Odmienność filozofii

Jacek Zalewski
18-12-2006, 00:00

Miałem okazję przyjrzenia się na żywo w odstępie 24 godzin uchwalaniu dwóch budżetów na rok 2007. W czwartek Parlament Europejski (PE) przyjął w Strasburgu budżet Unii Europejskiej, a w piątek wieczorem Sejm — budżet Rzeczypospolitej. Oba są pierwszymi budżetami objętymi wieloletnią perspektywą finansową UE na okres 2007-13, przy czym okoliczność ta ma wymiar nie tylko symboliczny — oto środki unijne pierwszy raz stały się integralną częścią budżetu naszego państwa.

Najbardziej rzucającą się w oczy różnicą formalną w pracy obu parlamentów nad najważniejszymi dokumentami finansowymi było tempo ich uchwalania. Głosowania nad budżetem unijnym, w roku 2007 zamykającym się po stronie płatności kwotą 115,5 mld EUR, potrwały dokładnie… 14 minut. Maraton piątkowych głosowań w Sejmie rozciągnął się jak zwykle na wiele godzin, w tym roku konkretnie na siedem — to finalne, w którym koalicja pokonała opozycję 234 do 192, przy 34 posłach nieobecnych, przeprowadzono o godzinie 21.03. I tak dość wcześnie, budżetowym standardem III RP stała się północ…

Obserwacja głosowań w Strasburgu za każdym razem wbudza mój obywatelski protest, albowiem przypomina mi obrady Sejmu PRL, kiedy to marszałek pytał posłów o ewentualny sprzeciw i natychmiast czytał z kartki „sprzeciwu nie słyszę”. Dzisiaj przewodniczący PE Josep Borrell Fontelles pyta kto jest za, a kto przeciw, w sekundę szacuje las podniesionych rąk i po prostu stwierdza, że poprawka przeszła lub upadła. Wszystkie MEP-sy (Member of European Parliament) oczywiście wciskają guziki, ale nikt nie zaprząta sobie głowy wynikiem! Jedynie na formalny wniosek którejś z grup zarządzane jest głosowanie z wyświetleniem liczbowego wyniku na tablicy oraz imiennym wydrukiem. W tegorocznej procedurze budżetowej naliczyłem bodaj trzy takie głosowania, ale nie było wśród nich końcowego.

Ta niepojęta z polskiej perspektywy procedura odzwierciedla odmienność budżetowych filozofii. UE uciera swój budżet w wielostopniowych i wielomiesięcznych negocjacjach trzech stron — Komisji Europejskiej (KE), Rady UE oraz Parlamentu Europejskiego. Władza KE, która jest dystrybutorem pieniędzy, wynika głównie z jej wiedzy. Rada reprezentuje interesy płatników (zwłaszcza tych netto) i jest zainteresowana budżetem jak najmniejszym. Parlament spina obie strony i dokonuje ewentualnych przesunięć. Szczegóły budżetu 2007 doprecyzowane zostały w trójkącie: Rada — Ulla-Maj Wideroos, minister finansów fińskiej prezydencji; Komisja — Dalia Grybauskaite, budżetowy komisarz; Parlament — Janusz Lewandowski, przewodniczący komisji budżetowej, skądinąd stały felietonista „PB”. Tylko taka koncyliacyjna filozofia umożliwia opanowanie 1280 poprawek, zredukowanie ich liczby i połączenie w bloki, które na końcu ścieżki legislacyjnej zatwierdzane są w kilkanaście minut.

W Polsce zmieniają się rządzące ekipy, ale zjawiskiem ponadczasowym pozostaje budżetowa konfrontacyjność. Jej głównym powodem jest dodatkowe, polityczne a nie tylko finansowe znaczenie tej szczególnej ustawy. Niezależnie od wniosków o odrzucenie budżetu w całości, w drugim czytaniu pojawia się masa nowych poprawek, a głosowania stają się szansą na przepchnięcie niektórych. I pewien ich procent przechodzi, rządzi zaś tym przypadkowość i irracjonalność — czyli poczynione w ostatniej chwili ustalenia koalicjantów. Nie inaczej było w tym roku. Kolejną szansą dla przegranych staje się Senat...

Zakończenie sejmowego etapu prac nad budżetem wyznaczyło nowe standardy IV RP — oto po raz pierwszy w dziejach nie tylko III RP, nie tylko PRL, ale także przedwojennej II RP w uchwalaniu budżetu państwa nie wziął udziału premier! Cóż, Jarosław Kaczyński wybrał uczestnictwo w innym wydarzeniu o ogromnym znaczeniu biznesowym i politycznym, czyli sfinalizowaniu zakupu przez PKN Orlen litewskiej rafinerii w Możejkach. Ale data 15 grudnia była od dawna ustalona i dla owej transakcji, i dla budżetu. Jest rzeczą absolutnie niepojętą, że obu wydarzeń nie dało się skoordynować!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Odmienność filozofii