są zdrowym narodem?

Hubert Krysztofiak: Za zdrowe społeczeństwa uważa się te, które statystycznie żyją dłużej. Rekordzistami są Japończycy. Na to, jak długo żyjemy, wpływają trzy elementy. Pierwszy to czynniki genetyczne. Drugi to bezpośrednia działalność służby zdrowia, stan systemu opieki zdrowotnej. I trzeci, dominujący (według niektórych specjalistów 70 proc. wpływu na długość życia), to czynniki środowiskowe. I jedynie na nie możemy wpływać.

Środowisko, w jakim żyjemy, w znacznym stopniu tworzymy sobie sami (przez to, jak się odżywiamy, czy palimy papierosy, czy jesteśmy aktywni fizycznie, robimy systematyczne badania itd.). Podstawową sprawą, jeśli chodzi o zdrowe życie, jest pielęgnowanie dobrych nawyków. A dobre nawyki to aktywność fizyczna na odpowiednim poziomie, dieta, higiena życia codziennego (sen, wypoczynek itp.), również w znaczeniu profilaktyki zdrowotnej.

- Podejrzewam, że pielęgnowanie dobrych nawyków niezbyt nam wychodzi.

H.K.: Jesteśmy narodem zupełnie nieaktywnym fizycznie, i to bez względu na przynależność do grupy zawodowej. W tej konkurencji przegrywamy z Węgrami i Rosjanami. Nasza bierność oczywiście wpływa na zdrowie i długość życia. Wystarczy spojrzeć na poziom umieralności z powodu chorób krążenia. W Polsce kobiety częściej umierają na skutek chorób układu krążenia niż mężczyźni na Zachodzie. Wynika to z braku wiedzy i stanowi ogromny problem.

- A może to skutek braku właściwej polityki odpowiednich instytucji i po prostu lekarzy? Czy nie jest to rezultat braku edukacji i działań propagujących profilaktykę zdrowotną?

H.K.: W Polsce nie ma praktycznie żadnego programu propagującego zdrowie publiczne. Niestety, również wielu lekarzy pierwszego kontaktu wykazuje tu brak zainteresowania. Dyskutujemy o refundacji za leki, płaceniu za wysoko specjalistyczne procedury kardiologiczne i kardiochirurgiczne, a to są ogromne pieniądze, podczas gdy w ogóle nie mówi się o czymś, na co każdy może dostać receptę, której nawet nie musi wykupywać. Może to wziąć za darmo. To najlepsza terapia — aktywność fizyczna.

- A może mamy za mało pieniędzy, żeby żyć zdrowo?

H.K.: Związek między poziomem życia, zasobnością portfela a zdrowiem, polega na tym, że medycyna jest droga. To fakt, że społeczeństwa biedniejsze żyją krócej, ale jeśli indywidualna osoba jest biedna, nie musi żyć niezdrowo. To kwestia świadomości. Właśnie pewien poziom świadomości pozwoli takiej osobie żyć biednie, ale zdrowo. Oszczędzać na medycynie, czyli na leczeniu. Z czym się kojarzy bieda? Je się nie tyle mało, ile źle. Je się tłusto, bo trzeba sobie dostarczyć energii. Nie myśli się o jedzeniu jarzyn, o odpowiednich proporcjach w diecie.

- Wyobraźmy sobie, że pan Kowalski odczuwa nagle silną potrzebę zmiany stylu życia. Postanawia od dzisiaj żyć aktywnie i zdrowo.

H.K.: Jeśli jest poniżej 35 roku życia, nie pali, nie ma żadnych czynników ryzyka choroby niedokrwiennej serca, nie jest otyły, nie ma w rodzinie zgonów z powodu chorób serca, nadciśnienia, ma prawidłowy poziom cholesterolu, to w zasadzie może aktywność fizyczną rozpocząć bez konsultacji z lekarzem. Ale każdy, kto nie spełnia tych kryteriów, musi zacząć od wizyty u lekarza i dopiero wtedy, po konsultacji z nim i ustaleniu optymalnego poziomu intensywności, może przystąpić do treningu.

Jeśli człowiek w średnim wieku, załóżmy z nadwagą, podejmie świadomą decyzję, że teraz właśnie chce żyć aktywnie, to trzeba ustalić — co przez to chce osiągnąć. Chce schudnąć, lepiej wyglądać, lepiej się czuć? Wtedy opiekę nad nim powinni przejąć lekarze medycyny sportowej. Oni powinni decydować, jak wdrożyć pacjenta w aktywność fizyczną, jakie wykonać badania itd. A jeśli takiego specjalisty nie ma na miejscu, pacjent powinien skontaktować się z kardiologiem. Po odpowiednich badaniach profilaktycznych, jak np. test wysiłkowy i EKG, lekarz oceni, na jakim poziomie jest wydolność fizyczna tego człowieka i da pewne wytyczne do właściwego treningu rekreacyjnego.

- A jeżeli Kowalski jest w podeszłym wieku?

H.K.: Nawet jeśli ktoś zaczyna późno, to może tylko zyskać. Wiek nie jest przeszkodą w rozpoczęciu aktywności fizycznej. Tak samo, jak wprowadzenie odpowiedniej diety. Trening po prostu dostosowuje się do stanu zdrowotnego trenującego. Trzeba się skontaktować z lekarzem i próbować.

- Na czym polega trening rekreacyjny?

H.K.: Podstawą naszego funkcjonowania są tzw. wysiłki aerobowe, czyli tlenowe. One powinny być elementem dominującym treningu rekreacyjnego. Kształtowanie wydolności aerobowej to proste formy treningowe, jak biegi, jazda na rowerze, rolkach, chodzenie na steperze. Zawsze trzeba pamiętać o zachowaniu proporcji, bo to, z czym się kojarzy fitness, czyli siłownia — to nie tylko dźwiganie ciężarów. Ćwiczenia siłowe powinny stanowić nie więcej niż 15 proc. treningu. Nie jest to typ aktywności, który w sposób zdecydowany promuje zdrowie. Reszta to kształtowanie wydolności tlenowej, tzw. wytrzymałości, czyli układy długich wysiłków o różnych poziomach intensywności. Nie więcej niż na poziomie 70 proc. swoich możliwości. Można to zilustrować przykładem biegu dwóch osób. Biegną obok siebie i rozmawiają bez zadyszki. Nie muszą się zatrzymywać, żeby złapać oddech. To właśnie prawidłowy poziom wysiłku. Nie chodzi o to, żeby był intensywny, lecz długotrwały. Trening musi być optymalny, cały czas dostosowany do wydolności.

- Co to jest fitness?

H.K.: To jest styl życia, to jest nawyk. To jest cała koncepcja.

My w ogóle nie zdajemy sobie sprawy, co to znaczy być aktywnym fizycznie, kiedy ta aktywność staje się takim elementem życia, który wpływa profilaktycznie na nasze zdrowie. Aktywność fizyczna według standardów, które stosują Amerykanie, i które my przyjmujemy, podobnie jak Światowa Organizacja Zdrowia, to pięć razy w tygodniu po czterdzieści minut treningu. Ile ludzi w Polsce ćwiczy pięć razy w tygodniu? Ile osób ćwiczy choćby trzy razy w tygodniu? ®