Odkryj chleb na nowo

Marta Maj
opublikowano: 2023-06-23 14:30

Bartłomiej Rak i Katarzyna Młynarczyk, założyciele Rebread, chcą uratować jak najwięcej niewykorzystanego pieczywa, przekształcając je w inne produkty żywnościowe, kosmetyki, a nawet biodegradowalne opakowania. W poszukiwaniu spokoju zamieszkali na Kaszubach, gdzie prowadzą badania nad pozyskiwaniem białka z pleśni i grzybów jadalnych.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
W handlu detalicznym:
W handlu detalicznym:
Niesprzedane pieczywo dzielimy na dziewięć linii produkcyjnych. W zależności od tego, gdzie trafia, nadaje się na alkohol, zamienniki mięsa itd. Chodzi głównie o to, z jakich mąk powstało i jakie zawiera dodatki. Chcemy, by produkty były zbywalne w dużej skali, dzięki czemu będziemy mogli ratować dużo chleba. Dlatego rozmawiamy z Żabką, Carrefourem i Biedronką. W niektórych miejscach nasze produkty będą dostępne już od sierpnia – zapowiadają Katarzyna Młynarczyk i Bartłomiej Rak, twórcy Rebread.
KONRAD KOZLOWSKI/POLSKAPRESS

Rebread rozpoczął działalność na początku 2022 r., ale jak wspomina współzałożyciel start-upu, ścieżka jego powstania była kręta.

– Nasza firma z innej branży zajmowała prawie całą kamienicę w Krakowie. Został nam tylko parter i postanowiliśmy otworzyć tam restaurację. Była to śniadaniownia, którą nazwaliśmy Handelek. Do śniadań niezbędne jest dobre pieczywo, więc w 2019 r. stwierdziliśmy, że otworzymy piekarnię rzemieślniczą. W niedługim czasie przyszła jednak pandemia, która zamknęła naszą gastronomię, ale piekarnia pozostała. Chcieliśmy rozszerzyć sprzedaż na sklepy. Wraz z jej zwiększeniem pojawiły się jednak zwroty towaru. Takim sposobem zaczęło nam zostawać pieczywo – opowiada Bartłomiej Rak.

Jako mała gastronomia twórcy Rebreadu podpisali umowę z lokalnym rolnikiem na odbiór niewykorzystanego surowca – w tym przypadku chleba. Ze względu na pandemię niesprzedane wypieki nie zawsze były odbierane. Zaczęli więc na własną rękę szukać zastosowania dla pieczywa, które im pozostało.

Różnorodność zastosowań

Priorytet:
Priorytet:
Pomysły niezwiązane z jedzeniem traktujemy jako poboczne, ponieważ uważamy, że to nie jest dobry moment, by wykorzystywać pieczywo do tworzenia np. pudełek. Chcielibyśmy się skupić na zachowaniu surowca w łańcuchu spożywczym – mówią Bartłomiej Rak i Katarzyna Młynarczyk.
Konrad Kozłowski _ Polska Pres

W trakcie poszukiwań odkryli piekarnię w Austrii, która przerabia czerstwe bochenki na alkohol. Twórcom start-upu spodobało się to rozwiązanie. Uruchomili znajomości na rynku destylacyjnym i skierowali kroki na Podkarpacie.

– Podjęliśmy współpracę z destylarnią okowity Grzegorza Pińczuka. Firma kontraktowo zrobiła trunek z naszego niesprzedanego pieczywa. Do produkcji potrzebowaliśmy pół tony surowca, jednak w piekarni rzemieślniczej tak dużo bochenków się nie marnuje, więc zbieraliśmy je aż sześć miesięcy. W ten sposób udało się nam połączyć dwie polskie „świętości”: wódkę i chleb. To dało nam rozpęd. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że wolimy ratować niesprzedane pieczywo, niż piec nowe – wspominają twórcy start-upu.

Mimo wszystko nie zrezygnowali z własnego chleba, zmieniła się jedyne jego receptura. Zaczęli wypiekać według cyrkularnych receptur, zmierzając do zastąpienia 30 proc. mąki czerstwym i niesprzedanym pieczywem z dni poprzednich.

– Zgłosiliśmy się też do akceleratora Foodtech.ac. Byliśmy tam wprawdzie z alkoholem, ale dało nam to pierwsze kontakty, rozeznanie rynku i dość pozytywny feedback. Wszyscy sprzyjają idei ratowania niesprzedanego pieczywa. Zauważyliśmy też, że nie ma takich podmiotów za granicą – są bardzo lokalne, ale nie ma nikogo w rozumieniu międzynarodowym, kto by się zajmował tym zagadnieniem. Dało nam to wyobrażenie, że możemy ratować chleb na skalę światową – mówi Bartłomiej Rak.

Według Rebreadu czerstwe pieczywo można wykorzystać w produkcji kosmetyków, druku 3D oraz zamieniając je na inne formy jedzenia. Część ich projektów wynikła z poszukiwań, część powstała jako efekt uboczny innych działań. Bardzo często naukowcy, którzy wykonują niekomercyjne eksperymenty na uczelniach, opracowują pomysły na przetwarzanie czerstwego pieczywa. Twórcy strat-upu przyglądają się ich działaniom, by w odpowiednim momencie nawiązać współpracę.

