Odliczanie przed szczytem

Na siedem miesięcy przed szczytem klimatycznym ONZ w Katowicach perspektywa osiągnięcia porozumienia wygląda mgliście. Z tym wyzwaniem zmierzy się polska prezydencja

Kiedy w 2013 r. szczyt klimatyczny ONZ, COP19, odbywał się w Warszawie, ówczesne Ministerstwo Gospodarki zorganizowało w tym samym czasie, nieco demonstracyjnie, szczyt węglowy. W tym roku szczyt COP24 odbędzie się w grudniu w Katowicach, więc temat węgla samoistnie i symbolicznie znów się pojawi. W końcu Katowice to gospodarcza stolica Śląska, w którym skoncentrowana jest większość polskich kopalni węgla.

AMERYKAŃSKA LUKA:
Zobacz więcej

AMERYKAŃSKA LUKA:

O zaplanowanym na grudzień szczycie klimatycznym dyskutowali przedstawiciele Komisji Europejskiej i polskiego rządu oraz eksperci. Jednym z wyzwań będzie nieobecność Stanów Zjednoczonych, które ostatnio wycofały się z porozumienia paryskiego. Fot. Michał Legierski - Edytor

— Polska wybrała Katowice, kojarzone z emisjami gazów cieplarnianych i zanieczyszczeniem powietrza. To dobrze, bo to miasto jest też przykładem wysiłku, który podejmujemy, by te emisje ograniczyć — mówi Henryk Kowalczyk, minister środowiska.

W Bonn nie wyszło

Wyzwaniom związanym z COP24 poświęcono debatę zorganizowaną w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. To wyzwania dużego kalibru, bo też waga katowickiego szczytu jest większa niż warszawskiego. COP19 był tylko przystankiem na drodze do podpisania kluczowego porozumienia paryskiego w 2015 r., zakładającego m.in. plan ograniczenia wzrostu globalnej temperatury do maksymalnie 2 stopni w stosunku do czasów przedprzemysłowych. COP24 ma zaś zaowocować równie kluczowym dokumentem, opisującym, jak państwa ONZ zamierzają w praktyce ten cel osiągnąć. Na razie porozumienie wygląda mgliście.

— Nadal jest wiele do zrobienia. Ostatnia runda negocjacji, która odbyła się w Bonn, świadcz y o ograniczonym postępie w rozmowach. To znak ostrzegawczy — uważa Miguel Cañete, komisarz UE ds. polityki klimatycznej i energetycznej.

Dlatego na wrzesień zaplanowano dodatkową rundę rozmów, tym razem w Bangkoku.

— To będzie wyzwanie. Dlatego polska prezydencja ma tak dużą wagę — podkreśla Miguel Cañete.

Pieniądze to klucz

Ciężar klimatycznego wyzwania spoczął na barkach Michała Kurtyki, wiceministra energii, świeżo mianowanego prezydentem COP24. Ma być negocjatorem i twórcą dokumentu, pod którym na koniec szczytu podpisze się blisko 200 państw.

— Porozumienie z Paryża było drogowskazem, natomiast w Katowicach trzeba będzie wypracować reguły gry i zaplanować działania. Ważnym tematem będzie też kwestia finansów — mówi Michał Kurtyka.

Finanse to kluczowy element negocjacji klimatycznych, bo chodzi o system solidarnościowy, w ramach którego państwa rozwinięte wspomogą w inwestycjach państwa mniej rozwinięte.

Potwierdza to Henryk Kowalczyk.

— W Bonn nie zbliżyliśmy się do porozumienia w kwestii pomocy finansowej. Bez takiej pomocy trudno zaś oczekiwać, że kraje rozwijające się zgłoszą jakiekolwiek dobrowolne cele związane z klimatem. Dlatego potrzebna jest budowa funduszu solidarnościowego — mówi Henryk Kowalczyk.

Według Miguela Cañete, ważnym tematem będzie też stworzenie wspólnej i niekontrowersyjnej metody mierzenia postępów państw w realizacji polityki klimatycznej.

— W tej metodzie warto też uwzględnić aspekt wypychania technologii „brudnej” poza obszar danego kraju. Jeśli efektem ostrzejszych norm spalinowych dla aut w Unii Europejskiej będzie wypchnięcie starych aut poza Unię, to samopoczucie nam się poprawi, ale w skali świata postęp będzie niewielki — zauważa Sławomir Dębski, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

USA znów poza boiskiem

Osobnym wyzwaniem dla COP24 będzie nieobecność Stanów Zjednoczonych, które za prezydenta Baracka Obamy podpisały i ratyfikowały porozumienie paryskie, a ostatnio, za prezydenta Donalda Trumpa, wycofały się z niego.

— To nie jest pierwszy przypadek wycofania się USA z takiego porozumienia. Pierwszy raz zrobiły to w przypadku porozumienia z Kyoto — podkreśla jednak Miguel Cañete.

Jerzy Buzek, były premier Polski i eksprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, przypomina zaś, że wśród 51 stanów Ameryki (licząc z DC) , podobnie jak w Unii, nie zawsze panuje zgoda.

— Połowa stanów zadeklarowała, że i tak będzie realizowała cele związane z klimatem — przypomina Jerzy Buzek.

— Cele klimatyczne podtrzymały m.in. Kalifornia i Floryda. To stany, dla których gospodarki ważny jest m.in. rozwój odnawialnych źródeł energii — zauważa Sławomir Dębski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Odliczanie przed szczytem