15 października wejdzie w życie nowelizacja list leków refundowanych, na których po raz pierwszy od kilku lat znalazły się leki innowacyjne - czyli nie posiadające tańszych odpowiedników. Częściową refundacją mają być objęte niektóre nowoczesne leki kardiologiczne.
Zdaniem ministra zdrowia Marka Balickiego, pacjenci otrzymają większy wybór terapii. W czwartkowej rozmowie z PAP jako przykład podał wpisane na listę leki stosowane "z wyboru" (optymalne w leczeniu danej choroby - PAP) w nefropatii cukrzycowej (powikłanie cukrzycy niebezpieczne m.in. w przypadku współistnienia nadciśnienia tętniczego - PAP). "Teraz leki te pacjent kupi za 40 zł, po wprowadzeniu listy zapłaci za nie ok. 20 zł" - powiedział minister.
Wybór objęcia częściową refundacją nowoczesnych leków kardiologicznych Balicki tłumaczy faktem, że na nadciśnienie choruje w Polsce ok. 8,5 mln chorych, a choroby kardiologiczne są główną przyczyną zgonów Polaków.
MZ szacuje, że w związku ze zmianą listy Narodowy Fundusz Zdrowia będzie musiał płacić za refundację leków dodatkowo ok. 15 mln zł rocznie.
Zmiany wywołały kontrowersje; protestują niektóre organizacje firm farmaceutycznych, a formalne zastrzeżenia na etapie prowadzenia prac nad projektem zgłosił Narodowy Fundusz Zdrowia. W kolejce na wpisanie na listy leków refundowanych czeka ok. 150 nowoczesnych leków.
W połowie września ministerstwo skomentowało zarzuty twierdzeniem, że wokół projektowanych zmian na listach leków refundowanych toczy się lobbing nieprzychylnych zmianom firm farmaceutycznych. Resort nie zgadza się z zarzutami m.in. Francuskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Polsce, że naruszone zostały obowiązujące procedury.