Odpuść sobie

opublikowano: 03-01-2016, 22:00

Jeśli znów nie wytrwasz w postanowieniach noworocznych, pomyśl o korekcie kursu. Nie każdy cel wart jest zachodu

Przełom starego i nowego roku to magiczny czas. Wstępuje w nas nowy zapał, energia. Czujemy, że możemy góry przenosić. Dlatego postanawiamy natychmiast zmienić wszystko: i swoje przyzwyczajenia kulinarne, i stosunek do czasu wolnego, i relacje z szefem. Po kilku dniach euforii przychodzi zniechęcenie. Co zrobić, aby tym razem było inaczej?

NA RATY: Najlepiej poprzeczkę podnosić stopniowo, a wielki cel zamienić na kilka mniejszych, pośrednich, stosunkowo łatwych do ogarnięcia.
Zobacz więcej

NA RATY: Najlepiej poprzeczkę podnosić stopniowo, a wielki cel zamienić na kilka mniejszych, pośrednich, stosunkowo łatwych do ogarnięcia. FOTOLIA

Im mniej, tym lepiej

Natalia Osica, założycielka i szefowa agencji Science PR, twierdzi, że kluczem do sukcesu jest urealnienie swoich oczekiwań. W jej przypadku oznacza to zastąpienie wielu obietnic jedną i rozłożenie jej realizacji na kilka etapów. W tym roku chce się skoncentrować na swoim zdrowiu i kondycji.

— W pierwszym kwartale zamierzam regularnie uprawiać sport, w drugim — zabiorę się za swoje nawyki żywieniowe, w trzecim — zafunduję sobie gruntowne badania lekarskie. Jesień upłynie mi pod znakiem oceny wykonania swego ambitnego planu i podciągnięciu się w tym, w czym będę jeszczedaleka od ideału — ujawnia Natalia Osica.

Unikanie nadmiernej presji — tej metody trzyma się natomiast Bartłomiej Solarczyk, szkoleniowiec i autor poradników biznesowych (m.in. „Naucz ich, jak mają Cię traktować! Praktyczny podręcznik asertywności” i „Perswazyjny telemarketing”). Właśnie świętuje czwartą rocznicę uwolnienia się od nikotynowego nałogu. Jak podkreśla, zawdzięcza to Allenowi Carrowi, światowemu guru w rzuceniu palenia. Posłuchał jego rady, by o zrywaniu z uzależnieniem myśleć nie tyle w kategorii wyrzeczeń i zakazów, ile korzyści. I udało się! — Używki, hazard, toksyczne relacje — im drastyczniej próbujemy wyprzeć je ze swojego życia, tym większą stają się obsesją. Z badań wynika, że najszybciej ulegamy temu, co wzbudza w nas największe obawy — tłumaczy Bartłomiej Solarczyk.

Proponuje zamieniać negatywne cele na pozytywne. Przykład? Zamiast mówić sobie „znów będę się pocił na siłowni”, lepiej założyć, że idziemy tam po kolejną dawkę endorfin, która zapewni nam dobry nastrój na wiele godzin. Kiedy nic nie musimy, ale wszystko możemy, prawdopodobieństwo spełnienia noworocznych obietnic mocno szybuje w górę.

— Takie podejście sprawdza się również w pracy zawodowej. Znam sprzedawców, którzy podczas rozmowy handlowej myślą głównie o tym, jak jej nie zepsuć. Inni każdy kontakt traktują jako okazję do zaspokojenia potrzeb klienta. Gdy napięcie znika, łatwiej zawrzeć transakcję — zapewnia Bartłomiej Solarczyk.

Podejście mądrego dziadka

A jeśli naprawdę nic nam nie wyjdzie z naszych planów i pomysłów na nowy rok? Jacek Santorski, psycholog biznesu, zaleca odrzucenie postawy surowego krytyka i sędziego. Przyznaje, że niezadowolenie z siebie może być motorem rozwoju, jednak pod warunkiem, że nie przyjmie patologicznych rozmiarów. Jego zdaniem, determinację w dążeniu do celów trzeba równoważyć pokorą i wyrozumiałością.

— Wybitny amerykański psycholog Erich Fromm namawiał swoich pacjentów, aby tak patrzyli na siebie i tak kierowali sobą, jakby to czynił kochający, mądry i doświadczony życiowo dziadek. To doskonała rada, którą od lat daję swoim klientom — wskazuje Jacek Santorski.

Natomiast Adam Bodziak, założyciel Green Light PR, uważa, że jest nawet dobrze, jeśli to i owo czasem nam nie wyjdzie. Dlaczego? Po pierwsze, niepowodzenia mogą nas wzmocnić. Po drugie, nie każda deklaracja warta jest spełnienia. Jako przykład podaje obietnice wynikające ze snobizmu i środowiskowej mody.

— Pracownicy kupują całoroczne karnety do klubu fitness i markowy sprzęt sportowy, bo chcą się przypodobać szefowi i kolegom z biura, którzy mają hopla na punkcie tężyzny fizycznej i zdrowia. Po tygodniu, dwóch rezygnują z ćwiczeń. Nic dziwnego. Trudno wytrwać w postanowieniu, jeżeli się z nimi nie identyfikujemy — mówi Adam Bodziak.

Coraz więcej trenerów, coachów i psychologów zgadza się co to tego, że lepiej dać za wygraną, niż dążyć do czegoś wbrew sobie i za wszelką cenę. Po co walczyć o tytuł Sprzedawcy Roku — pytają — skoro marzy się nam kariera w dziale analizy dużych zbiorów danych? Czy nie lepiej pójść na studia ze statystyki lub IT i po prostu się przebranżowić? Jak powiedział Warren Buffett, jeśli poczujesz, że jesteś w dole, najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to... odłożyć łopatę. I poszukać sobie nowych wyzwań.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy