Od start-upu do partnera potęg IT

opublikowano: 16-05-2019, 22:00

Złe ustawienie relacji z inwestorami może zniszczyć najlepszy pomysł na firmę — ostrzegają twórcy agencji reklamy internetowej Result Media

Nie chcemy być największą agencją na rynku, chcemy być najlepszą — taki cel przyświeca firmie Result Media specjalizującej się w reklamie internetowej. Choć na rynku obecna jest dopiero od kilku lat, zyskała już status certyfikowanego partnera Google i obsługuje czołowe polskie i międzynarodowe korporacje, do których należą rozpoznawalne na całym świecie marki.

Nie można dopuścić do sytuacji, w której współpraca z inwestorami oznacza
utratę kontroli nad swoim biznesem — mówią Konrad Spoczyński i Adrian Radomski,
założyciele agencji Result Media. [
Zobacz więcej

UWAGA:

Nie można dopuścić do sytuacji, w której współpraca z inwestorami oznacza utratę kontroli nad swoim biznesem — mówią Konrad Spoczyński i Adrian Radomski, założyciele agencji Result Media. [ Fot. Marek Wiśniewski

— Za punkt honoru obraliśmy dostarczanie usług na mistrzowskim poziomie. Dbamy o to, by nasz zespół client service spełniał najwyższe standardy komunikacji, kultury, dostępności i reakcji na potrzeby klientów — mówi Konrad Spoczyński, współzałożyciel i szef Result Media.

Sekret biznesowego sukcesu? Jakość, specjalizacja i elitarność. Firma stworzyła nowatorską w swojej branży, szytą na miarę ofertę, którą ochrzciła mianem private marketingu — na wzór indywidualnego podejścia do wybranych klientów sektora finansowego, czyli private bankingu (osoby z dużymi aktywami mogą liczyć na wyjątkowe traktowanie i spełnienie najbardziej wyszukanych życzeń). Rozwiązanie okazało się strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy rozwój spółki — kilka lat temu zaczynała jako pięcioosobowy start-up, dziś zatrudnia 29 fachowców. Ale nie zawsze było łatwo.

Lekcja dla start-upów

Twórcy Result Media — Konrad Spoczyński i Adrian Radomski, pełniący obecnie obowiązki dyrektora operacyjnego poznali się w 2003 r. jako pracownicy firmy z raczkującej wówczas w Polsce branży marketingu internetowego. Siedem lat później porzucili ciepłe posady i uruchomili własną działalność. Bez powodzenia. Polegli na relacjach inwestorskich.

— Przystaliśmy na zasady, które nie dawały nam żadnej kontroli ani mocy sprawczych w strategicznych decyzjach. I to się zemściło bardzo szybko. Nieumiejętne próby pozyskiwania kapitału mogą zepsuć nawet najbardziej rewelacyjny pomysł na firmę — wskazuje Konrad Spoczyński.

Ze swoich błędów menedżerowie wyciągnęli wnioski, którymi chętnie dzielą się ze start-upami szukającymi finansowego wsparcia.

— Nigdy nie żałuj pieniędzy na własnego prawnika, specjalistę od spółek handlowych. Zacznij od sporządzenia umowy inwestycyjnej, a dopiero potem przystąp do tworzenia umowy spółki. Nigdy nie bierz od inwestora pieniędzy w formie pożyczki. Dokładnie określ czas trwania umowy inwestycyjnej. Precyzyjnie opisz zasady stopniowego przejmowania udziałów od inwestora — podpowiada Konrad Spoczyński.

Krytycznym elementem jest według niego zagwarantowanie sobie wpływu na decyzję o podwyższeniu kapitału spółki. Bez tego inwestor może dokapitalizować spółkę np. o 10 mln zł. A twórca firmy będzie zobligowany do partycypacji zgodnie z posiadanymi udziałami. Jeśli nie będzie miał pieniędzy, proporcja jego udziałów spadnie dramatycznie, proporcjonalnie do kapitału spółki. Nazywa się to fachowo rozwodnieniem — 40 proc. udziałów w spółce stopnieje do 4 proc. Potraktowanie porażki jako lekcji pozwoliło duetowi Spoczyński-Radomski wystartować po raz drugi z lepszym skutkiem. Pozytywną rolę odegrały też inne czynniki: głęboka znajomość branży reklamy internetowej, doświadczenie zawodowe i specyficzna filozofia pracy. To wszystko pozwoliło przedsiębiorcom zdobyć uznanie klientów, ale także kolejnych inwestorów.

Liczy się wiedza

Za moment przełomowy Adrian Radomski uznaje dzień, w którym odezwał się do nich prezes Knowledge Hub, funduszu inwestującego w przedsięwzięcia innowacyjne i technologiczne. Zaproponował utworzenie nowej spółki, którą mieli zarządzać. Najpierw razem sporządzili umowę inwestycyjną, następnie umowę spółki. Tak zagwarantowali sobie kontrolę nad strategicznymi elementami biznesu, a inwestor nie musiał bać się o swój kapitał. W 2014 r. ruszyli na podbój rynku jako Result Media.

— Najlepsze na naszym rynku jest to, że już nie trzeba być międzynarodowym domem mediowym, sieciową agencją reklamową — każdy ma dostęp do tych samych narzędzi. Liczy się wiedza i to, jak ją wykorzystujesz. Jeśli robisz to dobrze, zdobędziesz klienta — argumentuje dyrektor operacyjny.

Do największych osiągnięć Result Media zalicza wygrany przetarg na obsługę grupy Medicover i kontrakt z Orange. Efektywna współpraca z największymi reklamodawcami — zapewnia menedżer — pozytywnie wpływa na obsługę najliczniejszej grupy klientów: małych i średnich przedsiębiorstw. Spółka zdobyła uznanie Google — światowy potentat zaprosił polską agencję do międzynarodowego programu Agency of Tomorrow, którego celem jest przygotowanie biznesu do zmian w świecie marketingu internetowego. Firma Result Media ciągle jeszcze nie ma działu sprzedaży. Mimo to nie może narzekać na brak zainteresowania i zleceń: większość klientów, których jest już około stu, przyszła do agencji z polecenia.

Sprawdź program warsztatu "Rozwój produktów i usług", 27 czerwca 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu