Od ognia, katastrofy i fatalnego błędu manedżera

Martyna Mroczek
opublikowano: 2008-09-22 00:00

Z ubezpieczaniem firmy jest trochę jak ze zdrowiem. Wszyscy wiedzą, że trzeba o nie dbać, ale wielu wcale tego nie robi.

Zbezpieczenia mienia (w tym wszelkiego rodzaju ubezpieczenia techniczne i utraty zysku), ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ogólnej i zawodowej, ubezpieczenia transportowe i budowlano-montażowe, a także finansowe — tak w dużym skrócie można opisać rodzaje polis dostępnych dla firm. Oferta towarzystw ubezpieczeniowych obejmuje kilkadziesiąt produktów, których wybór zależy od specyfiki działalności firmy, od branży, a także od wielkości przedsiębiorstwa. Bezpieczeństwo finansowe zapewni firmie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej. Z kolei ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków oraz różnego rodzaju ubezpieczenia na życie pozwalają pracodawcy chronić interesy pracowników firmy.

Idą na całość

Warto podkreślić, że tradycyjne ubezpieczenia na wypadek pożaru czy kradzieży to jedynie wstęp do zapewnienia pełnej ochrony majątku firmy.

— Obecnie polisy od poszczególnych zagrożeń już nie wystarczają. Standardem staje się kompleksowe ubezpieczenie całego majątku od wszystkich rodzajów ryzyka, pozwalające odtworzyć mienie w przypadku zaistnienia szkody. Często nie wystarczy tylko odbudować biura, czy kupić nowe maszyny. Firma, która przestaje działać, bo na przykład ucierpiała wkutek pożaru, potrzebuje czasu, aby powrócić na rynek. Ubezpieczenie utraty zysku zapewni jej — w razie katastrofy — odpowiednie środki finansowe na pokrycie strat i umożliwi przywrócenie działalności do stanu sprzed szkody. Ocenia się, że aż 70 proc. firm, które doznały dużych szkód w wyniku pożaru, upadło ze względu na brak ubezpieczenia od utraty zysku. Dobra polisa daje gwarancję kontynuowania działalności po szkodzie — tłumaczy Elżbieta Jachimowicz z departamentu sprzedaży ubezpieczeń dla klientów korporacyjnych TUiR Warta.

Na szczęście, z roku na rok świadomość ubezpieczeniowa rośnie i coraz mniej przedsiębiorstw upada. Od 2003 r. liczba bankrutów regularnie się zmniejsza. W ubiegłym roku upadło 480 firm, czyli o 26 proc. mniej niż rok wcześniej.

Najbardziej ryzykowną branżą pozostaje produkcja — 37 proc. wszystkich zeszłorocznych bankrutów to właśnie wytwórcy, najczęściej produktów spożywczych i napojów oraz maszyn i urządzeń. Drugie miejsce zajmują usługi (19 proc.). Najbezpieczniejsza okazuje się natomiast branża sprzedaży detalicznej (10 proc. upadłości).

Specjalnie dla korporacji

Ale na tym możliwości się nie kończą. W spółkach kapitałowych warto mieć tzw. ubezpieczenie DO (Directors and Officers), czyli specjalną polisę odpowiedzialności cywilnej dla menedżerów — członków zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej, prokurentów, dyrektorów finansowych. Obejmuje ono odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone spółce lub osobom trzecim (wspólnikom, akcjonariuszom czy wierzycielom) na skutek popełnienia uchybienia.

— Polisa Directors and Officers może się okazać bardzo przydatna dla wszystkich spółek kapitałowych, szczególnie zaś tych, których działalność niesie szczególne niebezpieczeństwo powstania roszczenia. Chodzi tu np. o spółki znajdujące się w fazie prywatyzacji, fuzji czy wchodzenia na giełdę, jak również o firmy z sektora finansowego. W Stanach Zjednoczonych takie ubezpieczenie mają niemal wszystkie przedsiębiorstwa tego typu, w Polsce zaledwie kilka procent. A ceny polis DO wyraźnie spadły, bo niższe są koszty reasekuracji ryzyka, które obejmują. Wynika to m.in. z dużej konkurencji na rynku ubezpieczycieli — tłumaczy Andrzej Wysmułek, menedżer zespołu ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej w Generali TU.

Mali mają gorzej

Pomimo tej niepokojącej statystyki, korporacje i tak wypadają nieźle, jeśli chodzi o zabezpieczenie działalności. Dużo gorzej jest w przedsiębiorstwach małych i średnich. Aż 25-30 proc. z nich nie korzysta z żadnego ubezpieczenia! Często nie wynika to wcale ze zbyt skromnych możliwości finansowych, ale po prostu z braku wyobraźni przedsiębiorców.

— Faktycznie niewielu właścicieli małych lub średnich firm stać na skorzystanie z usług firmy doradczej, która trafnie oceni np. ryzyko ogniowe. Natomiast każdy przedsiębiorca może bezpłatnie skorzystać z porady pośrednika ubezpieczeniowego — agenta czy przedstawiciela ubezpieczyciela albo brokera — zaznacza Damian Andruszkiewicz, dyrektor biura ubezpieczeń małych i średnich przedsiębiorstw w Ergo Hestia. l

70

proc.

Tyle firm, w których miał miejsce pożar, upada z powodu braku ubezpieczenia od utraty zysku.

25-30

proc.

Tyle firm z sektora MŚP w Polsce nie ma żadnego ubezpieczenia majątkowego.

480

Tyle firm w Polsce zbankrutowało w 2007 r. To o 26 proc. mniej niż rok wcześniej.