Niemniej, nawet biorąc to pod uwagę, ceny ropy znajdują się obecnie na drodze do największej tygodniowej przeceny od 2008 roku. Tym samym, notowania ropy naftowej nie oddalają się istotnie od okolic 30 USD za baryłkę, a więc poziomów będących w ostatnich latach lokalnymi minimami.
Sytuacja techniczna na wykresie ropy naftowej sprzyja spekulacjom o możliwym ukształtowaniu się dna, jednak nawet jeśli tak będzie, to nie oznacza to jeszcze rychłego powrotu cen ropy do trwałych wzrostów. Fundamenty rynku ropy naftowej nadal bowiem sprzyjają utrzymywaniu się cen ropy na niskich poziomach.
Kraje Bliskiego Wschodu zapowiedziały rekordową produkcję począwszy od kwietnia, a zwiększenie wydobycia po wygaśnięciu porozumienia naftowego zasugerował takż prezes rosyjskiej spółki Gazprom Neft. W rezultacie, Goldman Sachs w swoim ostatnim raporcie prognozuje, że w kwietniu nadwyżka na globalnym rynku ropy naftowej może być rekordowa i sięgać 6 mln baryłek dziennie.
Zrealizowanie się takiego scenariusza nie sprzyjałoby wzrostom cen ropy naftowej. W średnio- i długoterminowej perspektywie największą nadzieją dla kupujących na rynku ropy są Stany Zjednoczone, które w obliczu spadających cen surowca, prawdopodobnie będą ograniczać produkcję ropy z łupków.