– Pomysły niezwiązane z jedzeniem traktujemy jako poboczne, ponieważ uważamy, że to nie jest dobry moment, by wykorzystywać pieczywo do tworzenia np. pudełek. Chcielibyśmy się skupić na zachowaniu surowca w łańcuchu spożywczym. Jak wiemy, zboża może nam brakować przez konflikt w Ukrainie. Ponadto rośnie światowa populacja, nie wiadomo, czy będziemy mieli czym ją wyżywić za kilkadziesiąt lat. Spodziewamy się także napływu ludności do Europy, co także będzie się wiązało z potrzebą nakarmienia tych osób – wskazuje Katarzyna Młynarczyk.

Pleśń i grzyby

Poza przetwarzaniem chleba na okowitę i inne napoje firma skupia się także na alternatywie dla białka. Zespoły biotechnologiczne i technologii żywności zatrudnione w start-upie pracują z pleśniami i grzybami jadalnymi. Opracowywany zastępnik ma w tej samej gramaturze tyle samo białka, ile jest w dwóch jajkach czy batonie proteinowym. Dodatkowo jego wzrost trwa tylko 48 godzin i zużywa bardzo mało wody – w odróżnieniu od hodowli zwierząt czy uprawy roślin. Aktualnie Rebread udostępnia swój surowiec producentom, którzy go testują. Niebawem zaczną się prace z wykorzystaniem go jako chrupek czy przekąski.

– Uważamy to za bardzo fajną kampanię dla konsumenta na temat tego, że żywność nie musi się marnować. Mam nadzieję, że zainspirujemy też inne start-upy, by brały się np. za warzywa, owoce i wszystko inne, co ma krótki termin przydatności do spożycia. Chcemy być przykładem – zaznacza Bartłomiej Rak.

Rebread planuje także aktywne działania społecznościowe na temat odpowiedzialnej konsumpcji. Już można dołączyć do ich fanpage’a na Facebooku. Chociaż, jak przyznają twórcy, ta cześć działalności jest dopiero zalążkiem. Może się jednak rozwinąć, gdy ich produkty znajdą się w sklepach.

Wyjście na światło dnia

Liderzy:
Liderzy:
InCredibles Sebastiana Kulczyka to jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce i regionie „szytych na miarę” programów mentoringowych dla młodych przedsiębiorców technologicznych. Zaproszeni do niego zostali zwycięzcy Impact Arena powered by InCredibles & Puls Biznesu. Konkurs dla start-upów został rozstrzygnięty na scenie tegorocznego kongresu gospodarczo-technologicznego Impact w Poznaniu. W tym roku wygrały ex aequo dwa start-upy: Rebread i NanoSci (technologia oczyszczania powietrza). Zwycięzcy otrzymają wsparcie w rozwoju projektów. Na zdjęciu: Jarosław Sroka, członek zarządu Kulczyk Investments, Bartłomej Rak, Rebread, Adam Kądziela i Radosław Miszczak, NanoSci, Grzegorz Nawacki, redaktor naczelny Pulsu Biznesu”.
MAREK WISNIEWSKI

Właściciele start-upu w pierwszej kolejności wprowadzą do obrotu detalicznego chleb z chleba, w drugiej – napoje, a w trzeciej chrupki.

– Niesprzedane pieczywo dzielimy na dziewięć linii produkcyjnych. W zależności od tego, gdzie trafia, nadaje się na alkohol, zamienniki mięsa itd. Chodzi głównie o to, z jakich mąk powstało i jakie zawiera dodatki. Chcemy, by produkty były zbywalne w dużej skali, dzięki czemu będziemy mogli ratować dużo chleba. Dlatego rozmawiamy z Żabką, Carrefourem i Biedronką. W niektórych miejscach nasze produkty będą dostępne już od sierpnia. Współpraca polega przede wszystkim na udostępnianiu wiedzy, a wytworzone produkty chcemy sprzedawać pod marką własną sieci – mówi Bartłomiej Rak.

Rebread ma dwóch inwestorów (kapitał publiczny). Aktualnie start-up jest na etapie poszukiwania kolejnego finansowania branżowego bądź międzynarodowego. Przedsiębiorcy zaznaczają, że poprzedni rok upłynął im głównie pod znakiem wydawania pieniędzy. W tym roku spodziewają się pierwszego sensownego przychodu w granicach 1–1,5 mln zł, a przy sprzedaży także zagranicznej przewidują jego potrojenie.

– Nasze przedsięwzięcia zostały mocno dotknięte pandemią, dlatego wciąż jesteśmy na etapie zwiększonego zaangażowania. Po pandemii postanowiliśmy wyprowadzić się z miasta i kupiliśmy część dużego gospodarstwa rolnego na Kaszubach – także z myślą o naszych planach zawodowych. Mamy zamiar prowadzić prace związane z hodowaniem pleśni jadalnych na produktach rolnych. Wydaje się nam, że to bardzo przyszłościowy kierunek dla branży spożywczej, a w Polsce nikt się tym nie zajmuje w sposób świadomy. Dlatego trzeba przyznać, że prowadzenie firm to nasze hobby. Mam poczucie, że w tym, co robimy, odnajdujemy pasję – konkluduje Bartłomiej Rak.