Na wyhamowanie zniżek i odreagowanie wzrostowe cen ropy naftowej wpłynęło kilka czynników. Po pierwsze, na razie trudno oszacować realny wpływ chińskiego koronawirusa na lokalny popyt na ropę naftową. Jeśli restrykcje związane z handlem czy podróżowaniem się utrzymają, to osłabienie popytu na ropę może okazać się istotne.
I tu wkracza kolejny, drugi czynnik sprzyjający stronie popytowej: możliwość większych cięć produkcji ropy naftowej przez kartel OPEC. Wczoraj pojawiły się sugestie, że kartel chce przedłużyć termin obowiązywania porozumienia naftowego do końca czerwca tego roku, a dodatkowo rozważa dalsze obniżenie limitów wydobycia.
Po trzecie, wczoraj pojawiły się dane pokazujące nieoczekiwaną dużą zniżkę zapasów ropy naftowej w USA w minionym tygodniu. Amerykański Instytut Paliw podał, że spadek zapasów wyniósł 4,3 mln baryłek, podczas gdy oczekiwano ich wzrostu o pół miliona baryłek. Dzisiaj swoje, bardziej kompletne dane, zaprezentuje Departament Energii USA.
Sytuacja na rynku ropy naftowej nieco się uspokoiła, jednak dalsze poruszanie się notowań tego surowca zależy w dużej mierze od kolejnych danych z Chin oraz stanowiska OPEC. W krótkoterminowej perspektywie jest szansa na kontynuację odreagowania wzrostowego
Odbicie w górę cen ropy naftowej
Podczas poniedziałkowej sesji pesymizm na rynku ropy naftowej osiągnął kulminację, tymczasem wtorkowa sesja przyniosła wyczekiwane uspokojenie nastrojów, a w późniejszych godzinach także odbicie notowań w górę. Na razie trudno mówić o istotnej zmianie nastawienia inwestorów, jednak widać, że pesymizm powoli ustępuje trzeźwej ocenie sytuacji.