Odwrócony VAT to jest to

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2015-10-15 22:00

Branża elektroniczna chwali prawo, które zdusiło szarą strefę. I krytykuje skarbówkę — za natłok kontroli.

Trzy ostatnie lata to eldorado dla oszustów, wyłudzających VAT w handlu elektroniką. Tylko na obrocie najpopularniejszymi wśród przestępców smartfonami skarb państwa stracił ponad 4 mld zł. W celu ukrócenia oszustw 1 lipca 2015 r. wprowadzono tzw. odwrócony VAT nie tylko na komórki, ale też tablety, laptopy czy konsole do gier, a materiały eksploatacyjne do drukarek i aparaty cyfrowe objęto tzw. solidarną odpowiedzialnością. Efekt jest piorunujący — tylko w dwóch pierwszych miesiącach obowiązywania nowego prawa, i jedynie na komórkach, budżet państwa zaoszczędził, bagatela, prawie 300 mln zł.

— To my byliśmy inicjatorami wprowadzenia tych zmian i cieszymy się, że mimo początkowego sceptycyzmu Ministerstwa Finansów (MF) udało się je przekonać. Tym bardziej że nie sprawdziły się prognozy przeciwników, że wpływy z VAT się zmniejszą, a oszustwa z poziomu hurtowego przejdą do detalicznego — mówi Michał Kanownik, prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska, związku pracodawców branży elektronicznej.

Mimo to członkowie ZIPSEE (m.in. giełdowi giganci dystrybucji — AB, ABC Data i Action) mają i powody do zmartwień. Przeżywają prawdziwe apogeum kontroli skarbowych i podatkowych, i zamiast prowadzić biznes — muszą obsługiwać coraz to nowych urzędników fiskusa. ZIPSEE w liście do Mateusza Szczurka, ministra finansów, nazywa to „szukaniem kozła ofiarnego” wśród uczciwych firm, gdy organizatorzy wyłudzeń VAT (tzw. znikający podatnicy, rejestrowani na tzw. słupy czy obcokrajowców) są dla fiskusa nieuchwytni. — W pierwszym półroczu 2015 r. wobec członków ZIPSEE przeprowadziliśmy dziewięć kontroli, a po 1 lipca trzy kolejne. To nie potwierdza tezy o wzmożonych działaniach kontrolnych — uważa Wiesława Dróżdż, rzecznik MF. Członkowie ZIPSEE zwracają jednak uwagę, że dane MF nie obejmują tzw. kontroli krzyżowych, dotyczących ich kontrahentów.

— Jednego dnia zjawiło się u nas siedem różnych UKS-ów! Szacuję, że w tym roku będziemy mieć około 500 kontroli. W ich ramach mam np. tłumaczyć się, jak nawiązałem kontakt z odbiorcą, z którym współpracujemy od 10 lat i który kupuje u nas za 10 tys. zł miesięcznie. Przecież to absurd! — nie kryje irytacji Piotr Bieliński, prezes Actiona. Tak on, jak szefowie AB i ABC Daty zgodnie zapewniają, że nie mają się czego obawiać, bo wszystkich dostawców weryfikowali ze szczególną starannością i rzetelnością.