Odwilż w gwarancjach

Branża budowlana powoli wraca do łask ubezpieczycieli. Firmy muszą jednak mieć dobre wyniki. Kto dziś je ma?

Gorset z gwarancjami ubezpieczeniowymi zaczyna się luzować. Ponad pół roku temu ubezpieczyciele mocno ścisnęli jego sznurki. Przestraszyli się, że po spektakularnych upadłościach cała branża będzie miała problemy finansowe i będą musieli głęboko sięgnąć do własnych kieszeni. Ta przykra perspektywa spowodowała, że gwarancje stały się towarem praktycznie nie do kupienia. Jak się okazuje, strach miał wielkie oczy.

— Ubezpieczyciele poluzowali politykę wydawania gwarancji dla firm budowlanych. W tym momencie o ich sprzedaży decyduje przede wszystkim odpowiednia wycena ryzyka — twierdzi Aleksander Ulatowski, wiceprezes Alfa Brokers.

Dariusz Poniewierka, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, zastrzega, że sytuacja jest daleka od tej z początku ubiegłego roku, kiedy wszystkim wydawało się, że budowlanka jest jeszcze zdrowa. Niemniej firmy, które są w stanie pokazać, że ich kondycja finansowa jest dobra, mają odpowiednią jakość portfela kontraktów i są w stanie przedstawić zabezpieczenie, mają dziś łatwiejszy dostęp do gwarancji niż w drugiej połowie 2012 r. Oczywiście ich cena jest wyższa, procedury potrwają dłużej i są bardziej skomplikowane, ale jest wreszcie z kim rozmawiać. Problem polega na tym, że tych warunków wiele firm nie jest w stanie spełnić. Jak podkreśla Adrian Kyrcz, analityk DM BZ WBK, ubiegły rok był ciężki dla budowlanki i spora część przedsiębiorstw nie ma szansy pochwalić się dobrymi wynikami. Nad branżą ciążą olbrzymie długi, które na pewno nie są zachętą dla ubezpieczycieli.

— To one powodują, że firmy, które jeszcze niedawno miały gotówkę na kontach, teraz muszą się zadłużać, a te, które już wcześniej miały długi, mają coraz większe — mówi analityk. Jego zdaniem problem z gwarancjami jest widoczny przy kontraktach energetycznych. Firmy wygrywają przetargi, a potem muszą się napocić, by uzyskać stosowne zabezpieczenia. Michał Talarski, dyrektor praktyki budowlanej w brokerze Marsh Polska, zwraca uwagę także na to, że rynek gwarancji stał się płytszy.

— Limity nie są już tak łatwo dostępne, a ubezpieczyciele skrupulatnie podchodzą do oceny ryzyka — dodaje Michał Talarski.

Płytki rynek nie oznacza jednak, że dużej gwarancji nie można kupić. Marsh Polska uplasował jedną z największych pojedynczych gwarancji w historii o wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Sami ubezpieczyciele twierdzą, że nie doszło do poluzowania polityki. Jednak przyznają, że są w stanie rozmawiać z klientami, którzy spełnią oczekiwania.

— Wydaje się, że branża budowlana wyciągnęła odpowiednie wnioski z negatywnych wydarzeń w ubiegłym roku. Pojawiają się pierwsze oznaki przykładania znaczącej wagi do właściwej oceny kontraktu, a także pobocznych rodzajów ryzyka — mówi Elżbieta Urbańska, dyrektor Biura Ubezpieczeń Finansowych w PZU.

Natomiast Józef Winiarski, wiceprezes Interrisku (przed wybuchem kryzysu firma mocno angażowała się w rynek gwarancji), podkreśla, że inwestorzy, którzy dostosują się do nowych wymagań, mogą liczyć na zabezpieczenie kontraktów.

— Z powodu kryzysu na rynku budowlanym Interrisk, podobnie jak cały rynek, odnotował spadek składki w tej linii biznesowej. Ubiegły rok zamknęliśmy wprawdzie pozytywnym wynikiem technicznym, ale musieliśmy zwiększyć wymagania wobec firm — dodaje wiceprezes. Według przedkryzysowych szacunków, rynek gwarancji generował rocznie około 300 mln zł składki — większość z budowlanki. Za tą kwotą kryły się zabezpieczenia dla kontraktów za 20-30 mld zł.

OKIEM EKSPERTA

Deklaracje są, efektów brak

MAREK MICHAŁOWSKI

szef Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

Zrzeszone u nas firmy budowlane nadal sygnalizują duże problemy z uzyskiwaniem gwarancji. Nie mamy żadnych sygnałów, żeby było łatwiej. Firmy są drobiazgowo sprawdzane. Oczywiście te, które są w stabilnej sytuacji, większych problemów nie mają, oprócz tego, że muszą zapłacić znacznie drożej niż przed rokiem. Uważam, że firmy ubezpieczeniowe powinny wziąć na siebie choć część ryzyka. Ich deklaracje może i są, ale efektów nie widać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski, Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu